- Ratuję szpital

Fot. Paweł Dubiel

Fot. Paweł Dubiel

Rozmowa z Krzysztofem Bałatą, dyrektorem Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

- Jaka jest faktyczna sytuacja szpitala, leczącego rocznie ponad 84 tys. pacjentów i dającego pracę 2 tys. pracownikom?
- Dwa niezależne opracowania, tj. przeprowadzony audyt działalności szpitala przez Urząd Marszałkowski oraz ocena przez niezależna firmę wskazują, że działalność szpitala jest wysoce nierentowna, szpital zadłuża się, co potwierdzają wskaźniki, które w okresie ostatnich trzech lat ulegają systematycznemu pogorszeniu. W latach 2014 – 2016 oraz okresie styczeń – maj 2017 jednostka osiąga zdecydowanie wyższe koszty operacyjne niż przychody z działalności podstawowej, generując stratę przekraczającą w 2016 roku 45 mln zł. W związku z powyższym szpital nie posiada bieżącej płynności finansowej, a wskaźniki potwierdzają dynamiczny przyrost zadłużenia przekraczający obecnie możliwości finansowe szpitala. Do czasu ustabilizowania sytuacji, na który potrzebujemy czasu, najbardziej przeterminowane zobowiązania zamieniamy na długoterminowe. Szpital, wg stanu na koniec czerwca, ma 87 mln zł zadłużenia wymagalnego, czyli takiego, które powinien zapłacić natychmiast. Organizacje związkowe wnioskowały o przedstawienie faktycznej sytuacji finansowej szpitala i personel szpitala taką informację otrzymał w formie pisemnej. Od początku roku, co miesiąc placówka generuje stratę od 7,6 mln zł w styczniu do 6 mln zł w kolejnych miesiącach. Taka sytuacja wymaga wprowadzenia zmian. Obecnie nawet wzięcie kredytu nie jest ratunkiem, bo nie będziemy mieli pieniędzy na jego obsługę. Z długu będziemy wychodzić przez wiele lat. Nie stanie się to z dnia na dzień, bo nie jestem cudotwórcą. Wierzę, że jest to możliwe, jednak czeka nas ciężka praca, aby ustabilizować działalność szpitala.

- Szpitalem zarządza Pan przeszło dwa miesiące, co przez ten czas udało się zrobić?
- W poprzednim miejscu pracy już po ok. dwóch, trzech miesiącach wiedziałem na czym stoimy i co należy zmienić, by zamiast przynosić stratę osiągać zyski. Tutaj zajmuje mi to znacznie dłużej, być może dlatego, że jest to trzykrotnie większa jednostka, ale myślę że głównie są to inne przyczyny, o których nie chcę się teraz wypowiadać. Często też słyszę, że się nie da, są takie i takie ograniczenia, a pracę, którą zrobić można w kilka godzin wykonuje się kilkakrotnie dłużej itd. Naszym celem jest stopniowa poprawa rentowności poprzez wzrost przychodów, w tym także z NFZ, ale równolegle także idą działania w kierunku obniżenia kosztów stałych i zmiennych. Nie przedłużyliśmy części umów na czas określony, część osób odeszła na emeryturę, część zmieniła pracodawcę. Zaczęliśmy kontrolować zlecaną diagnostykę, odchodzimy od podwójnego zatrudnienia i dodatkowych nieuzasadnionych płatności. Staramy się racjonalnie zarządzać personelem i eliminować niepotrzebne koszty. Poprawiamy rozliczenia z NFZ. Rozpoczęliśmy wyceny: kosztów leczenia pacjenta, procedur medycznych, chociaż w tym pierwszym zderzyliśmy się z problemem informatycznym. Musimy realnie policzyć, ile kosztują nas wykonywane procedury, a ile za nie płaci NFZ. Powoli zmieniamy organizację pracy. Kierownicy komórek, klinik, ordynatorzy otrzymują informację o bieżącej sytuacji kierowanych przez siebie jednostek. Wdrożenie zmian wymaga ode mnie dużej determinacji, ale też do większości pracowników dociera powaga sytuacji.

Musimy liczyć wszystkie koszty i z miesiąca na miesiąc zmniejszać stratę, co jest trudne z uwagi na rosnące koszty obsługi długu. Większość aktywów szpitala zostało „zjedzonych przez dług”, na szczęście został potencjał intelektualny, który musimy wykorzystać. Obecnie oszczędności rzędu każdego 1 tys. zł są ważne. Jesteśmy na etapie przygotowywania programu medycznego dla szpitala, w którym określimy, jakie zakresy moglibyśmy realizować, jakie kierunki rozwijać. Planujemy lokalizację bloku operacyjnego obok SOR albo budynku kadriochirurgii, gdzie oprócz sal operacyjnych będą sale intensywnej terapii dzieci, bank krwi, stacja dializ, centralna sterylizatornia. Pozwoli to zyskać wolne powierzchnie, które wykorzystamy pod nowe zakresy lub przeniesienie oddziałów na jeden poziom, co usprawni ich działanie.

- Jakie nowe procedury widziałby Pan w szpitalu?
-
Z nowych zakresów na pewno chirurgię naczyniową, bo jest takie zapotrzebowanie, urologię, bo jest na to zgoda rady społecznej. W tym przypadku w grę wchodzi także operowanie za pomocą robota Da Vinci, pod warunkiem oczywiście zgody na finansowanie tych procedur na wysokim poziomie, by były opłacalne dla szpitala. Dodatkowo kilka zakresów pediatrycznych. W przypadku dotychczasowych zakresów, w ortopedii i traumatologii narządów ruchu dorosłych i dzieci ,świadczymy pełny zakres usług, podobnie z kardiochirurgii, tu jednak musimy powalczyć o obniżenie kosztów działalności oddziału. Świadczymy szeroki zakres z rehabilitacji, planujemy rozszerzenie działalności neurochirurgii która cały czas dopomina się o większy dostęp do bloku operacyjnego oraz radiologii zabiegowej. Oddziały chirurgiczne dla dorosłych i dzieci czeka także zmierzenie się z nowymi procedurami. W kardiologii interwencyjnej przy leczeniu pacjentów z zawałem serca mamy możliwości wykonywania nowej wewnątrznaczyniowej metody wizualizacji – koherentną tomografię optyczną (OCT), która nie jest na razie finansowana przez NFZ. Otrzymaliśmy informacje z ministerstwa zdrowia, że szpital został zakwalifikowany do diagnozowania i leczenia niepłodności, co będzie realizowane w ramach kliniki ginekologii i położnictwa. Mogę powiedzieć, że oddziały internistyczne świadczą bardzo szeroki zakres świadczeń, od procedur zachowawczych poprzez diagnostykę do zabiegowych na bloku operacyjnym, a obłożenie łóżek jest bardzo wysokie.

- Dlaczego straty szpitala tak szybko rosną? 6 mln zł miesięcznie to bardzo dużo.
- Taka strata nie wzięła się znikąd i od 2013 roku powiększa się z roku na rok. Koszty podstawowej działalności przewyższają osiągane przychody i rosną, co szczególnie widać w ostatnich dwóch latach. Kwota 6 mln zł straty miesięcznie jest tak duża, że czasami myślę, że niektórzy przyzwyczaili się do takiego stanu. Dla mnie jest to nienormalna sytuacja i jej nie akceptuję. Jest wiele czynników, które składają się na taką sytuację w tym np. to, że co roku szpital przyjmuje więcej pacjentów, często w bardzo ciężkich stanach. W 2014 r. wypisaliśmy 71 tys. pacjentów, w 2015 r. 74 900, w 2016 r. – blisko 79. tys.

Większość komórek organizacyjnych np. SOR wraz z Centrum Urazowym przynosi nam ponad 6 mln zł straty rocznie, Regionalny Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjny także ponad 6 mln zł straty rocznie, oddziały i poradnie specjalistyczne – prawie większość przynosi straty, co w prywatnej firmie byłoby niemożliwe.

Kilka lat temu funkcjonowały tak zwane ostre dyżury szpitali. Teraz tak naprawdę w Rzeszowie tylko nasz SOR pełni ostry dyżur, do którego z całego Podkarpacia karetki lub lotnicze pogotowie przywozi pacjentów, a my nie możemy ich odesłać gdzie indziej. To jest przerzucanie kosztów leczenia na nas, bo wielu z tych ludzi mogłoby być leczonymi w swoich szpitalach. Nie tak dawno transportowano do nas dziecko, które spadło z łóżka, wybiło sobie dwa zęby. Zagrożenia życia nie było, ale kosztowną diagnostykę trzeba było zrobić. W 2015 r. na SOR przyjętych było 52 777 pacjentów, a w 2016 r. już 53 553.

Tylko za pierwsze półrocze tego roku mamy ponad 23 mln zł niezapłaconych nadwykonań. Część pieniędzy za świadczenia nielimitowane np. porody czy ostre zespoły wieńcowe dostaniemy, ale z opóźnieniem. A dla nas ważny jest dzień, kiedy pieniądze mamy na naszym rachunku bankowym, bo szpital jest potwornie zadłużony. Bez pieniędzy nie mamy płynności finansowej. Nasz szpital wart jest tego, by go uratować.

- Czy to znaczy, że przy tak dużym długu na konto szpitala może wejść komornik, może zabraknąć pieniędzy na funkcjonowanie lecznicy, albo pobory personelu?
- Pomimo trudnej sytuacji finansowej tak gospodarujemy środkami finansowymi, że na razie nie grozi nam zajęcie komornicze i terminowo wypłacamy pobory dla personelu.

