Psychopaci wkładają maski

Marzena Trąd jest cenionym na Podkarpaciu specjalistą w dziedzinie psychiatrii i seksuologii, kierownikiem Poradni Seksuologicznej i Patologii Współżycia. Do niedawna biegłym sądowym przy Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Prowadzi również zajęcia ze studentami. Fot. Wit Hadło

Marzena Trąd jest cenionym na Podkarpaciu specjalistą w dziedzinie psychiatrii i seksuologii, kierownikiem Poradni Seksuologicznej i Patologii Współżycia. Do niedawna biegłym sądowym przy Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Prowadzi również zajęcia ze studentami. Fot. Wit Hadło

SuperWywiad z Marzeną Trąd, psychiatrą i seksuolog.

- Czy 2,5-letnia Lena, gdy dorośnie, będzie pamiętać o przyduszaniu, szarpaniu, przypalaniu papierosem i straszeniu?
- Pamięć u dziecka tak naprawdę działa od 3. roku życia. Istnieje coś takiego jak wspomnienia emocji przeżytych, natomiast pamięć w sensie wspomnień obrazów niekoniecznie. Robiono badania na temat późnych skutków traum przeżytych w dzieciństwie u ofiar pedofilii i okazało się, że w dorosłym życiu ok. 30 procent kobiet cierpiało na nerwicę bądź depresję, lecz większość funkcjonowała normalnie. To jest pytanie bardziej do psychologa wieku rozwojowego, ponieważ specyfika kształtowania się osobowości i kwestie związane z traumą wyglądają inaczej u dziecka, a inaczej u osoby dorosłej. Zatem trudno powiedzieć, jak to będzie z małą Leną.

- Ale wciąż ma szansę na normalne życie?
- O ile otoczenie pozwoli jej zapomnieć o tym, co się stało. Bo przecież sprawa dotyczy całej rodziny i ludzi, którzy będą lub nie będą zdawać Lenie relacje z wydarzeń z przeszłości. Pytanie czy Lena będzie się rozwijać ze świadomością, że w jej życiu doszło do dramatu czy też nie. To ma kluczowe znaczenie.

- Podejrzany 40-letni Grzegorz B., który opowiedział śledczym o znęcaniu się nad dziewczynką i który miał spowodować śmierć 6-miesięcznego Maksymiliana, uchodził w swojej wsi za wzorowego męża i ojca, pierwszy klęczał na mszy w kościele. Wygląda na to, że prowadził podwójne życie. Dla wielu osób to szokujące, ale gdy przestudiujemy literaturę przedmiotu okaże się, że psychopaci potrafią się doskonale maskować oraz manipulować otoczeniem.
- Jeśli są inteligentni, to oczywiście tak. Potrafią tak skorygować swoje niekorzystne cechy osobowości, które otrzymali w spadku po przodkach, że znakomicie się adaptują w społeczeństwie, odpowiadają jego oczekiwaniom. Dlatego tak często psychopaci robią zawrotne kariery w biznesie. Zajmują ważne stanowiska, bo posiadają zdolności przywódcze, mają ogromne poczucie własnej wartości i ambicje. Drugie życie toczy się w domu, tam może dochodzić do manipulacji czy też aktów przemocy psychicznej i fizycznej. Inteligentny psychopata zakłada maskę. Doskonale wie, jak jest „czytany” przez otoczenie.

- Grzegorz B. miał dwoje własnych dzieci, których jednak nie krzywdził. A przynajmniej nic o tym nie wiadomo.
- Można zakładać, że wybrał na ofiary osoby, które gwarantowały mu większe „bezpieczeństwo”. Realizowanie fantazji we własnym domu groziło m.in. odebraniem władzy rodzicielskiej, bo zapewne rodzina w jakiś sposób by zareagowała. Tymczasem środowisko, w które wszedł z zachowaniami przemocowymi dawało poczucie bezkarności. Ojciec dzieci obecny lub nieobecny, matka, którą można sobie podporządkować i nią manipulować. Przypuszczalnie posiadł wiedzę o tym, że ci ludzie są na tyle słabi, iż albo się nie zorientują co się dzieje, a jeśli nawet, to nie starczy im odwagi, by wyjść z tym na zewnątrz.

