Radość i smutek

IV LIGA. Po dziesięciu meczach bez wygranej, kibice MKS – u doczekali się trzech punktów

Wreszcie… To słowo najczęściej powtarzali piłkarze MKS – u Kańczuga po wygranym meczu z Żurawianką. Bo wreszcie zagrali skutecznie i odnieśli drugie zwycięstwo w bieżącym sezonie ligowym. Zwycięstwo to okupili jednak stratą swojego najskuteczniejszego gracza Macieja Lecha, który tuż przed końcowym gwizdkiem ujrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Sobotnie spotkanie dwóch okupujących dolne rejony tabeli ekip nie było porywającym widowiskiem. Po kwadransie bezbarwnej gry, jako pierwsi zaatakowali goście. Gierczak prostopadłym podaniem uruchomił Pilawę, a ten mając przed sobą tylko bramkarza trafił w jego nogi. Chwilę później ładną, dynamiczna akcją popisał się Cieleń, który minął trzech rywali, następnie uderzył z linii pola karnego, zaś piłka przeleciała tuż nad bramką bronioną przez Ciska. Zgromadzeni na trybunach kańczuckiego stadionu kibice na kolejną ciekawą akcję musieli czekać do 45. minuty. Wtedy to Pilawa pociągnął prawym skrzydłem, następnie dośrodkował w pole karne, wprost na głowę Macha, który przymierzył w poprzeczkę. Po zmianie stron gra nabrała nieco rumieńców, ale nie miało to przełożenia na sytuacje bramkowe. W 59. minucie Cisek z problemami obronił mocny strzał Lecha z rzutu wolnego. W ostatnich dwudziestu minutach goście ruszyli do zdecydowanych ataków, ale jedynym tego efektem były strzały Macha z dystansu oraz Klepackiego z narożnika pola karnego, które bez większych problemów obronił Rak.

Komentarze trenerów

Grzegorz Podstolak, trener MKS – u: Był to typowy mecz walki. Naszym celem było przełamanie złej passy i cel ten osiągnęliśmy. Zostawiliśmy na boisku dużo zdrowia, ale opłaciło się. Tą wygraną udowodniliśmy, że jeszcze nie zrezygnowaliśmy z walki o zachowanie ligowego bytu.

Rajmund Gorczyca, trener Żurawianki: Dzisiaj szczęście nie było naszym sprzymierzeńcem. W ciągu 90 minut stworzyliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych, jednak piłka po naszych strzałach lądowała na poprzeczce, bądź też jak spod ziemi wyrastali na linii strzału nasi rywale. Z przebiegu meczu nie zasłużyliśmy na porażkę.

MKS Kańczuga – Żurawianka 2-1

MKS: Rak – Himicz, Gaweł, Skawina, Cieleń, Sochacki, Kumah – Doe, Podstolak (59. Dziedzic), Bochnak (79. Bielec), Lech, Krzeptoń (90. Chmura)

ŻURAWIANKA: Cisek – M. Bąk, Gorczyca, Mach, Klepacki, Gręda (59. Adamek), Harłacz, Pilawa (88. Barszczak), Biały, Gałuszka (85. Kisielewicz), Giercza

Sędziował: Łukasz Kijak (Stalowa Wola).

Żółte kartki: Kumah – Doe, Sochacki, Lech, Bochnak oraz Klepacki, Pilawa, Gierczak.

Czerwona kartka: Lech (85. druga żółta) Widzów 200.

Jak padły bramki:

34. min. – 1-0 – Rak wybił piłkę na połowę rywala, wprost pod nogi Lecha, a ten w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans interweniującemu Ciskowi
49. min. – 1-1 – Przy dośrodkowaniu spod linii bocznej autorstwa Macha, Himicz interweniował tak niefortunnie, że głową skierował piłkę do własnej bramki
61. min. – 2-1 – Gorczyca zagrał ręką tuż przed polem karnym, zaś egzekwujący wolnego Lech uderzył precyzyjnie obok muru, tuż przy słupku.

Henryk Majcher

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.