Przyznał się do sutenerstwa

Zdjęcie operacyjne policji z zatrzymania sutenera w okolicach Nowosielca (pow. niżański). Fot. Policja

STALOWA WOLA. Panny lekkich obyczajów w popłochu. Ich „opiekun” wystraszył się policjantów z długą bronią i wyspowiadał się prokuratorowi.

Wczoraj informowaliśmy o tajemniczym zatrzymaniu 40-letniego mężczyzny na drodze między Rzeszowem i Stalową Wolą. Po nagłośnieniu tego faktu, policjanci stali się bardziej rozmowni. Teraz przynajmniej wiadomo, że użycie jednostki antyterrorystycznej było uzasadnione. Zatrzymany prowadził sutenerski biznes w kilku miastach i policjanci podejrzewali, że jest uzbrojony.

Do zatrzymania mieszkańca sąsiedniego woj. świętokrzyskiego doszło na krajowej „19″. Wieczorem srebrnemu audi jadącemu z Rzeszowa, drogę zajechały policyjne samochody. Kierowca został rozciągnięty na asfalcie i skuty. Broni nie miał.

Skruszony poszedł na współpracę

- Mężczyzna był kompletnie zaskoczony – wyjawia asp. szt. Andrzej Walczyna z komendy policji w Stalowej Woli. – W jego mieszkaniu zabezpieczyliśmy komputery, telefony, płyty CD i DVD oraz gotówkę. Pieniądze w kwocie 6 tys. zł zostały zabezpieczone na poczet przyszłych kar.

Czterdziestolatkowi policyjni wywiadowcy deptali po piętach od kilku miesięcy. Trop podjęli po tym, jak dotarła do nich informacja, że jedna z mieszkanek Stalowej Woli jest zmuszana do prostytucji. Policjanci słusznie założyli, że może ona być tylko jewdnym z ogniw w niecnym procederze. Śledząc podejrzewanego, dotarli jeszcze do Sandomierza, Tarnobrzega i Rzeszowa. W tych miastach panny z Polski i zagranicy zarabiały ciałem na swego „opiekuna”. Jedna z nich posługiwała się fałszywym paszportem i w Polsce nie odda się już nikomu, bo zajęła się nią Straż Graniczna. Sutener z seksualnego biznesu, który prowadził przynajmniej od 2009 r., uczynił stałe źródło dochodu.

Na prostytutki padł blady strach

Najazd antyterrorystów zrobił swoje, bo wystraszony sutener przyznał się do wszystkiego. Policjantom, a potem prokuratorowi opowiedział, kto dla niego pracował, gdzie i za ile. W zamian za szczerość prokurator odstąpił od tymczasowego aresztowania zatrzymanego. Nie może on jednak wyjechać z kraju i musi być na każde wezwanie policji. Śledztwo jest rozwojowe i mogą być kolejne zatrzymania. Wiele będzie zależało od tego, co policjanci odkryją na płytach z mieszkania sutenera i w bilingach jego telefonów. Sprawdzany jest m.in. wątek, czy materiał zarejestrowany na płytach, nie służył do szantażu. W najłagodniejszym wymiarze, sutenerowi grozi do 3 lat więzienia. Gdy zostanie mu dowiedzione zmusznie innych do prostytucji, to sąd będzie mógł go skazać nawet na 10 lat.

Niezależnie od rozwoju śledztwa, na prostytutki i ich klientów już padł blady strach. Do niektórych policjanci sami przyjdą, inni będą wzywani na przesłuchania.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.