Psychoza powraca?!

W maju 2009 r. pisaliśmy o pierwszym przypadku AH1N1 w Polsce.

DĘBICA, MIELEC. Świńska grypa atakuje. Jej wirusy znów wykryto w Dębicy i Mielcu.

Do Zakładu Opieki Zdrowotnej w Dębicy trafiło trzy osoby z potwierdzonym przypadkiem świńskiej grypy, w tym dwoje dzieci. Wirus AH1N1 znaleziono również u dwóch ciężarnych kobiet w Szpitalu Powiatowym im. Biernackiego w Mielcu. Czyżby wracała psychoza sprzed dwóch lat? I to mimo tego, że w obu placówkach zapewniają, że stan chorych jest dobry, nie zagrażający zdrowiu, a tym bardziej ich życiu.

Czy takie informacje wywołują panikę? – Myślę, że, jako społeczeństwo, z tym tematem zdążyliśmy się oswoić – uważa Przemysław Wojtys, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Dębicy. – Pierwsze newsy są zawsze dramatyczne, a później robi się lekka norma. Mycie rąk i przestrzeganie higieny na co dzień nikomu jednak nie zaszkodzi.

„W mediach przesadzają”

Świńskiej grypy nie boją się też pytani przez nas dębiczanie. – Nie interesuje mnie to aż tak bardzo – mówi pan Leszek.- Czy obawiam się o zdrowie bliskich? Nawet, gdybym się bał, to co to zmieni? Jeśli człowiek jest strachliwy i bojaźliwy, to taki wirus bardziej może go zaatakować. Trzeba poodchodzić do tego z dystansem i spokojem. W mediach przesadzają.

Strachu nie czuje również pan Józef, mieszkaniec ul. Wielopolskiej. – To jest tak, jak z każdą inną chorobą. Będzie miała zaatakować, to tak zrobi i tyle. A jak nie, to nie i tyle – uważa. Pierwszy polski przypadek świńskiej grypy wykryto w pobliskim Mielcu. Pani Halina Młodawska z Tarnobrzega 2 maja 2009 r. przyleciała z Nowego Yorku na warszawskie Okręcie i trzy dni była już na Oddziale Obserwacyjno-Zakaźnym mieleckiego szpitala.

Mielec dał przykład, jak leczyć mamy

Kobieta miała objawy podobne do typowej grypy. Była to gorączka, bóle głowy i mięsni. Od początku jej stan był stabilny i dobry. Nie było ani jednego momentu kryzysu. I już 11 maja opuściła szpital. – Nigdy nie byłam panikarą, nie bałam się i pewnie dlatego tak szybko wyzdrowiałam, poza tym reakcja lekarzy była szybka – mówiła pani Halina.

- Cieszę się, że to właśnie mój przypadek wlał otuchę w serca Polaków, bo tę dotąd nieznaną chorobę przeszłam dosyć lekko – dodała. – Nikomu nie życzę ani zwykłej, ani „nowej grypy”, ale gdyby ktoś zachorował, mogę , że z tą chorobą da się wygrać.

Komentarze:

Przemysław Wojtys, dyrektor ZOZ w Dębicy: – Za pośrednictwem Super Nowości apeluję do mieszkańców, aby nie wpadali w panikę, tylko byli wyczuleni. Ten wirus przenosi się metodą kropelkową. Jeśli ktoś podłubie w zębie. Potem dotknie tą ręką włącznika światła, to może kogoś zarazić. Tak samo, jak poprzez kichnięcie. Ale to nie oznacza, że mamy unikać supermarketów czy kościoła. Jeszcze takiej pandemii nie mamy.

Józef Sznajder, ordynator Oddziału Zakaźnego w mieleckiej lecznicy: – Ta odmiana grypy przestała być nowa i nieprzewidywalna. Poznaliśmy ją i opanowaliśmy. Stąd mój wniosek, że jest to wirus o bardzo niskiej zjadliwości. Można spać spokojne.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.