Psychicznie chory podpalacz terroryzuje wieś?

W ostatnim pożarze ogień strawił kilka tysięcy skrzynek na owoce i wiatę stojącą na terenie skupu.

WRZAWY. TARNOBRZEG. Kogo następnego podpali – pytają przerażeni mieszkańcy wsi, w której od miesięcy grasuje podpalacz.

W ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy we wsi Wrzawy koło Tarnobrzega wybuchło 10 pożarów spowodowanych najprawdopodobniej podpaleniem. Jak dotąd nikogo za rękę nie złapano, jest jednak we wsi jeden mężczyzna, którego nazwiska miejscowi boją się nawet wymawiać.

Na pogorzelisko po ostatnim pożarze, który wybuchł w minioną sobotę przyjechaliśmy wczoraj. Na terenie skupu owoców wciąż jeszcze było czuć smród spalenizny. Tysiące spalonych i nadpalonych skrzynek na owoce walało się wokół tego, co zostało z metalowej wiaty, pod którą były składowane.

- Ten skład płonął już piąty raz –mówi mieszkaniec Wrzaw, który zgodził się z nami porozmawiać pod warunkiem, że nie pokażemy jego twarzy. – Tym razem ogień buchał niemal pod niebo.

-Czy to mogło być podpalenie? – zapytaliśmy wprost. – Ja tam nie wiem, ale wie pani, nieźle wtedy padało, trudno więc przypuszczać, że ten ogień wybuchł sam. Jeśli się zresztą policzy wszystkie pożary, jakie tu wybuchły w ciągu ostatnich miesięcy i żaden z nich nie powstał inaczej jak znikąd to można sobie resztę dopowiedzieć. Płonęła już wiata, stodoła, dom, budynek gospodarczy. Ja sam jestem w stanie wymienić 10 pożarów, a nie wiem, czy nie było ich więcej.

O to kto może być sprawcą tych podpaleń zapytaliśmy jeszcze innych mieszkańców Wrzaw. Młoda kobieta, która także nie pozwoliła na zrobienie jej zdjęcia powiedziała wprost: – Tu wszyscy wiedzą kto podpala, tylko boją się o tym mówić głośno, żeby nie byli następni.
Rowerzysta, którego spotkaliśmy w centrum Wrzaw także nie ma wątpliwości, że to niezrównoważony mieszkaniec Wrzaw ma na swoim sumieniu te podpalenia.

- Nikt inny nie podpala jak tylko on, a że on psychiczny to mu chyba wolno, bo co go policja złapie to go wypuszczają. Teraz też go zatrzymali, ale już widziałem, że po wsi chodzi, więc go puścili. Nie boją się, bo tu nie mieszkają.

Sytuacja we Wrzawach staje się coraz bardziej dramatyczna, bo do niewyjaśnionych podpaleń doszedł ostatnio także alarm bombowy. W minioną niedzielę, gdy w miejscowym domu ludowym odbywało się zebranie, ktoś zadzwonił i poinformował o podłożonej pod budynkiem bombie. Pakunek na schodach budynku rzeczywiście leżał, ale na szczęście nie zawierał materiałów wybuchowych. Fałszywe alarmy bombowe odnotowano także w Urzędzie Gminy w pobliskich Gorzycach.

- Boimy się o życie i o majątek. Ja dotąd nikt przez takiego wariata nie zginął, ale szkody jakie spowodował są ogromne – mówi mieszkanka Wrzaw.
Policja nie informuje na temat postępów w śledztwie dotyczącym serii podpaleń. Zasłania się dobrem sprawy.

Małgorzata Rokoszewska

 

do “Psychicznie chory podpalacz terroryzuje wieś?”

  1. mati

    każdy wie ze to Puka

  2. bob

    „Jak dotąd nikogo za rękę nie złapano, jest jednak we wsi jeden mężczyzna, którego nazwiska miejscowi boją się nawet wymawiać.”

    NO TO NIECH ICH SPALI

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.