Radni w wakacje nie są radnymi?

Monika KamińskaNikogo nie dziwi, że lato to czas urlopów i bywa, że się tego czy owego w pracy nie zastanie. Tyle, że przez jakiś czas. Nawet nauczyciele, którym zawistnicy zazdroszczą dwóch letnich miesięcy wolnego, tak naprawdę przez część wakacji muszą być zwarci i gotowi do dyspozycji dyrekcji swej szkoły. A w wakacje, poza wyjątkami rzecz jasna, do nauczycieli ludzie interesu nie mają.

Do radnych natomiast – owszem, mogą mieć. Tymczasem prezydium przemyskiej Rady Miejskiej, od niedawna – przypomnijmy – aż czteroosobowe, uznało sobie, że do niego nikt z przemyślan w lipcu i sierpniu interesu mieć nie śmie i zawiesiło sobie swoje dyżury.

W prezydium owym zasiadają ludzie pracujący, więc trudno raczej przewidywać, by zwyczajnie mieli zamiar wyjechać na dwa miesiące na wakacje. Zatem należy przypuszczać, że dałoby się to zorganizować tak, by choć raz w letniej porze każde z tej czwórki było dostępne dla tych, którzy ich wybrali.

Ale po co? Wakacje są, wypoczynek się należy i dieta też. Teraz rodzi się pytanie: za co podczas wakacji radni biorą te diety? Sesji nie ma, chyba że trafi się jakaś nadzwyczajna, a trafia się rzadko, bo trudno ludzi do kworum czasem zebrać w okresie urlopowym. Komisje tym bardziej nie obradują, więc…

Ach tak, ale radnym wszak jest się cały czas, ludzie po to wybrali, zaufali, w tej radzie „posadzili”. No właśnie! Radny też człowiek i na urlop iść może, a jakże. Ale nie powinno być tak, że jak są wakacje, to radny dla swych wyborów nie istnieje! Latem też zdarzają się ludziom problemy, a radni od tego są, żeby ich wysłuchać i pomagać. Za to, między innymi, a może raczej przede wszystkim otrzymują oni dietę! Nie są to symboliczne pieniądze, tylko takie, że szarzy ludzie mają nierzadko mniejszą  rentę czy emeryturę, a najniższa pensja krajowa oscyluje wokół nich.

Zatem skoro się już z wyboru ludzi pełni szlachetną misję radnego, społeczną, ale jednak płatną, to wypadałoby nie robić sobie dwumiesięcznych wakacji od wyborców.

Redaktor Monika Kamińska

do “Radni w wakacje nie są radnymi?”

  1. '"czytelniczka"

    Oni w ogóle są „bezradni” nic nie umieją oprócz podnoszenia ręki i prania skarpetek lizania po rękach i płaszczenia się a poza tym szkoda gadać.

  2. dobra rada

    http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/1,34962,16656459,Marta_Niewczas___Chce_byc_prezydenta_.html

    zamiast CV wariant 2.

    Jest innowacja ! będzie „prezydenta ” ,jeszcze tego na świecie nie było !!! :-)))

  3. hijena

    Szanowna Pani Lucyno,napracowała się przy tej informacji co nie miara.Ale czytelnicy tej zacnej gazety nie są idiotami i nie wezmą się na lep propagandy części radnych z Rozwoju Rzeszowa.Ostatnie slowo nalezy do prezydenta.Dlatego mamy kwiatki na schodach w ratuszu i osrane chodniki na osiedlach i co tydzien strzyżenie trawy ,mimo ,że nie zdołala odrosnąc,mamy Paniagę po niepotrzebnymremoncie i podświetlone krzaki,ale młode mamy nadal nie mają miejsc w żlobkach dla swoich pociech.Pasażerowie MPK nadal czekają jak ciule pod weselem ponad pół godziny na kolejny autobus.Dlatego w tym miejscu składam na Pani ręce moje spostrzeżenia.I podpowiadam dobre rozwiązanie,żeby prezydenta miasta odsunąc od wladzy.Po prostu wywieść gościa na taczkach z ratusza-ku uciesze gawiedzi.

