Radni się kłócą, a bezrobocie i tak będzie rosło

– Radni czas na sesjach trawią na jałowe dyskusje, a unikają tematów zasadniczych. Pora to zmienić – mówi radny Lucjusz Nadbereżny, jeden z autorów uchwał pomocowych. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Wszyscy chcą pomagać i raczej nic z tego nie będzie.

Szykuje się głośna batalia w obronie miejsc pracy na stalowowolskim rynku. Na najbliższej sesji będzie głosowany pakiet uchwał opozycyjnego PiS przyznający ulgi podatkowe inwestorom tworzącym nowe miejsca pracy i wprowadzającym nowe technologie. Pomysłu, zresztą nie autorskiego, kolegom z PiS pozazdrościli radni PO i prawdopodobnie zgłoszą swoje projekty uchwał. Prezydent raczej zachowa się jak gajowy podczas wojny i będzie namawiał do odrzucenia wszystkich projektów. – W tych propozycjach nie ma nic nowego. Wszystko już u nas jest – mówi prezydent Andrzej Szlęzak (51 l.).

Klub PiS zgłosił do Przewodniczącego Rady Miejskiej projekty trzech uchwał. Gdyby przeszły, przedsiębiorcy mogliby liczyć na częściowy zwrot kosztów tworzenia nowych miejsc pracy.

Podobne rozwiązania wprowadziły już samorządy kilku większych miast, m.in. Poznania i tamtejsi przedsiębiorcy chwalą to sobie.

Miasto od pięciu lat pomaga przedsiębiorcom
Radni PiS najpierw swoim pomysłem pochwalili się prasie, a dopiero potem poszli do szefa samorządu z projektami uchwał. Już to ubodło część rządzącej koalicji. Jedni od razu powiedzieli, że propozycje PiS są nic nie warte, a do tego wydrenują budżet miasta. Platforma zaczęła główkować nad własnymi projektami uchwał. Dariusz Przytuła ( 35 l.), wiceprzewodniczący samorządu z ramienia PO, przyznał się, że ma swój pomysł na zmniejszenie bezrobocia w mieście. – To na razie tajemnica – przyznał na Twitterze. Podobno z kimś to konsultuje, a na kilka dni przed sesją radni PO mają się spotkać z prezydentem, jako koalicjantem i przekonać go do własnego pomysłu.

Szlęzak wydaje się mieć dość takich „ratunkowych” podchodów. Mówi otwarcie, że bardziej je czuć propagandą, niż wolą pomocy. Projektom PiS zarzuca małą precyzję, a o pomysłach PO nic jeszcze nie wie. – Od 2008 r. w Stalowej Woli są przepisy dające ulgi przedsiębiorcom tworzącym i utrzymującym miejsca pracy. I co? Prawie nikt się o te ulgi nie starał – mówi prezydent. – Gdyby jednak policzyć inną pomoc państwa dla biznesu, to spokojnie byłoby tego kilkadziesiąt milionów złotych. Mało?

Radni z opozycji już zarzucają włodarzowi miasta, że obowiązujące przepisy tak wyśrubował, żeby nikt z tych ulg nie skorzystał. – Pora, żeby prezydent i rządząca w samorządzie koalicja zeszli na ziemię – ripostuje radny Lucjusz Nadbereżny (28 l.) z PiS. – Gdy zobaczą biedę bezrobotnych, zaczną mówić innym głosem. My na pewno nie będziemy stać z boku tego problemu.

Jerzy Mielniczuk

do “Radni się kłócą, a bezrobocie i tak będzie rosło”

  1. reset

    To wszystko pod publikę, stek błędów ze strony PiS, wszystko co zaproponowali już istnieje w Stalowej Woli.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.