Radny usłyszy zarzut za bombę?

Radny przyniósł bombę do urzędu w reklamówce. Wcześniej z miejsca, w którym ją znaleziono, przewiózł ją do magistratu prywatnym samochodem. Fot. Bogdan Myśliwiec
Radny przyniósł bombę do urzędu w reklamówce. Wcześniej z miejsca, w którym ją znaleziono, przewiózł ją do magistratu prywatnym samochodem. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Ciąg dalszy afery z przyniesionym do magistratu wojennym niewypałem.

W minionym tygodniu tarnobrzeski radny przyniósł do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego tarnobrzeskiego magistratu znalezioną podczas prowadzonych na jego osiedlu prac melioracyjnych bombę. Rajca za swoją niefrasobliwość może teraz odpowiedzieć przed sądem.

Radny chciał dobrze, ale kto wie, czy nie będzie miał kłopotów. Zanim bowiem bomba znalazła się w magistracie, Marian Kołodziej wiózł ją prywatnym samochodem przez kilka kilometrów owiniętą jedynie w zwykłą reklamówkę. Znawcy tematu militariów twierdzą, że bomba mogła wybuchnąć w każdym momencie, a skutki tego wybuchu mogły być tragiczne.

Zacznijmy jednak od początku. W Mokrzyszowie prowadzone były prace ziemne podczas, których odkryto niewypał. Radny, który akurat był na miejscu skontaktował się w naczelnikiem wydziału zajmującego się w Tarnobrzegu sytuacjami kryzysowymi i poinformował go, że wkrótce dostarczy mu jakąś przesyłkę.

Gdy Marek Bukała zobaczył z czym do urzędu przyjechał Kołodziej, natychmiast zawiadomił policję, Straż Miejską i oddział saperski. W najbliższym otoczeniu zarządzono ewakuację, a teren z bombą odgrodzono.

Marek Bukała przyznał potem, że od dowódcy saperów dowiedział się, że pocisk był niebezpieczny, ponieważ mógł eksplodować pod wpływem wstrząsu, o który niełatwo było w trakcie transportu. Jak ocenił przybyły na miejsce pirotechnik, wewnątrz pocisku znajdowało się około 1,5 kg ładunku miotającego. Pocisk nie był uzbrojony w zapalnik, ale jak się później okazało miał zapalnik ukryty.

Ostatecznie pocisk zdetonowano na poligonie. Sprawa nie skończyła się jednak kontrolowanym wybuchem, bo policja prowadzi obecnie czynności wyjaśniające w kierunku naruszenia przed radnego Kołodzieja artykułu mówiącego o „sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy”

Artykuł ten w powiązaniu z kolejnym paragrafem mówi, że „Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać eksplozji materiałów wybuchowych lub łatwopalnych albo innego gwałtownego wyzwolenia energii, rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących lub parzących  podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Policja na dochodzenie ma 3 miesiące. Obecnie ustala i przesłuchuje świadków.

mrok

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o