Przetargowy pech magistratu

Tak wyglądał budowany nowy gmach Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego rok temu. Różnica do stanu obecnego polega na tym, że właściciel rusztowań zabrał je, a do końca budowy zostało niespełna 60 dni. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Pech gmachu, który ma być wizytówką miasta. Z placu budowy najpierw uciekli Portugalczycy, a teraz nie pojawiają się na nim kolejni wykonawcy, a gmach ma być gotowy do końca lipca.

Firma Wylewki Maszynowe z Tarnowa próbuje dokonać niemożliwego, czyli w 60 dni zrealizować inwestycję wartą 10 mln. zł. Inwestor stracił nerwy, gdy przez kilkadziesiąt dni na placu budowy nie pokazał się żaden robotnik. – Wszystko wskazuje na to, że rozstaniemy się w nieprzyjaźni. Mam już dość teczkowych firm – mówi Andrzej Szlęzak (51 l.), prezydent Stalowej Woli. Nerwy prezydentowi puściły, bo to druga firma, która bierze się za budowę nowego gmachu KUL. Miasto może stracić sporą unijną dotację, a na pewno straciło już trochę własnych pieniędzy.

Tzw. „segment C”, czyli pierwszy z trzech uczelnianych budynków przy ul. Kwiatkowskiego urasta do rangi symbolu. Symbolu czasów, w których partactwo idzie w parze z głupim ustawodawstwem. – Ustawa o zamówieniach publicznych, która preferuje najtańszych wykonawców, tak na prawdę preferuje budowlane nieróbstwo – dodaje Szlęzak. – Rynek budowlany nijak nie przystaje do wyzwań inwestycyjnych.

Obiecali wybudować, a nie mają murarzy
Wyzwania podjęła się najpierw portugalska firma ABB, która za nieco ponad 13 mln. zł miała wybudować 6-kondygnacyjny gmach. Jesienią ub. roku mieli się już w nim kształcić studenci. Do jesieni stanęły tylko surowe mury i Portugalczycy nawiali z placu budowy. Żeby ściągnąć kary umowne, prezydent wynajął specjalną kancelarię adwokacką. Trochę pieniędzy miasto odzyskało, ale więcej straciło. Pomijając przepadłe terminy, w takich sytuacjach ogłaszać trzeba kolejny przetarg, a prawie zawsze jego wynik jest wyższy od pierwszego. Tak było i w przypadku budynku KUL. Do przetargu stanęło 6 firm, wygrali go tarnowianie. Jeden z uczestników złożył skargę do Krajowej Izby Odwoławczej, ale drugie wskazanie znów padło na Wylewki Maszynowe. Po prostu złożyli najniższą ofertę.

Tu zaczęły się kłopoty magistratu, bo miasto jest inwestorem. W umowie był zapis, że zwycięzca przetargu sam ma dokończyć budowę. Szybko okazało się, że nie ma on ani jednego murarza. Właściciele spółki chcą teraz zmienić umowę, ale prezydent nie chce o tym słyszeć. Do tego do Urzędu Miasta zaczęli się zgłaszać wcześniejsi podwykonawcy Wylewek, którzy dochodzą swoich należności w sądzie. Jakby tego było mało, dopiero teraz do stalowowolskiego magistratu dotarło, że firma z Tarnowa w ub. roku straciła kontrakt na budowę Laboratorium Biotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. RARR zerwała umowę, bo …przez 30 dni na budowie nie pokazał się żaden robotnik. Identyczna sytuacja do stalowowolskiej. W czwartek włodarz Stalowej Woli jedzie do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości błagać o przedłużenie terminu rozliczenia uczelnianej inwestycji, która w dużej części jest finansowana przez UE. Gdy PARP się nie zgodzi, przepadnie wielomilionowe dofinansowanie. Wylewkom z Tarnowa kontrakt na budowę gmachu KUL raczej już przepadł.

Fabryka się pnie, a drogi nie ma
I żeby nie było tak różowo, to nie jedyny kontrakt magistratu, który nie może się wygrzebać z ziemi. Wkrótce miasto będzie musiało rozpisać przetarg na dokończenie przebudowy ul. Grabskiego. Kilkusetmetrowy odcinek drogi jest newralgiczny, bo prowadzi m.in. do budowanej fabryki IKEI. Fabryka budowana jest zgodnie z terminami, ale ciężarówki będą musiały dojeżdżać awaryjnymi traktami, ponieważ wykonawca drogi splajtował. I znów trzeba ogłosić nowy przetarg, czekać na odwołania i modlić się, żeby za jego zwycięzcą nie zaczął w trakcie budowy chodzić komornik.

Jerzy Mielniczuk

do “Przetargowy pech magistratu”

  1. Antek

    Gdyby ustawodawstwo nyło dobre – to kto robiłby przekręty za kolosalną kasę.??? np. z UE dostaliśmy na drogi, stadiony, lotniska ca 600 mln. euro – z tego 10% to 60 mln. euro x 4.00 zł – to tylko 240 mln zł do rozkradzenia. Więc kto jest zainteresowany w DOBRYM prawie.?? NIKT Z WŁADZY !!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.