Radna nie zapłaciła kary za jazdę na gapę

STALOWA WOLA. Tylko raz wsiadła do autobusu komunikacji miejskiej i od razu dopadli ją rewizorzy.

Maria Chojnacka, radna miejska z klubu PiS, została przyłapana na jeździe autobusem miejskim bez ważnego biletu. Przez długi czas nie chciała zapłacić kary, jaka za to obowiązuje. Dyrektor komunikacji miejskiej w końcu karę jej darował. Za to radna zaatakowała jego firmę. – Teraz żałuję, że to zrobiłem – ze skruchą powiedział Antoni Sokołowski, dyrektor Zakładu Miejskiej Komunikacji Samochodowej. Radna wsiadła do autobusu i skasowała bilet tańszy. Rewizorom tłumaczyła, że nie wiedziała, ile kosztuje bilet. Trochę to dziwne, bowiem to nie kto inny, a właśnie radni ustalają ceny biletów. Pech chciał, że na podobnym przewinieniu, tym razem brak legitymacji uprawniającej do zniżki, została w miejskim autobusie przyłapana córka radnej. Ani za jedną, ani za drugą wpadkę radna nie chciała zapłacić. Kilka razy odwoływała się do prezydenta, prezydent odsyłał papiery do ZMKS, aż szef miejskiej komunikacji, zmęczony targami, umorzył obie sprawy.

Nie wiedziała, którędy wysiąść

- Bo to trochę głupio targować się z radną o kwotę, która stanowi tylko część jej diety – mówi dyrektor Sokołowski. – Zrobiłem wyjątek i teraz tego żałuję. Jest mi wstyd przed innymi, którzy podobnie jak radna przewinili, ale karę zapłacili.

Radna nie ma sobie nic do zarzucenia. – Nie mam wątpliwej przyjemności korzystania z komunikacji miejskiej – tłumaczy się radna Chojnacka. – Raz tylko wsiadłam do autobusu i od razu dopadli mnie kontrolerzy. Byłam tak skołowana, że nie wiedziałam, którędy się wysiada. Współczuję tym, którzy muszą korzystać z autobusów.

Radni ustalają kary, a sami ich nie płacą

Radna wylała swe żale na sesji, kiedy radni mieli zatwierdzić dotację dla ZMKS. Kłótnia radnej z dyrektorem ZMKS nie wpłynęła na decyzję samorządu. Dotacja została zatwierdzona, a „za” głosowali nawet klubowi koledzy Chojnackiej. Sprawa głupiej wpadki radnej stała się przyczynkiem do głębszej dyskusji nad ulgami przysługującymi różnym osobom za przejazdy autobusami ZMKS. W ub. roku radni, by pokazać swoją bezinteresowność, pozbawili się darmowych przejazdów, jakie od lat im przysługiwały. Przy okazji zaostrzyli kary za przejazdy bez biletu. Teraz zadają sobie pytanie po co, skoro sami radni kar nie płacą.

Na koniec nerwowej wymiany zdań z radną dyr. Sokołowski znalazł rozwiązanie sprawy. – Poprosiłem, by radna wpłaciła ponad 600 zł, które zostało jej umorzone, na cel społeczny – powiedział Super Nowościom. – Nasza firma przez to nie zbiednieje, a radna będzie miała czyste sumienie.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.