- Mężczyzna przyznał, że torturowanie dziewczynki sprawiało mu przyjemność. Jak to interpretować?
- W kategoriach dewiacyjnych. Czerpanie przyjemności, które może mieć także wymiar erotyczny, jest perwersją. Oczywiście nie wiemy, czy jest to osoba zdrowa czy chora. Podkreślam, że cały czas rozmawiamy bardzo teoretycznie, snujemy różne hipotezy. Ale dewiacja jest jedną z prawdopodobnych. Takie zachowania charakteryzuje pewnego rodzaju cykliczność. Najpierw człowiek przeżywa fantazję o okrucieństwie, które sprawiają mu satysfakcję. Często wspomaga się brutalną pornografią. Dostarczanie bodźców zmysłowych i wizualnych może trwać latami, ale stopień zaspokojenia bywa coraz mniejszy. Wyczerpuje się nam źródło przyjemności, więc idziemy o krok dalej i dalej. Granica się przesuwa, a gdy nadarzy się okazja – często dzieje się to przypadkowo – przekraczamy ją.

- Czy tacy ludzie czują, że z nimi jest coś nie w porządku? Czy sami zgłaszają się po pomoc do specjalisty?
- Część osób szuka pomocy, bo się bardzo męczą z tą swoją odmiennością bądź niemożliwością uzyskania satysfakcji w sposób konwencjonalny. Natomiast większość tych, z którymi miałam w życiu zawodowym do czynienia, była skierowana na leczenie przez wymiar sprawiedliwości. Czyli już po tym, gdy hamulce puściły.

- Zakładam, że terapią powinni zostać objęci również najbliżsi Grzegorza B.?
- Zdecydowanie potrzebują psychologicznego wsparcia. Sami chyba nie poradzą sobie z tą sytuacją.

- Oni nie wierzą, że Grzegorz B. mógł zrobić coś tak potwornego…
- Wyparcie jest naturalną, pierwszą reakcją, włącza się nasz mechanizm obronny. Przecież gdybyśmy dopuścili, że coś takiego się zdarzyło, to znaczy, że bylibyśmy za to współodpowiedzialni.

- A co z matką Maksia i Leny? Jak mogła nie zauważać, że jej dzieciom dzieje się krzywda?
- Z doniesień, głównie dziennikarskich, wyłania się nam obraz osoby niedojrzałej emocjonalnie, bardzo wycofanej. Prawdopodobnie z domniemanym sprawcą musiał ją łączyć układ zależnościowy. Musiał być dla niej autorytetem, skoro nie dopuszczała do siebie myśli o tym, że to on mógł się znęcać nad dziećmi. Cóż, mnóstwo kobiet, choćby żony alkoholików, godzi się na przemoc, milcząc. Wiele z nich wchodzi w relacje zależnościowie, mimo że im i ich dzieciom dzieje się krzywda. Przez wiele lat są bezradne, nie umieją szukać pomocy, zbuntować się, powiedzieć: dość! Wiele kobiet posiada osobowość, która pozwala im wypierać złe rzeczy, bo nie są w stanie skonfrontować się z kimś silniejszym, wręcz dominującym.

- Co pani sądzi o teorii, że każdy człowiek posiada gen sadyzmu? Do jego uruchomienia potrzebne są jednak sprzyjające okoliczności, stąd tak dużo zbrodni podczas wojen.
- Człowiek jest istotą żyjącą w stadzie. Był i jest gatunkiem agresywnym. Tylko że dziś cywilizacja narzuca nam normy zachowań społecznych i tej agresji wprost nie pokazujemy. Ona istnieje, choć zostaje „przerobiona” na złość, frustrację, energię, która stanowi paliwo do zrobienia kariery. Może więc nie tyle gen, co cecha, która umożliwiła naszemu gatunkowi przetrwanie, a poszczególnym jednostkom sukces życiowy.

- Opowiem pani o 22-letniej Johannie Altvater Zelle, która podczas wojny pracowała jako sekretarka komisarza Rzeszy w okupowanym przez Niemców Włodzimierzu Wołyńskim. Wyrzucała niemowlęta z okien tamtejszego szpitala, widziano jak na terenie getta roztrzaskała noworodkowi głowę, uderzając dzieckiem o ścianę budynku. Po wojnie wróciła do domu, wyszła za mąż, adoptowała syna i była wzorową pracownicą ośrodka, który pomagał biednym dzieciom. Jak to pani wyjaśni?
- Psychopaci mają deficyt uczuć wyższych. Empatia, współodczuwanie, miłość to dla nich pojęcia abstrakcyjne. Takim osobom dużo łatwiej przekroczyć granicę dla innych nieprzekraczalną. Jeśli stworzyć im warunki, chętnie sobie pofolgują. Lecz przemoc i okrucieństwo mają konkretne zastosowanie: służą bowiem do demonstracji władzy i dominacji. Bo tu nie chodzi o to, co ten człowiek robi, a o to, co w ten sposób manifestuje. A manifestuje swoją przewagę, siłę. To mu daje ekstatyczne poczucie, że jest nietykalnym, kimś wyjątkowym, stojącym ponad wszelkimi sądami. Jestem panem życia i śmierci, a ponieważ nie mam wyrzutów sumienia, to bez najmniejszego problemu popełnię zbrodnię. Gdy się zmieniają okoliczności, to inteligentny psychopata, już o tym mówiliśmy, fantastycznie się odnajdzie w nowym otoczeniu. Będzie się realizował w domu bądź w pracy, zostanie społecznikiem, inaczej spożytkuje swoją energię. Gdyby jednak znów można było bezkarnie gwałcić i zabijać, psychopata wróci do tego.

- Dlaczego zło jest tak ponętne? Pedofil i morderca Mariusz Trynkiewicz w zamkniętym ośrodku w Gostyninie wziął ślub z atrakcyjną trzydziestoparolatką, dobrze sytuowaną kobietą z wielkiego miasta. Ba, ona chciałaby mieć z nim dziecko!
- Oto co pani Anna, żona Trynkiewicza, powiedziała Justynie Kopińskiej w książce „Polska odwraca oczy”: „Moja mama zmarła gdy miała 10 lat. Wcześniej rozwiodła się z ojcem, bo ten pił, bił, był bardzo zaborczy i dominujący”. Już tylko ten fragment bardzo wiele nam wyjaśnia. Mamy bowiem do czynienia z modelem funkcjonowania kobiety, która jest dużym dzieckiem alkoholika. Pozbawiona wzorca rodzicielskiego, z zazwyczaj słabą psychicznie matką jako głową rodziny, rozpaczliwie szuka kogoś, kto jej zastąpi ojca. Najgorzej, że takie kobiety często nieświadomie wybierają na partnerów mężczyzn pijących i używających przemocy. Przez całe życie uciekają od patologii, by na końcu znów jej doświadczyć. Podejrzewam, że pani Anna skojarzyła Trynkiewicza z osobą szalenie medialną, o silnej osobowości, która zrobiła coś spektakularnego. Przyciągnęła ją sława tego człowieka! Kobiety kochają psychopatów, bo przecież ktoś taki nie musi być od razu agresorem. Spełnia za to warunki samca alfa, który gwarantuje przetrwanie. Od tysięcy lat kobiety wybierały na partnerów przywódcę stada. To jest zatem absolutny atawizm.

- Pani wybaczy, ale co może dać kobiecie facet, który ma niewielkie szanse na odzyskanie wolności?
- To bardziej skomplikowane. Pani Anna może się wreszcie poczuć dowartościowana. Będzie komuś potrzebna, bo przecież musi się zaopiekować kimś, kto jest sławny, ale kompletnie nieprzystosowany społecznie. Stworzenie dla niego nowego domu, opieka nad nim, to wielkie zadanie.

