Punkt zadowolił tylko Stal

APKLAN RESOVIA – STAL RZESZÓW. Resoviacy wciąż nie mogę się przełamać i zainkasować kompletu po restarcie rozgrywek.

Bezbramkowym remisem zakończył 86. derby Rzeszowa. Z podziału punktów mogą być jednak zadowoleni tylko w ekipie Stali, natomiast resoviacy odczuwają spory niedosyt, bowiem mieli więcej okazji do zainkasowania kompletu punktów.

Moi zawodnicy mogą być dumni, że zagrali taki mecz derbowy – mówił po spotkaniu trener Apklan Resovii, Szymon Grabowski. – Niestety, dalej nam czegoś brakuje, ale to były nasze najlepsze zawody. Dawno nie pamiętam Resovii, żeby tak wyglądała w derbach, żeby miała taką przewagę. Niestety, nie ma kropki nad i. Będziemy ciężko pracować, aby ci ludzie, którzy dzisiaj są zawiedzeni, byli zadowoleni. Od samego początku powtarzałem, mimo że niektórzy się śmiali, że ta drużyna będzie grała lepiej. I gra lepiej. Widać progres, ale w piłce nożnej chodzi o strzelanie bramek i trzy punkty – ich braku nie mogę w tej chwili przeboleć i jestem trochę rozgoryczony. Mieliśmy na tyle dużo sytuacji, prowadziliśmy grę, że powinniśmy wcześniej zdobyć bramkę. Podziwiam moich zawodników za to, ile zostawiają zdrowia na boisku w tym ciężkim momencie, w jakim jesteśmy – stwierdził Grabowski.

Pierwsze minuty toczyły się przy lekkiej przewadze ekipy z Hetmańskiej, ale to resoviacy przeprowadzili pierwszą groźną akcję. W 6. min w polu karnym znalazł się Dziubiński, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokowali obrońcy Stali. Chwilę później strzelał z około 13 metrów Reiman, ale zbyt lekko i Zapytowski wybił piłkę na rzut rożny. Od tego momentu gra nabrała rumieńców za sprawa resoviaków, którzy częściej atakowali bramkę rywala. W 18. min fani Resovii domagali się rzutu karnego po tym jak dośrodkowywał Dziubiński, a jeden z defensorów Stali zatrzymał piłkę ręką. – Sędzia słusznie postąpił, co pokazały powtórki – mówił w przerwie komentujący to spotkanie dla TVP Sport, były bramkarz reprezentacji Polski, Arkadiusz Onyszko. Za chwilę groźnym strzałem po indywidualnej akcji popisał się Płatek, ale Bieszczad, który zastąpił w bramce po słabszym występie Kaczorowskiego w Stalowej Woli popisał się udaną interwencją. Zresztą chwilę później znów golkiper Stali popisał się refleksem po główce Kalińca i Dziubińskiego. Groźnie z dystansu strzelał też Wasiluk, ale przed przerwą nie padł żaden gol. Stalowcy ograniczali się do gry z kontry, ale przed przerwą nie stworzyli już żadnej groźnej sytuacji. Wydawało się, że po przerwie w końcu będą bramki. Gospodarze nie potrafili jednak wyraźnie zdominować placu gry. Przez większą część drugiej połowy gra toczyła się w środkowej strefie, ale nadal stroną dyktującą warunki byli resoviacy. W 63. minucie indywidualną akcję zaliczył Wasiluk, a piłka po jego strzale poszybowała po interwencji Bieszczada tuż nad poprzeczką. Za chwilę aktywny Hebel znalazł się w polu karnym rywali, ale uderzy za lekko i znów górą był bramkarz Stali. Resovia przejęła całkowicie inicjatywę, Stal ograniczała się do kontr i po jednej z nich może i by osiągnęła cel. W 77. min po indywidualnej akcji w polu karnym gospodarzy znalazł się Głowacki, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Geniec. Resoviacy mocno przycisnęli w samej końcówce. Zaraz po wejściu na boisko zza szesnastki strzelał Kantor, ale piłka przeszła obok słupka, podobnie jak strzał Hebla, który w samej końcówce mógł stać się bohaterem. W 90. min piłkę ręką po dośrodkowaniu Adamskiego zatrzymał jeden z defensorów Stali. Do rzutu wolnego z lewego narożnika pola karnego podszedł Hebel. Piłka po jego strzale uderzyła w poprzeczkę, a przy dobitce bardzo dobrze zachował się już Bieszczad. W odpowiedzi, już w doliczonym czasie gry, Stal przeprowadziła kontratak, ale wychodzącego na czystą pozycję Kłosa przytomnie faulem zatrzymał Geniec. Goście jednak także nie wykorzystali stałego fragmentu. Uderzenie Reimana po ziemi z około 20 metrów było pomysłowe, lecz zdecydowanie zbyt lekkie, by zaskoczyć Zapytowskiego.

– Chcę bardzo pochwalić Geńca za zachowanie w tej sytuacji – wiadomo, kartka, faul taktyczny, ale gdyby w tej 95. minucie moi zawodnicy tak szybko nie wrócili do defensywy, to skończyłoby się czerwonym kartonikiem – mówił Grabowski, w którego zespole mimo zdobytego punktu nie było uśmiechu na twarzy. – Byliśmy zespołem lepszym, stwarzaliśmy chyba klarowniejsze sytuacji niż Stal i uważam, że byliśmy bliżej wygranej. Niestety, nie udało się nic strzelić i kolejny mecz remisujemy. Te ostatnie dwa mecze w naszym wykonaniu pokazały, że idziemy do przodu. Jest więcej tych sytuacji, gramy cierpliwie, ale musimy popracować nad skutecznością bo tutaj niestety jeszcze kulejemy – mówił pomocnik Apklan Resovii, Radosław Adamski,

W obozie rzeszowskiej Stali było więcej zadowolenie, niż u rywali z tego derbowego remisu. – Szanujemy ten ciężko wywalczony punkt, na terenie, na którym nigdy nie było łatwo, również dzisiaj – mówił po meczu szkoleniowiec Stali, Marcin Wołowiec. – Obie drużyny miały swoje sytuacje, nie było ich może bardzo dużo, ale zaangażowania i walki żadnemu zespołowi nie można odmówić. Byliśmy bardziej przygotowani na oskrzydlanie akcji przez Resovię i większą liczbę dośrodkowań po jej stronie. Może też przez to otworzyliśmy trochę środek i Resovia miała łatwiejsze wejście w naszą drugą linię. Jednak ani my rywala, ani on nas czymś szczególnym nie zaskoczył. Nie mogę odmówić zaangażowania moim zawodnikom w tym meczu. Dali z siebie wszystko. Stać nas było na remis i trzeba ten punkt uszanować. Myślę, że jest to sprawiedliwy wynik. Obie drużyny miały swoje sytuacje, może optyczną przewagę miała Resovia, ale nic z niej jednak nie wynikało. Zrobiliśmy mały krok ku temu, by realizować swój cel. Przypomnę tylko, że na 5 meczów był to nasz 4 wyjazd i za tydzień w końcu wracamy na własne boisko. Moi zawodnicy zaskakują mnie na plus. Wyciągają wnioski, uczą się, niestety nie idzie jeszcze za tym wynik, ale porażki są elementem sukcesu i muszą być wkalkulowane w sport. Nie ma się co biczować – wracamy na Hetmańską i chcemy dać radość naszym kibicom – zakończył trener Stali Rzeszów.

APKLAN Resovia 0
STAL Rzeszów 0

rm

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o