Przyznał się do… 51 kradzieży kieszonkowych

Kieszonkowców bardzo trudno złapać, a jak się uda to przyznają się co najwyżej do tej jednej kradzieży, na której zostali przyłapani.Fot. KMP Rzeszów

RZESZÓW. Takiego złodzieja jak 38-letni dębiczanin w Rzeszowie nie widziano nigdy.

Kilka dni temu Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów skierowała do Sądu Rejonowego w Rzeszowie akt oskarżenia przeciwko 38-letniemu Marcinowi M. i 39-letniemu Edwardowi D. Obydwaj mężczyźni to kieszonkowcy. Ale o ile ten drugi ma zarzut zaledwie jednej kradzieży kieszonkowej, to Marcin M. przyznał się do… 51 kradzieży kieszonkowych. Takiej sprawy nie pamiętają nawet najstarsi policjanci i prokuratorzy.

W marcu 2012 roku policjanci dowiedzieli się o kieszonkowcach poruszających się autobusem MPK linii “0”. Funkcjonariusze operacyjni z komisariatu w Śródmieściu wypatrzyli złodziei na przystanku przy ulicy Piłsudskiego.

Doliniarze trafili do aresztu, a okazali się nimi mieszkańcy Dębicy. Po przesłuchaniach wyszło na jaw, że 38-letni Marcin M. dokonał 50 kradzieży kieszonkowych od 30 listopada ubiegłego roku do 9 marca 2012 roku. Jeden zarzut dotyczył kradzieży popełnionej jeszcze na przełomie roku 2007 i 2008 roku. – Powiem szczerze, że w swojej karierze nie spotkałem się ze sprawą kieszonkowca, który przyznałby się do tak dużej ilości kradzieży – mówi Łukasz Harpula, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.