Radni nie chcą zamiany osiedli na większe dzielnice

To przykładowy projekt podziału Rzeszowa na 13 dzielnic (oznaczonych rzymskimi numerami).

RZESZÓW. Dyskusja o usprawnieniu samorządu, zamieniła się w dyskusję o łączeniu osiedli.

Pomysł reformy samorządów osiedlowych nie spotkał się z entuzjazmem radnych miejskich. Jednak zamiast o zwiększaniu kompetencji, radni spierali się przede wszystkim o to, czy w miejsce małych 29 osiedli powołać kilkanaście dzielnic.
Reorganizacja jednostek pomocniczych, czyli osiedli, to pomysł nie tyle radnych PiS, jak ostatnio pisaliśmy, ale całej Komisji Regulaminowo-Statutowej.

- Chcemy zwiększyć kompetencje rad osiedli, bo dotychczasowe były za małe – wyjaśniał na sesji Andrzej Dec (PO), przewodniczący rady i członek komisji. – Uzyskałyby one prawo o decydowaniu o części środków na drobne remonty i prace na osiedlach. Miałyby prawo wypowiadania się we wszystkich sprawach dotyczących osiedla, a Urząd Miasta musiałby zasięgać ich opinii.

Z kolei wybory do rad osiedli byłyby wzorowane na normalnych wyborach, a więc odbywałyby się w jedną niedzielę, z komisją, urną i poprzedzałaby je kampania wyborcza.
Konsekwencją zwiększenia kompetencji byłoby powołanie kilkunastu dzielnic w miejsce 29 bardzo różniących się wielkością osiedli. Wstępny, przykładowy projekt przewiduje 13 dzielnic oznaczonych rzymskimi numerami. Chociaż Dec podkreślał, że ustalanie granic i liczby dzielnic powinno nastąpić na końcu, a najpierw trzeba zająć się istotą reformy, radni zaczęli dyskutować właśnie o łączeniu osiedli.

Chcą zachować status quo
Negatywnie do tych propozycji odnieśli się przewodniczący rad osiedli, a zarazem miejscy radni: Waldemar Wywrocki, Stanisław Ząbek i Czesław Chlebek (Rozwój Rzeszowa). – Nie wyobrażam sobie, że zniknie jakakolwiek rada osiedla – mówił Wywrocki, szef rady ze Staroniwy.
Według Roberta Kultysa należałoby raczej iść w kierunku odwrotnym: podziału osiedli na mniejsze, bo ludzie identyfikują się bardziej z najbliższym otoczeniem, np. ulicą. Przeciwko zmianom wypowiedział się prezydent Tadeusz Ferenc.

Bronił ich m.in. Jerzy Cypryś (PiS). – To jest tworzenie nowej struktury, nowej jakości, tworzymy nowy Rzeszów z nowym podziałem na dzielnice – argumentował. Według zwolenników zmian, pozwoliłyby one też silniej zintegrować tereny przyłączone ze starą częścią miasta.
Dyskusja skończyła się bez rozstrzygnięć. Muszą one zapaść po wakacjach, przed odsuniętymi w czasie wyborami do rad osiedli. – Po tej dyskusji jestem pesymistą – ocenia powodzenie projektu Andrzej Dec.

Krzysztof Kuchta

do “Radni nie chcą zamiany osiedli na większe dzielnice”

  1. Można Można

    Nowe dzielnice i nowi ludzie których trzeba opłacać? jakie koszty o tym napiszcie ile miasto musiałoby płacic tym już urzędnikom a nie społecznikom osiedlowym

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.