Radni wysłuchali działaczy. Ale czy pomogą?

- Prosimy państwa o inne spojrzenie na sport - apelowali do radnych działacze rzeszowskich klubów. Na pierwszym planie szefowie Stali i Resovii. Od prawej Wojciech Zając, Jacek Szczepaniak i Andrzej Szymański. Ich miny mówią wszystko. Fot. Paweł Bialic

– Prosimy państwa o inne spojrzenie na sport – apelowali do radnych działacze rzeszowskich klubów. Na pierwszym planie szefowie Stali i Resovii. Od prawej Wojciech Zając, Jacek Szczepaniak i Andrzej Szymański. Ich miny mówią wszystko. Fot. Paweł Bialic

Ciężko znaleźć w Polsce miasto, które przeznacza na sport tak mało pieniędzy jak Rzeszów.

- Nie możemy pozwolić, by kluby upadły. To byłby wielki wstyd dla nas, rządzących miastem – podkreślał Witold Walawender z Rozwoju Rzeszowa, inicjator pierwszego w historii spotkania przedstawicieli rzeszowskich klubów z radnymi wszystkich ugrupowań. Po 2,5-godzinnej dyskusji znaków zapytania wciąż jest jednak więcej niż konkretów. Ale jeśli w ratuszu rzeczywiście dostrzegli problem, 9 lipca może zapaść decyzja o zwiększeniu środków przeznaczanych na sport.

Dziś miasto dotuje rzeszowskie kluby kwotą 550 tysięcy zł, choć prezydent Tadeusz Ferenc i niektórzy radni upierają się, że to aż 20 milionów. – Ależ nie mylmy pojęć. Te miliony idą na infrastrukturę – odpowiadał Tadeusz Czułno, menedżer tenisistów stołowych AZS Politechniki.

Jeśli radni w szybkim tempie nie dokonają przetasowań w budżecie i nie zwiększą dotacji dla klubów (mówi się o dodatkowym milionie zł), z ekstraklasy wycofają się pingpongiści i koszykarki AZS Rzeszów. – My też zastanawiamy się poważnie, czy nadal bawić się w piłkę nożną na tym poziomie. Przez trzy lata dokonywaliśmy cudów, żeby funkcjonować, ale dłużej żebrać u sponsorów się nie da. Chciałbym prosić państwa o inne spojrzenie na sport – apelował Wojciech Zając, prezes piłkarskiej sekcji Resovii. Wtórował mu prezes Stali, Jacek Szczepaniak. – Przy tym finansowaniu nie stać nas na prowadzenie juniorów starszych, a co dopiero seniorów w rozgrywkach centralnych – dodawał.

W Krasnem dają więcej
Każdy z zaproszonych gości dowodził, że Rzeszów na tle innych miast Polski wypada bardzo blado. – Skoro aspirujemy do miana metropolii, powinniśmy postawić na futbol. To nie przypadek, że na zaplecze ekstraklasy awansowała Puszcza i Wisła. W Niepołomicach dostali z gminy ponad 1 mln zł, w Płocku nieosiągalne dla nas 3,5 mln zł – sypał przykładami Szczepaniak. Gdy powiedział o Crasnovii nie wiadomo było, czy się śmiać, czy płakać. – Gmina Krasne przeznacza na piłkę więcej niż Stal otrzymuje od miasta, a Crasnovia najdalej wyjeżdża do Malawy.

Drugoligowa piłka to droga zabawka. Koszt organizacji jednego tylko meczu wynosi 10 tysięcy zł. A gdzie pieniądze choćby na trenerów dzieci i młodzieży (w Resovii i Stali ćwiczy po 300 adeptów)? – Nie chodzi o to, żeby w Rzeszowie nie budować dróg. Lecz weźcie państwo pod uwagę, że Stal i Resovia reprezentują miasto w całej Polsce – zakończył Szczepaniak.

Współczują naszym
Działacze odnieśli się również do samego mechanizmu obowiązującego przy dotacjach. – Słyszymy, że jako stowarzyszenie nie możemy korzystać ze środków na promocję. To ewenement, bo w innych miastach jakoś można – mówił Wilhelm Woźniak, prezes AZS Rzeszów. – Krystian Herba nie jest spółką akcyjną, tylko osobą fizyczną, a zawarł umowę na promowanie miasta – dodawał Czułno, a potem mówił o tym, o czym wszyscy pozostali: ogromnym zażenowaniu. – Gdy koledzy z innych ośrodków słyszą, ile pieniędzy otrzymujemy z miasta, proszą, żeby nie żartować, a potem gorąco nam współczują.

Rafał Mardoń, prezes siatkarek Developresu, beniaminka I ligi, poruszył kwestie podziału pieniędzy. – Ponoć w Rzeszowie działa 246 sekcji sportowych i każda wyciąga rękę po pieniądze. Czułno: – Jeśli damy wszystkim, to nie damy nikomu. A największa pomoc potrzebna jest tym, którzy osiągają wyniki i reklamują miasto w kraju i za granicą – argumentował.

Tomasz Szeliga

do “Radni wysłuchali działaczy. Ale czy pomogą?”

  1. ROMAN

    te spotkania nic nie dadzą – wszystko ma paść i tyle- prędzej czy później taki jest scenariusz i wszystko od 1989 roku do tego zmierza – to są po prostu fakty, a dzień powszedni to potwierdza.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.