Puste kursy MPK = strata pieniędzy podatników

Pasażerowie skarżą się m.in. na rzadkie kursy linii nr 34. W przypadku opóźnienia autobusu, nie ma możliwości skorzystania z alternatywnego kursu. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. – To kierowcy wiedzą, gdzie trzeba dodać kursów MPK, a które przynoszą straty i trzeba je zmienić, ograniczyć czy zlikwidować – mówią kierowcy MPK.

– Każdy zmieniony rozkład pokazuje nam, jak marnuje się publiczne pieniądze. Autobus zamiast zabierać pasażerów po trasie, w możliwie najbliższym miejscu od zajezdni i zarabiać, przejeżdża na pusto przed ludźmi stojącymi na przystankach, często na drugi koniec miasta – piszą w liście do Super Nowości zbulwersowani kierowcy MPK, którzy z obawy o utratę pracy nie chcą ujawniać nazwisk. – Jeśli prezydentowi zależy na dobrym funkcjonowaniu komunikacji miejskiej w Rzeszowie, to musi dopuścić możliwość głosu pracowników MPK.

Ich zdaniem, rozkłady jazdy są źle rozpisane i tracą na tym nie tylko sami kierowcy, którzy nie mają czasów wyrównawczych, ale i pasażerowie, którzy nie mogą korzystać z komunikacji miejskiej, bo autobus z założenia ma jechać pusty.

– Pal licho, jeżeli jest to linia, której częstotliwość jest duża jak: 0, 13, 17, 18, 19 czy 30, bo jakoś się to zazębia i autobus nadjedzie, chociaż też nie zawsze, bo np.: trzynastka ma jechać do Lwowskiej-szpital, ale w jej czasie jedzie inna, spóźniona, która ma kurs do Niepodległości. Pasażer nie patrzy na kierunek, tylko na numer i wsiada, kasuje bilet i co? Musi na Niepodległości wysiąść i albo dojść na piechotę, albo skasować drugi bilet – wyjaśniają kierowcy MPK.

Przykłady można mnożyć. – Podobnie z „18”-ką, która ma kursy pod Zespół Szkół. Są linie jak 8, 11, 34, 36, których częstotliwość jest co 30-40 minut i tutaj jest problem, bo tu się już nic nie zazębia i taki autobus może być opóźniony 30 minut, a bywa, że i więcej. Efekt jest taki, że pasażerowie są wkurzeni, a kierowca jeździ bez przerwy, bo opóźnienie nadrabia właśnie przysługującą mu i zagwarantowaną kodeksem pracy przerwą – denerwują się pracownicy MPK.

Zachęcanie “po rzeszowsku”
MPK zwraca także uwagę na ostatnią zmianę cen biletów. Cena biletu ulgowego w strefie A+B została obniżona o 10 zł (z 90 na 80 zł), ale przy okazji została wprowadzona strefa B dla pasażerów linii 3, 35 i 44 na dwa ostatnie przystanki, a co za tym idzie, cena biletu ulgowego wzrosła o 25 zł, a normalnego o 32 zł. – Efekt jest taki, że ludzie wrócili do prywatnej komunikacji, gdzie bilet kosztuje 3 czy 3,2 zł. Za normalny bilet na MPK trzeba zapłacić 3,60, a kupując u kierowcy 5,80. Tak wygląda zachęta do podróżowania autobusami MPK? – pytają kierowcy i proponują: – Gdyby np. wprowadzić bilet dla seniora za 50 groszy po mieście i za 1 zł poza miastem, to miasto nie musiałoby dotować komunikacji.

***
Zadbanie o komunikację publiczną jest zadaniem własnym każdej gminy. Władze Rzeszowa powinny robić wszystko, żeby zachęcać (a nie zniechęcać!) pasażerów do korzystania z niej, tym bardziej, że szykują się do wprowadzenia strefy płatnego parkowania. Podwyżki cen biletów i źle zorganizowanie kursy MPK nie są najlepsza metodą.

Ewelina Nawrot

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.