Pustki na nowym stoku

W poniedziałek burmistrz nie był w stanie podać nam nawet przybliżonej daty otwarcia stoku. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIEDLESZCZANY. Jest wyciąg, są armatki śniegowe, ale narciarze i tak nie mają wstępu na stok. Dlaczego?

Narciarze, którzy mieli nadzieję, że po pracy lub w weekendy wyskoczą na zbudowany za unijne środki stok pod Tarnobrzegiem, mogą nie zakosztować tej zimy białego szaleństwa. Gmina wyciąg zbudowała, ale nie wyłoniła jeszcze dzierżawcy, który by nim gospodarzył.

2,5 mln zł kosztował stok w Siedleszczanach między Tarnobrzegiem i Baranowem Sandomierskim. Budowa obiektu zakończyła się kilka miesięcy temu. Dwa wyciągi, drogę dojazdową i budynek administracyjny widać z daleka. Niestety, prócz strażnika i jego psa, wokół obiektu nie widać nikogo.

Burmistrz Baranowa Sandomierskiego przyznaje, że do otwarcia obiektu dla narciarzy brakuje jeszcze kilku decyzji. – Zmieniły się przepisy dotyczące użytkowania tego typu obiektów; obecnie musi w trakcie godzin otwarcia przebywać na nim ratownik. Musimy więc zapewnić na stoku taką osobę – mówi burmistrz Jacek Hynowski. – Nie mamy jeszcze także wyłonionego dzierżawcy obiektu, a chcielibyśmy, aby był to profesjonalista, który zapewni ciągłość użytkowania i zadba o bezpieczeństwo na tym obiekcie.

Władze gminy przyznają, że pod względem technicznym są przygotowane do otwarcia stoku. – Mamy dwie armatki śniegowe, więc nawet w przypadku braku śniegu, jesteśmy w stanie przygotować stok.

Stok przygotowano na pokopalnianej zwałce pod dwie trasy narciarskie. Pierwszą o długości 350 metrów z wyciągiem talerzykowym, drugą krótszą, 100-metrową, przeznaczoną dla najmłodszych z liną do trzymania.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.