Punkt bliżej ekstraklasy

Gol Grzegorz Tomasiewicz, zdobyty na 2 minuty przez końcem spotkania pozwolił PGE Stali uratować remis w pojedynku z Odrą Opole. Fot. Stal Mielec

PGE STAL MIELEC – ODRA OPOLE. Mogło być lepiej, ale i tak nie ma co wybrzydzać.

7 punktów w czterech ostatnich meczach tego sezonu muszą zdobyć piłkarze  PGE Stali Mielec by bez oglądania się na rywali bezpośrednio awansować do PKO Ekstraklasy. W miniony weekend podopieczni Dariusza Marca o kolejne „oczko” powiększyli przewagę nad zajmującą 3. miejsce w tabeli Wartą Poznań ale niewiele brakowało, aby sobotni mecz z Odrą Wodzisław zakończył się ich sensacyjną porażką.

Nie patrzmy na tabelę, bowiem gra Odry była jedną z najlepszych, z jaką przyszło nam się zmierzyć w tej rundzie. Przed meczem w Mielcu miała ona 3 wygrane i 2 remisy w meczach po przerwie, spowodowanej koronawirusem. To jest naprawdę dobry zespół – przekonywał na pomeczowej konferencji prasowej Dariusz Marzec, trener PGE Stali Mielec. I rzeczywiście, walczą o utrzymanie drużyna z Opola dość niespodziewanie wysoko zawiesiła poprzeczkę wyżej notowanemu rywalowi z Mielca. Na boisku wcale nie było widać jaka przepaść punktowa dzieli w tabeli oba zespoły (22 pkt na korzyść PGE Stali – przyp. red.). Dość powiedzieć, że to goście jako pierwsi stworzyli sobie klarowną sytuację bramkową. W 22. min Kacper Tabiś zagrał do Arkadiusza Piecha, a ten huknął na szczęście dla gospodarzy minimalnie niecelnie. Zaledwie minutę później Jakub Wrąbel ponownie był w opałach ale nie dał się pokonać Sebastianowi Boneckiemu. Przyjezdni jeszcze przed przerwą próbowali szczęścia, ale w decydujących momentach ich napastnikom brakowało zimnej krwi. Nerwowość wkradła się również w poczynania mielczan, którzy zniecierpliwieni faktem, że nie potrafią zarzucić swojego stylu, grali coraz bardziej chaotycznie. Efektem tego był bezbramkowy remis po pierwszych 45 minutach.

Po zmianie stron wydawało się, że już nikt i nic nie uchroni Odry od utraty gola. Z dystansu przymierzył  Grzegorz Tomasiewicz, a piłkę zmierzającą w samo okienko opolskiej bramki w sobie tylko znany sposób zdołał przenieść nad poprzeczką Mateusz Kuchta. 5 minut później miejscowi fani łapali się za głowy z niedowierzania. Akcję gości zainicjował były zawodnik Stali, Mateusz Czyżycki, który podholował piłkę na połowę rywala, a następnie zagrał ją do Piecha. Ten płaskim uderzeniem nie dał szans Wrąblowi. W tym momencie zanosiło się na pierwszą porażkę mielczan na własnym stadionie po restarcie rozgrywek. Wprawdzie odpowiedź miejscowych mogła być natychmiastowa, ale Michał Żyro nie potrafił z bliska pokonać opolskiego golkipera. Ostatnie 10 minut to mielecka kanonada na bramkę rywali, która na 2 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wreszcie przyniosła efekty. Wprowadzony chwilę wcześniej Robert Dadok zagrał na 10. metr do Tomasiewicza, który bez problemów po raz pierwszy tego popołudnia zmusił do kapitulacji Kuchtę. – Jesteśmy smutni, bo przegrywając mecz i tracąc bramkę w samej końcówce na pewno jest takie odczucie u zawodników. Kilka minut po strzeleniu bramki było jeszcze tak, jak sobie planowaliśmy. Niestety później to Stal posiadała piłkę i mocno dążyła do tego, żeby ten mecz wygrać. My z kolei nie potrafiliśmy się jej przeciwstawić. Daliśmy się jej napędzić, a przecież wiedzieliśmy, jaka jest jej siła ofensywna – przyznał po meczu Dietmar Brehmer, szkoleniowiec Odry. PGE Stal w końcówce jeszcze mocniej przycisnęła ale ostatecznie nie udało jej się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. – Warunki dzisiaj były naprawdę ciężkie. Ktoś, kto był na stadionie i siedział w tym upale, zdaje sobie z tego sprawę. Przed telewizorami ładnie się to ogląda, natomiast biegać 90 minut w takim upale, zwłaszcza że co 3 dni gramy mecze, to naprawdę jest potężny wysiłek. Uważam jednak, że fizycznie wyglądaliśmy dobrze, a zespól stanął na wysokości zadania. Gdybyśmy w samej końcówce lepiej finalizowali sytuacje, które mieliśmy, to myślę że byłoby inaczej. Mimo tego, szanujemy bardzo ten punkt, który jest dla nas bardzo ważny. Pozostaje nam życzyć Odrze, by wygrywała w kolejnych meczach, bo gra m.in. z naszymi rywalami w walce o awans – mówił po meczu trener Marzec.

Podczas gdy mielczanie z dużym niedosytem opuszczali boisko, chwilę później w sukurs przyszła im Puszcza Niepołomice. Prowadzona przez urodzonego w Mielcu Tomasza Tułacza drużyna pokonała na wyjeździe Wartę Poznań 2-1, czym mocno ograniczyła szansę ekipy ze stolicy Wielkopolski na bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy.

PGE STAL 1
ODRA 1
(0-0)
0-1 Piech (73.), 1-1 Tomasiewicz (88.)

mj

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments