Radni starli się o absolutorium dla Ferenca

Klub PiS, chociaż drugi pod względem liczebności w radzie nie będzie miał wiceprzewodniczącego. Od lewej Czesław Chlebek (Rozwój Rzeszowa), Jerzy Cypryś (PiS) oraz Andrzej Dec (PO).

RZESZÓW. Sesja pod znakiem potyczek prezydenta z radnymi PiS.

Głosami Rozwoju Rzeszowa i Platformy Obywatelskiej prezydent Tadeusz Ferenc otrzymał na sesji Rady Miasta absolutorium za 2010 rok. Radni Prawa i Sprawiedliwości zarzucali Ferencowi brak inwestycji strategicznych oraz wzrost zadłużenia miasta.

Dyskusja na temat sprawozdania z wykonania ubiegłorocznego budżetu i absolutorium dla prezydenta obfitowała w spory Tadeusza Ferenca z radnymi PiS. Po tym jak prezydent zachwalał wzrost wydatków na inwestycje za jego rządów, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości Jerzy Cypryś, postawił Ferencowi kilka pytań. Chciał usłyszeć jak od 2003 r. wzrosły wydatki na administrację, ile wzrosło zadłużenie w liczbach bezwzględnych oraz jak zmieniły się zasoby majątkowe miasta.

- Pytania są głupie – stwierdził Ferenc i przekonywał, że miasto w tym czasie bardzo się zmieniło, m.in. dzięki powiększeniu. Wsparł go szef Rozwoju Rzeszowa Konrad Fijołek dowodząc, że polityka zadłużania miasta przynosi pozytywne efekty.
- Brak jest dużych inwestycji o charakterze strategicznym – ripostował Cypryś, zarzucając niejasne kryteria doboru miejskich przedsięwzięć. Wspomniał też o wydatkach niepotrzebnych jak gala boksu czy długotrwałe oświetlenie świąteczne. Ostatecznie za przyjęciem sprawozdania i udzieleniem absolutorium byli radni Rozwoju i PO, a przeciw klub PiS.

Szumny nie będzie wiceprzewodniczącym

Chociaż mimo wniosku Rozwoju Rzeszowa nie udało się zdjąć punktu dotyczącego wyboru wiceprzewodniczącego rady, nie został on wybrany. Opozycyjny klub PiS, który uważa brak swojego reprezentanta w prezydium za krzywdzący, zgłosił Waldemara Szumnego. W tajnym głosowaniu uzyskał jednak poparcie tylko 9 radnych (tyle osób liczy klub PiS). Przeciw było 9 radnych, a 3 się wstrzymało.

100 tysięcy wyrzucone na galę boksu

Na wniosek PiS ludzie Ferenca musieli też wyjaśnić sprawę finansowania sobotniej gali boksu bez wiedzy radnych. – Miasto nie mogło dofinansować gali, bo nie organizował jej klub sportowy, ale zakupiło promocję za kwotę 100 tysięcy złotych netto – powiedział wiceprezydent Stanisław Sienko. – Jej wartość promocyjna to około 900 tysięcy złotych.

Jerzy Cypryś podważał jednak zasadność promocji miasta przez komercyjną imprezę z udziałem pięściarza o “określonych przejściach” mówiąc, że władze wykorzystują budżet do załatwiania pewnych interesów. Radni Robert Kultys (PiS) i Marcin Deręgowski (PO) dodawali, że wpływa to negatywnie na wizerunek miasta, a przewodniczący rady Andrzej Dec określił pomysł promocji Rzeszowa przez galę boksu jako “beznadziejny”.

Kompromitujące głosowanie

Radnym udzieliła się letnia atmosfera. Do tego stopnia, że podczas ważnego dla prezydenta głosowania w sprawie zmian wieloletniej prognozy finansowej dotyczących niezbędnego przesunięcia pieniędzy na drogowy łącznik z autostradą na 2012 r. w sali zabrakło kilku radnych Rozwoju Rzeszowa. Z przerwy nie wrócili m.in. Marta Niewczas, Konrad Fijołek i Wiesław Buż. Uchwała nie została przyjęta, bo PiS był przeciw. Udało się ją przegłosować dopiero za drugim razem.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.