Przez 7 lat gnębił 64-letnią kobietę

kadr z filmu dług

To historia wręcz żywcem wzięta ze znanego filmu Krzysztofa Krauzego “Dług” tyle, że w przypadku opisywanej przez nas sprawy zakończenie nie było tragiczne…
64-letnia mieszkanka powiatu jasielskiego powiadomiła policję o swej kilkuletniej gehennie w zeszłym tygodniu. Szantażysta jest już w rękach policji.

Zapewne gdyby kobieta wiedziała z kim ma do czynienia nigdy by się nie odważyła pożyczyć od niego choćby niewielką kwotę pieniędzy…

Ostatnia rozmowa szantażysty z ofiarą

- 39-letni Józef H. został zatrzymany w nocy z piątku na sobotę wówczas, akurat jechał do swojej ofiary po odbiór kolejnych pieniędzy – mówi nam podinsp. Adam Paczosa, naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KMP w Krośnie.
- Byłem świadkiem ostatniej rozmowy szantażysty z emerytką. Gdy zadzwonił telefon i na wyświetlaczu swej komórki kobieta dostrzegła nazwisko dręczyciela, strasznie zdenerwowała się. Rozmowa nie nadaje się do przytoczenia. Była przerywana szlochem emerytki oraz stekiem wulgarnych wyzwisk i gróźb kierowanych pod jej adresem. Dało się wyczuć, że kobieta panicznie się go boi. Nie był to udawany strach, tylko rzeczywisty.  – opowiada Paczosa.

Początek koszmaru emerytki

Zacznijmy jednak od początku… Siedem lat temu 64-letnia obecnie kobieta mieszkała wraz ze swoim synem w jednej z miejscowości w gminie Jedlicze (powiat krośnieński). Gdy znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, pożyczyła od swojego znajomego Józefa H. 500 złotych na lichwiarskich zasadach. Uzgodniła z nim, że po kilku tygodniach zwróci mu 800 złotych. –Znajoma go jej poleciła.  Niegdyś wraz z ojcem prowadził biznes, więc mógł mieć pieniądze – mówi podinsp. Marek Cecuła, oficer prasowy krośnieńskiej policji.

- Później także korzystała z pomocy znajomego, pożyczając od niego drobne sumy, w granicach 100 złotych. Kobieta twierdzi, że zawsze te pożyczki zwracała, z odpowiednio dużym ustalonym wcześniej procentem – mówi.
Nawet pomimo tego po około 5 latach Józef H. pojawił się w jej miejscu zamieszkania i oświadczył, że jest mu winna 4 tys. zł Zażądał od niej natychmiastowego zwrotu pieniędzy i zaproponował, aby uregulowała tenże dług kupując dla niego meble na raty. Kobieta spełniła to żądanie; meble, które sam sobie wybrał w sklepie w Jaśle trafiły bezpośrednio do jego domu. Nie pomogło. Dręczyciel nadal ją niepokoił.

Żądaniom nie było końca

Zmusił udręczoną kobiecinę, by co tydzień przekazywała mu na konto 160 zł. Po koło dwóch latach Józef H. zmusił swą ofiarę do zakupu kolejnych mebli tym razem za ponad 5 tys. zł. – Wówczas pojawiły się groźby. Podejrzany groził kobiecie, że zrobi krzywdę jej i jej synowi, więc posłusznie spełniała kolejne żądania – mówi Cecuła.  W końcu o swoich problemach opowiedziała córce, która namawiała ją, aby o całej sprawie powiadomiła policję jednak starsza pani nie zdecydowała się na ten krok licząc, że gnębiciel da jej święty spokój. Córka, chcąc pomóc matce, zaciągnęła pożyczkę i przekazała Józefowi H. 4 tys. zł. Obie liczyły, że  to położy kres gehennie. Nic bardziej mylnego… Jaślanin zmusił syna emerytki, by ten kupił mu na raty telewizor za 2 tys. 600 złotych.

Wraz z upływem czasu nastąpiła eskalacja żądań. Mężczyzna był na tyle bezwzględny, że zabrał zastraszonej kobiecinie klucze do domu, w którym mieszkała i zmusił ją do sprzedania owego budynku. Dom został sprzedany w lutym ub. roku. Sprawca wskazał biuro pośrednictwa nieruchomościami. Starsza pani swoją część pieniędzy ze sprzedaży domu, który należał do niej i jednego z członków jej rodziny – 46 tys. zł – przekazała dręczycielowi.

Przeprowadzka i przelana czara goryczy

Kobieta przeprowadziła się na teren powiatu jasielskiego, gdzie zamieszkała z synem i konkubentem. Gdy mimo sprzedaży domu szantażysta nadal domagał się pieniędzy, kobieta zdecydowała się powiadomić policję. Po prostu żądania przerosły możliwości emerytki. Miała poważne problemy ze spłatą rat za zakupione meble, a nawet groziło jej postępowanie egzekucyjne.

Dlaczego tak długo z tym zwlekała? – Twierdzi, że Józef H. był brutalny, wulgarny i jego groźby były na tyle realne, że po prostu się bała, że je spełni  – tłumaczy Cecuła.
– Józef H. twierdzi, że jest niewinny. Utrzymuje, że kilka lat temu pożyczył emerytce ok. 70 tys. zł a jego działania miały na celu odzyskanie pieniędzy. Twierdzi, że miał dokumenty potwierdzające ten fakt, lecz zabrała je woda podczas powodzi. Tym naiwnym wyjaśnieniom nie dał wiary ani prokurator ani sąd – wyjaśnia.
W poniedziałek został tymczasowo aresztowany na okres 2 miesięcy. Grozi mu kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Wiadomo, że sprawca wymuszeń rozbójniczych jest żonaty, ma liczną rodzinę. Nie pracował. Był już karany za podobne przestępstwa.

Dowody nie pozostawiają żadnych wątpliwości…

Co wskazuje na to, że opowiedziana przez kobietę historia faktycznie miała miejsce? – Świadczą o tym zgromadzone i zabezpieczone dowody wpłat na konto sprawcy i zeznania świadków  – mówi Adam Paczosa..
Czy szantażysty należało się faktycznie bać? Był silny, wysoki i dobrze zbudowany?  – Raczej nie. Ma 1,70 cm wzrostu, waży 90 kilogramów – wyjaśnia Paczosa.
Czy jest szansa na to, żeby kobieta odzyskała chociaż część pieniędzy? – Sprawca w chwili zatrzymania miał 1 zł 95 gr. Tak więc jest jakaś nadzieja – dodaje..

Czy emerytka była jedyną ofiarą szantażysty?

-  Na razie nie wiadomo, czy emerytka jest jedyną ofiarą szantażysty.. Jeżeli są inni pokrzywdzeni to prosimy ich o kontakt z Prokuraturą Rejonową w Krośnie, tel. (13) 43 71 852 lub Komendą Miejską Policji w Krośnie, tel. (13) 43 29 900 albo e-mail krosno@podkarpacka.policja.gov.pl  – apeluje Marek Cecuła.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.