Przez 70 lat pociągi jeździły po 100-kilogramowych bombach

Zaledwie kilkadziesiąt metrów od peronów dębickiego dworca odkryto dwie bomby lotnicze o wadze 100 kg każda. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Dwie stukilogramowe bomby na dworcu.

We wtorek  (16.04) po południu, podczas prac ziemnych na torowisku w pobliżu dębickiego dworca PKP, operator koparki natrafił na bombę lotniczą. Znalezisko zostało odsłonięte podczas robót prowadzonych przy przebudowie torów i peronów dworca.

Z placu budowy ewakuowano pracowników, teren zabezpieczyli funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei. Saperzy zabrali z dworca niebezpieczne znalezisko w środę po godz. 9.

Na wszelki wypadek saperzy z 21. Batalionu Dowodzenia z Rzeszowa sprawdzili teren wykrywaczami metalu i znaleźli drugą taką samą bombę. Saperzy orzekli, że to 100-kilogramowe bomby z okresu II wojny światowej zawierające po 60 kilogramów ładunku prochowego każda.

Okazało się, że nie były to niewybuchy, tylko bomby pozbawione zapalników. Możliwe, że były przygotowane do transportu i z niewyjaśnionych przyczyn zostały porzucone. Dlaczego bomby znalazły się w ziemi i przez 70 lat jeździły po nich pociągi? Możemy się tylko domyślać.

Przypomnieć trzeba, że podczas drugiej wojny światowej Dębica była ważnym węzłem kolejowym i przechodziło tędy bardzo wiele transportów wojskowych, a w sierpniu 1944 roku wehrmacht i Armia Czerwona toczyły o miasto i linię kolejową ciężkie walki.

Dlatego ziemia w Dębicy i okolicach wciąż kryje wiele niebezpiecznych pamiątek po tamtych czasach.

ArtG

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.