    • dobra rada

      hijena wywiezie prezydenta na taczkach ,to wariant pierwszy ,sam zastapi Ferenca ,a że hijena „wali konia „, o czym już pisał ,to bedziecie tu mieli konne bryczki zamiast MPK i nikt nie będzie czekał jak „ciul pod weselem” /o czym pisze hijena ,tylko może „walic konia”,jak hijena i” cwelować” w dal ,to był wariant 1.wg .hijeny :-)

      Wariant 2.
      Była już taka dyplomowana ,co zamiast konia /jak hijena /”waliła” przeciwnikiem o ziemie ,jak ona zostanie prezydentem ,to wszyscy ze strachu „mordy w kubeł ” i symulacja szczęścia ! To wariant 2.! ;-)

      Wariant 3.
      Była i inna z profesura co się „integrować” tylko chciała ,bo to modne,trudne ale i daje orgazm ! :-)

      Jest demokracja wybierajcie co chcecie!”Nie dzielcie tylko jeszcze skóry na Ferencu” ,bo przy takich „orłach i orlicach”, to ja stawiam jednak na tego” dziadka „,choć on nie z mojej bajki ! hahahaha!

      CV „orłów ” będzie potem :-)

      • dobra rada

        Wariant 3.
        Bedzie szał i szoł ,a nawet „szaleństwo i integracja, „lepiej nie bedzie , ale „potęga ciała ” to już potęga !
        O MPK nic nie mówi, ale już razem ze stara tancerką K.Mazurówną planuja dookoła Rzeszowa tor wyścigowy formuły 1 (sic 1) :-)/początek w Olszynkach ,koniec w Cierpiszu Górnym ! Bedzie hit i „nowe otwarcie” może i biskup przyjdzie /jak się Mazurówna „poprawi ” / :-) Nie będzie za to „walenia koni” ,jak chce hijena ,ale współczesne bolidy śmigać do Cierpisza bedom ! Przy odrobinie szczęścia może się załapiecie ,zamiast na MPK ! :-)))

        p.s
        CV hijeny pomijamy ,bo „koń”jaki jest ,każdy widzi ,a „walenie koni” ,jest zakazane ,nie warto więc tego pokazywać ! Ale za to „zioła” hijeny, to warto by zobaczyć ! Jarają ostro !!! ,bo hijena nawet nie dojrzał, że to red . Monika ,a nie „Lucyna ” ! :-)))
        Ale w kandydowaniu na prezydenta, to mu nie przeszkadza :-) Bo Grodzka trudniej miała :-)))

        CV z prezentacją „potęgi w integracji ” do wariantu 3.
        https://youtu.be/YnHnzCDf7P0

  4. Lucyna Podhalicz

    Pani Redaktor
    Jeśli jest jakaś ważna sprawa, to nie ma naprawdę problemu, aby w wakacje się spotkać z przewodniczącą czy wiceprzewodniczącymi Rady Miejskiej. A obyczaj, że mniej więcej przez sześć wakacyjnych tygodni (lipiec i połowa sierpnia) wszyscy radni, a nie tylko tzw. prezydium rady, mają trochę oddechu od samorządowych obowiązków, trwa od chyba 20 lat. Proszę też pamiętać, że jeśli trzeba, to dyżurów czy interwencji prezydium rady czy państwa radnych jest z kolei w okresie pozostałych miesięcy znacznie więcej niż np. zwyczajowy dyżur co miesiąc. Wydaje mi się, że mieszkańcy dostaliby pełniejszą informację, gdyby Super Nowości napisały, ile takich dyżurów w skali roku w ogóle było, ile dany radny podjął interwencji i zadał pytań w sprawach mieszkańców. Może się bowiem okazać, że w okresie wakacji mieszkańcy są w znikomym stopniu zainteresowani interwencjami, bo też są na urlopie i chcą po prostu odpocząć, do czego każdy ma prawo. I jeszcze raz podkreślam, nikt nie uchyla się od podjęcia interwencji nawet w okresie tzw. urlopu – pytanie, czy te interwencje są? Jeśli ma Pani Redaktor taką wiedzę, to bardzo proszę skierować sprawę do mnie czy innej pani radnej czy pana radnego – zgodnie z wolą mieszkańca. Jestem przekonana, że nikt nie odmówi pomocy w ramach swoich kompetencji i możliwości. Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.