Radny Łukasiewicz języczkiem u wagi

Janusz Łukasiewicz jest teraz bardziej niezależny niż kiedykolwiek. Wystąpił z “Doliny Sanu” i choć ma różne propozycje w Radzie, na razie jak zapewnił, będzie reprezentował tylko swoich wyborców. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. – Na razie chcę pozostać niezależny – zapewnia Janusz Łukasiewicz, radny, który niedawno wziął “rozwód” z “Doliną Sanu”

Jedyny radny niezależny w przemyskiej Radzie Miejskiej, Janusz Łukasiewicz, jest od ponad dwóch tygodni jeszcze bardziej niezależny. Opuścił on bowiem Wspólnotę Samorządową “Doliny Sanu”, z której listy zdobył mandat. Natychmiast stał się  języczkiem u wagi koalicyjnej Regii Civitas. Mówi się, że Łukasiewicza chce przyciągnąć także opozycja, ale bez determinacji.

O powodach opuszczenia “Doliny Sanu” J. Łukasiewicz szerzej mówić nie chce. – Generalnie zarzucano mi, że jako radny wspieram koalicję PO-Regia Civitas – powiedział nam radny niezależny. – Nie zgadzam się z tym, bo głosowałem zawsze zgodnie ze swym sumieniem, a nie “pod” jakąś opcję w Radzie – dodał.

Tak czy owak “rozwód” Łukasiewicza z “Doliną Sanu” stał się faktem, a o “pannę na wydaniu” z odzysku zabiega współtworząca koalicję z PO Regia Civitas. – Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby pan radny Łukasiewicz dołączył do naszego klubu – powiedział nam szef klubu Regii, Wiesław Morawski. Nic dziwnego, że koalicyjny klub chętnie widziałby Łukasiewicza w swym gronie. Ma bowiem teraz 6 radnych, o 2 mniej, niż PO. Gdyby niezależny radny stał się radnym Regii, dystans w liczbie radnych między koalicjantami zmniejszyłby się zwiększając wpływy Regii.

Opozycji też by się przydał
Jeśli J. Łukasiewicz zasiliłby szeregi klubu PiS w Radzie Miejskiej, klub ten liczyłby dokładnie tylu radnych ilu ma teraz Regia. Chodzą słuchy, że radny niezależny miał taką propozycję, ale Władysław Bukowski szefujący klubowi PiS zaprzecza, by rozmawiał z Łukasiewiczem na ten temat. – Nic mi o tym nie wiadomo – zapewnił. Do rozmów z Łukasiewiczem przyznaje się natomiast SLD, którego klub w Radzie liczy 3 radnych. – Była taka propozycja i jest nadal aktualna – powiedział przewodniczący klubu SLD, Mariusz Iwaniszyn. – Jeśli pan radny Łukasiewicz zechce zasiąść w naszym klubie, będzie nam bardzo miło – dodał.

Na razie “ożenku” z nikim nie chce
Tak czy owak, świadomy faktu, że jest “łakomym kąskiem” Łukasiewicz na razie do żadnego z klubów wstępować nie chce. – Jestem radnym niezależnym i w tej chwili reprezentuję moich wyborców – stwierdził. – Głosować będę zgodnie ze swoim sumieniem, jak dotychczas – zapewnił. Jak dotąd Łukasiewicz głosował różnie, czasem podnosząc rękę zgodnie z radnymi koalicji PO-Regia Civitas, czasem jego dłoń wędrowała w górę dokładnie wtedy, gdy wędrowały tam ręce radnych opozycyjnych.

***
- Kiedy radny Łukasiewicz, jako jedyny z list “Doliny Sanu” zdobył mandat, mówiło się, że kluby będą zabiegać o jego poparcie. W przypadku opozycji głos Łukasiewicza miał znaczenie tylko symboliczne, bo 9 głosami radni opozycyjni nie mogli ani odrzucić pomysłów głosującej zgodnie koalicji PO-Regia Civitas, ani przeforsować swoich. Dla koalicji mającej 14 głosów w Radzie także głos radnego niezależnego nie ma i nie miał znaczenia. Znaczenie ma jednak liczba radnych w koalicyjnych klubach. Regia “przegrywa” na tym polu o 8:6 z PO. Gdyby pozyskała Łukasiewicza miałaby tylko jednego  radnego mniej niż jej koalicjant. A to już bardzo, bardzo mała różnica …

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.