Raki jeszcze zimują w fabryce

W warunkach bojowych, Rak po strzale będzie miał tylko kilkanaście sekund na opuszczenie stanowiska ogniowego. Nawet gdy cel zniszczy, ktoś inny może go namierzyć. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Moździerz strzelał tak, że Pan Bóg wcale kul nie musiał nosić. Widzieli to nieliczni cywile i liczni oficerowie z kilkunastu państw europejskich.

Jeszcze nie przeszedł wszystkich testów, a już niektórzy by go kupowali. Mowa o raku, nowym urządzeniu do siania popłochu na polu walki. W przeddzień najbardziej pokojowych ze wszystkich świąt, Huta Stalowa Wola pokazała, że trzeba się zbroić, by mieć święty, a nie tylko świąteczny spokój. Nową strzelającą lufę przyjechało oglądać do Nowej Dęby kilkudziesięciu oficerów z 12. krajów. Na czele obrońców naszych granic stał gen. Waldemar Skrzypczak, wiceszef MON. Moździerz się spodobał, a to znaczy, że jego producentowi żaden kryzys teraz nie będzie straszny.

Rak to najmłodszy z serii stalowowolskich skorupiaków. Moździerz samobieżny – do wyboru wersja kołowa i gąsienicowa – z lufą 120 mm i w pełni zautomatyzowany. Podobny oręż mają tylko Finowie, ale ich moździerz nie ma jak nasz pełnej automatyki ładowania pocisku i prawdopodobnie gorszy system kierowania ogniem. Tak, czy inaczej, nieliczni zaproszeni cywile mieli rzadką okazję obserwowania strzelania, jak i wyścigu mundurowych po najlepsze fotki z tego wydarzenia.

Rak nowoczesny i przez to drogi
Pokazy dynamiczne broni, która nie przeszła pełnego cyklu badawczo-rozwojowego, są niezwykle rzadkie, bo każda nowa konstrukcja otoczona jest tajemnicą. Rak, choć do seryjnej produkcji wejdzie prawdopodobnie pod koniec przyszłego roku, jest już stosunkowo dobrze znany w fachowych kręgach – chociażby z pokazu na międzynarodowych targach zbrojeniowych w Paryżu – i nie było sensu dalej trzymać go w bunkrze. Zresztą, gdyby nie był w pełni sprawny, nie zostałby pokazany. Gen. Skrzypczak, odpowiedzialny w MON za modernizację armii, kilka razy go obserwował i sam zdecydował, że zazdrośnikom z innych armii można trochę napsuć krwi efektownym pokazem.

Rak strzelał do celu widocznego z 1,6 km, celu niewidocznego i serią. Pokaz wypadł obiecująco, ale jeszcze bardziej obiecujące były wypowiedzi chociażby min. Skrzypczaka. Na początek MON weźmie 75 Raków, ale docelowo może ich być dwa nawet dwa razy więcej. Moździerze są sprzedawane w tzw. kompanijnych modułach ogniowych, w skład których wchodzą jeszcze wozy dowodzenia, rozpoznania artyleryjskiego, amunicyjne i inne. Krótko mówiąc, będzie to potężne zamówienie, zdecydowanie bardziej intratne dla producenta, niż osławiona ciężka armatohaubica Krab, której pierwsze egzemplarze dopiero co weszły na stan naszej armii. Spowodowane to jest zdecydowanie mniejszym, niż w przypadku Kraba, udziałem poddostawców, zwłaszcza tych z zagranicy. To prawie całkowicie polska konstrukcja, która ma przynieść HSW zamówienia, tylko od naszej armii, warte nawet 3 mld. zł!

Strzela w nocy i daje niezły przychód
Rak powstał od podstaw w stalowowolskich biurach projektowych. Od początku prac projektowych nie minęło jeszcze 5 lat. Wyróżnia go przede wszystkim nowoczesność. W rodzimych zakładach powstała już nowa amunicja do Raka, dzięki której będzie siał spustoszenie na odległość do 10 km. Może wystrzeliwać ładunki kumulacyjne i zwalczać przez to specjalne obiekty, albo niszczyć wozy bojowe. Noc też nie jest dla niego przeszkodą, bo wtedy w sukurs przychodzą mu dalmierze laserowe i kamery termalne. Pięć lat temu HSW z handlu bronią dostała 17 mln. W tym roku jej przychody z dostaw uzbrojenia mają sięgnąć 200 mln. zł. Za dwa lata, kiedy zacznie się sprzedawać Rak, ten wynik powinien się podwoić.

Jerzy Mielniczuk

do “Raki jeszcze zimują w fabryce”

  1. ROMAN

    no tak już go kupili – tylko czy my go mamy na tyle aby go sprzedawać- zawsze sprzedaje się to czego jest w nadmiarze nie – nasza armia 80 tysięczna ile ma tych pojazdów Panie redaktorze – to jest podstawowe pytanie – zapewne jeden / dwa wozy /- bo pojazd przechodzi testy a już są kupcy dziwne nie ?
    - tak samo można sprzedawać działki na Marsie nie ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.