“Radni, ręce precz od naszej szkoły!”

Janusz Grochala, radny ze Staniszewskiego, prosił swoich kolegów w Radzie Gminy, by głosowali zgodnie ze swoim sumieniem, a nie jak mieli nakazane. Fot. Autor

RANIŻÓW, STANISZEWSKIE. Mieszkańcy nie godzą się na likwidację klas w swojej szkole, a urzędnikom i radnym radzą poszukać oszczędności u siebie.

Mieszkańcy nie kryli żalu, kiedy radni gminy Raniżów zdecydowali o zamiarze likwidacji klas IV-VI w Szkole Podstawowej w Staniszewskim. – Wychodzi na to, że mamy się poświęcić po to, by uratować gminną oświatę. Przecież to są żarty…, jakieś kpiny! Dziś widzimy, jak ci radni są naszymi radnymi. Proszę popatrzeć, jak oni śmieją się pod nosami!– denerwowała się Elżbieta Rembisz, mieszkanka Staniszewskiego.

Władze gminy twierdzą, że likwidacja połowy klas w szkole w Staniszewskim da wymierne oszczędności, mówią o ok. 200 tys. zł rocznie. – Na płace nauczycieli wydajemy tam miesięcznie 37,9 tys. zł, po zmianach byłoby 16 tys. zł – mówiła Elżbieta Chmielowska, szefowa Gminnego Zespołu Oświatowego w Raniżowie, dodając, że odprawy dla pedagogów, którzy po reorganizacji musieliby odejść z pracy, kosztowałyby samorząd 65,3 tys. zł.

“A może poszukajcie pieniędzy u siebie”
Słowa urzędników podziałały na mieszkańców jak płachta na byka. – Może zamiast szukać pieniędzy kosztem małych dzieci, należałoby poszukać oszczędności w urzędzie? A ile to kosztuje utrzymanie Zespołu Oświatowego? Ile kosztuje cała administracja? – pytał się Kazimierz Mikołajczyk, sołtys Staniszewskiego. – Łatwo jest zlikwidować klasy, potem zamknąć szkołę, a subwencję dać do Raniżowa. I dalej będzie “hulaj duszo, piekła nie ma”.
Sołtys nie oszczędzał zwłaszcza Stanisława Kobylarza, szefa Komisji Oświaty w Radzie Gminy. – Nie daj Boże, niech by się coś stało podczas dojazdu do Raniżowa. Panie Kobylarz, pan sobie weźmie do serca, gdy dziecko zginie? Pan pójdzie wtedy do spowiedzi i komunii? To pan stwarza dzieci zagrożenie. I mówi pan, że robi to dla gminy? Sprzeciwiamy się jakiejkolwiek reorganizacji w naszej szkole. Nie kosztem dzieci! – grzmiał Mikołajczyk.

“Zamiast o ekonomii, pomyślcie o dzieciach?”
Wtórował mu Janusz Grochala, radny ze Staniszewskiego. – Mówi się o ekonomii, ale nie zauważyłem, żeby ktoś na pierwszym miejscu stawiał dobro dziecka. Natomiast słysząc słowa pana przewodniczącego Kobylarza, muszę przyznać, że jestem zszokowany. Bardzo się na nim zawiodłem. Proszę radnych, by głosowali zgodnie ze swoim sumieniem, a nie jak mieli nakazane – apelował. Emocji nie kryła też Elżbieta Rembisz ze Staniszewskiego.

- My rozumiemy, że jest dużo nauczycieli, tylko, gdzie jest ich najwięcej? Na pewno nie w Staniszewskim. Zwracam się zwłaszcza do tych radnych, którzy teraz uśmiechają się pod nosami. Pamiętajcie, że jesteście również naszymi radnymi, nie tylko Raniżowa i Woli Raniżowskiej, których nie wolno ruszyć. Wychodzi na to, że wybrano nas, jako ofiary. Mamy się poświęcić, żeby uratować oświatę. To są po prostu żarty. To są kpiny! – irytowała się.
Rada Gminy była jednak nieprzejednana. Za reorganizacją Szkoły Podstawowej w Staniszewskim było ośmiu radnych, sześciu było przeciw.

***
Współczuję władzom gminy, bo dostają po głowie za nie do końca swoje grzechy. Szkoda mi mieszkańców Staniszewskiego, bo gdy zlikwidują im szkołę, zamkną im okno na świat. Ale najbardziej żal mi dzieci, bo to one ucierpią na tym najbardziej…

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.