- Znany kanadyjski psychiatra Robert D. Hare w swojej książce „Psychopaci są wśród nas” pisze, że psychopaci wykazują nieprzeciętną zdolność do rozpoznawania i wyzyskiwania „ciepłych” kobiet – takich, które czują głęboką potrzebę pomagania i matkowania innym. Wiele z nich pracuje w instytucjach świadczących usługi publiczne: w szpitalach, opiece społecznej, poradnictwie, i zwykle szuka w ludziach dobra, a pomija lub pomniejsza ich złe cechy. W oczach psychopaty jednak same proszą się o emocjonalne, fizyczne i finansowe wykorzystanie.
- Kobiety myślą, że on się zmieni, że przejdzie metamorfozę. Niestety, to są mrzonki. Co gorsza, od psychopaty bardzo ciężko odejść, ponieważ żaden inny mężczyzna nie będzie się wydawał tak bardzo „męski”. I nieważne, że nie daje kobiecie szczęścia.

- Podstawowe symptomy psychopatii to m.in. łatwość wysławiania się i powierzchowny urok, egocentryzm, brak wyrzutów sumienia lub poczucia winy, brak empatii, skłonność do oszukiwania i manipulacji, płytkość uczuć. Jak to czytałem, to aż mnie zmroziło, bo…
- … uświadomił pan sobie, jak wiele osób mógłby przypasować do tego schematu? Ano właśnie, to ci wysoko funkcjonujący o bardzo dużych możliwościach przystosowawczych, którzy niekoniecznie będą niebezpieczni dla innych. Tacy, co w młodości przewodzili bandzie dzieciaków na podwórku. Nasi kumple.

- Osławiony Ed Gein, który pozbawiał swoje ofiary skóry, patroszył ludzi i czasem też ich zjadał, pierwowzór filmowego Jamego Gumba z „Milczenia owiec”, wychowywał się z ojcem alkoholikiem i matką fanatyczką religijną. Jednak bardzo często mordercy pochodzą z normalnych rodzin, mają kochających rodziców. Co sprawia, że później popełniają potworne zbrodnie?
- To nie rodzina, to geny. To co powiem będzie frustrujące, ale mamy naprawdę znikomy, może 30-procentowy, wpływ na to, jak w przyszłości będą postępować nasze dzieci. Jeśli w ciepłej, pełnej miłości rodzinie, trafi się psychopata, zachodzimy w głowę, jak to możliwe?! Zrozpaczeni rodzice pytają: czemu on/ona tak bardzo się różni od nas, czemu nam to robi? Odpowiedź brzmi: geny dziadków i pradziadków.

- Zło jest atrakcyjniejsze od dobra? Fascynują nas seryjni mordercy, a nie wolontariusze kopiący studnie w Sudanie.
- Dzieje się tak dlatego, że sami – ograniczeni normami społecznymi, nieustannie przystosowujący się do oczekiwań rodziny albo pracodawcy – nigdy nie zdecydowalibyśmy się uwolnić emocji w taki sposób. Fascynuje nas, że ktoś zrobił coś, o czym my balibyśmy się nawet pomyśleć. W człowieku jest nie tyle zło, co frustracja i napięcie. Agresja jest formą rozładowania napięcia, które w sobie kumulujemy. Szukamy więc odpowiedzi na pytanie, co kierowało człowiekiem, który dopuścił się straszliwej zbrodni. Jak taki człowiek jest skonstruowany.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

do “Psychopaci wkładają maski”

  1. gawron

    Kazdy biegły sądowy to psychopata

  2. Karolina

    Bardzo fajny wywiad, czytałam w papierowym wydaniu. Zainteresował mnie jak mało co. Idźcie w tą stronę a gazeta będzie ciekawsza.

  3. rolnik sam w dolinie

    widzieliście w jakich starych majtkach wybrał się nad morze Kuźmiuk ? chyba tylko psychopaci w takich się poruszają
    pewno mu pozostały z czasów kiedy służył PSL owi ….?

  4. bandos

    Katolickie poczucie bezkarności,to obserwujemy na co dzień ,od poniedziałku do soboty , bo niedziela to pięknie z rodzinką na kolanach, to się musi skończyć , ale jeszcze są takie słupy wioskowe i nie tylko przetrzymujące ten cały biznes,

  5. jojo1

    Jedno stwierdzenie szczególnie aktualne i dotyczy szczególnie Polski. Chodzi o zawrotne kariery psychopatów w biznesie. Z doświadczenia zawodowego ostatnich 30 lat zgadzam się z tą opinią w 100%.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.