Raniżów o krok od krachu

Urząd Gminy w Raniżowie jest o krok od zapaści finansowej. Fot. Autor

RANIŻÓW. Nie stać ich nawet o to, żeby starać się o dotacje z zewnątrz. 

Raniżowska gmina wdaje się być o krok od finansowej zapaści. Nie stać jej nie tylko na jakiekolwiek inwestycje, ale nawet na to, by zabezpieczyć niewielkie kwoty jako wkład własny do dotacji. Mówiąc wprost – dramat. – Dziś ta kołdra jest tak krótka, że nie tylko stopy, ale i kolana nam widać – puentuje szef Rady Gminy, Jan Rzeszutek.

Budżet Raniżowa, który radni uchwalili na ostatniej sesji, jest nakierowany na spłatę długów: dochody wynoszą 21,3 mln zł, a wydatki – 21,1 mln zł. – W ubiegłych latach dla każdej wioski były jakieś inwestycje. Dziś ich już nie ma. Niestety, tak krawiec kraje, jak mu materiału staje – komentował Marian Indyk (58 l.), szef komisji finansów w Radzie Gminy.

Wójt Fila: – Albo rybki, albo akwarium  
- Najbardziej boli ogołocenie działu “transport i komunikacja”, bo nasze drogi nie są w takim stanie, jaki byśmy sobie wymarzyli – zaznaczył przewodniczący rady, Jan Rzeszutek (51 l.). – Najważniejszą sprawą jest jednak wyprowadzenie gminy na w miarę prostą drogę. Będzie to bardzo trudny proces. Po drodze na pewno znajdzie się wielu niezadowolonych. Ale przy żelaznej konsekwencji i dyscyplinie jesteśmy w stanie uratować się przed krachem.

Wójt Daniel Fila (31 l.) zwracał uwagę, że do oświaty dopłaca ok. 3 mln zł. – Gdyby pewne decyzje zostały podjęte za poprzedniego pana wójta, dzisiaj nie znajdowalibyśmy się w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy – mówił Fila. – Mnie też bardzo boli, że wielu inwestycji nie będziemy mieć, ale to jest cena tego, żeby się niektórzy obudzili. Bo nie jest tak różowo.

- Potrzeba nam żelaznej dyscypliny, ale ona przede wszystkim jest wymagana ode mnie – dodał wójt. – Jeżeli jej nie zaprowadzę, to w przyszłości wszystkie inwestycje będą tylko pobożnymi życzeniami. Albo rybki, albo akwarium. Chcieć to jest dzisiaj za mało. W tym roku, jak trzeba będzie, to też będziemy obniżać płace w Urzędzie Gminy. Chodzi o to, żeby za dwa, trzy lata było nas stać na inwestycje, bo one są potrzebne jak manny z nieba.

***
W raniżowskim urzędzie skończyła się radosna twórczość, nastał czas wielkiej smuty. Wójt płacze i zgrzyta zębami, zaklinając się, że dramatycznie zadłużona gmina nie do końca jest jego “dziełem”. Czy wystarczy mu na tyle determinacji, żeby szukać oszczędności w urzędzie i szkołach? Może tak, może nie. Jedno jest pewne – mieszkańcy gminy mogą zapomnieć o jakichkolwiek inwestycjach. I ich najbardziej mi szkoda.   

Paweł Galek

do “Raniżów o krok od krachu”

  1. olo

    MYŚLAŁ INDYK O NIEDZIELI…

  2. prosty pan

    Przewodniczący Komisji Finansow Marian Indyk pieprzy o krawcu i materiale ale na ładny mundurek dla jego żony „dyrektorki” w GOKSiR wystarczyo, co?
Więc widać że krawiec miał wybór na co przeznaczyć materiał?

  3. Ambroży

    Niech Fila zaprosi czarodzieja JVR w randze v-ce premiera to mu doradzi jak sie wszystko wykańcza w stylu jełropejskim!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.