Rozmawiała Anna Moraniec

Rozmawiała Anna Moraniec

do “- Ratuję szpital”

  1. Tw Bolek

    PIENIADZE ZA NADWYKONANIA DYREKTOR NFZ POWINIEN W ZEBACH PRZYNIESC Z PRZEPROSINAMI ZE PLACI 2 MCE ZA POZNO.MARSZALEK ODPOWIADA ZA POLITYKE ZDROWOTNA NA TERENIE WOJEWODZTWA I POWINIEN WESPRZEC SZPITAL KTORY WLODARZOM WOJEWODZTWA I ICH BLISKIM ORAZ NAPRAWDE KAZDEMU CIEZKO CHOREMU RATUJE ZDROWIE I ZYCIE.NIE MA DRUGIEGO WOJEWODZTWA W POLSCE GDZIE TYLKO JEDEN SZPITAL PERMANENTNIE PELNI OSTRY DYZUR DLA DOROSLYCH I DZIECI.W CIAGU ROKU PRZYBYLO 10%PACJENTOW A O ILE ZWIEKSZONO ZATRUDNIENIE W TYM OKRESIE?????GROZA NAM ZWOLNIENIAMI I REORGANIZACJA PRACY .WIELE OSOB ZREORGANIZUJE PRACE DYREKTOROWI ZWALNIAJAC SIE ZE SZPITALA.NOWYCH PRACOWNIKOW NIE ZNAJDZIE.TU NAPRAWDE LUDZIE CIEZKO PRACUJA.A KTO NIE WIERZY NIECH SPROBUJE TEJ PRACY TO JEDYNY SPOSOB BY WYROBIC SOBIE OBIEKTYWNE ZDANIE

    • taka prawda

      Nie wszystkim widać się chce pracować w szpitalu skoro pewnie z 6 tys. historii chorób nie jest opisana i rozliczona chyba od zeszłego roku !!! NFZ zapłaci i nie będzie robił łaski. Nikt nikomu nie grozi zwolnieniami a o reorganizację pracy to się prosi już od wielu lat bo dotychczasowa jest mało efektywna i nie rentowna !!!

  2. tomasz

    Następny „oszołom” na stołku dyrektora
    Przy nisko wycenionych procedurach, wszystkie te jego zabiegi, to sztuka dla sztuki, np. niech mu chlebodawcy z Pisu zapłacą za nadwykonania to będzie miał 23 bańki więcej, a w chwili obecnej tylko miesza ludźmi i psuje atmosferę w pracy, ale tak naprawdę o to chodzi

  3. baranski

    Pracowałem w szpitalu i pod pretekstem remontu zamykano na miesiąc nierentowny oddział

  4. baranski

    Niech Marszalek Podkarpacki wspomoże szpital bo przecież to Sz. Wojewódzki

  5. tymoteusz

    Chirurgia ogólna – komu tam się płaci, żeby przyjęli na oddział, jest tak jak było?

  6. AC

    Windujcie zarobki w publicznej służbie zdrowia to się sama zaorze.
    - lekarze- zarobki jak w europie zach. obsługa jak w Rosji, administracji 30% i na pewno placówka się utrzyma.

    Lekarz przychodzi do szpitala odpocząć po prywatnej praktyce.

    A na wioskach typu Krosno jeszcze gorzej.

    Koniec z wymyślaniem prochu.
    Przejąć system z zachodu- jakikolwiek i będzie lepszy-
    lekarz wybiera czy praktyka w strefie publicznej czy prywatnej-
    publiczna- sztywna siatka płac bez dysproporcji znanej teraz.
    W prywatnej zarabia jak hrabia na pełny zegar. Ale tylko z pieniędzy z wolnego rynku a nie z NFZ.

    Koniec z wmawianiem że lekarz się uczył jest to śpiewka tylko idiotów. Każdy kto jest wykształcony wie za jakie pieniądze zaczynał pracować.

    • Tony

      Gorzej mistrzu jak nie znajdziesz nikogo na nfz albo same lachmytow

    • henek

      Niecałem 3 tysiące netto to są te wywindowane zarobki w państwowej służbie zdrowia. O czym ty człowieku mówisz? Jak nie pasuje opieka panstwowa to lecz się prywatnie lub w innym kraju i nie zaglądaj nikomu do portfela. Owszem każdy wiedział ze jak się uczy na lekarza to w Polsce kokosów nie ma ale nikt tez nie zabrania się jeszcze teraz tak jak ty dostać na studia medyczne i te olbrzymie zarobki (2800zl) na etacie dostawać….

  7. Tony

    Ciekawe ile włodarze marszałki nawsadzali swoich do administracji jakie marnotrawstwo publiczne znaczy niczyje można marnować trwonić bo nie odpowiada sie za swoje proste jak drut żeby nie wiem co politycy wmawiali

  8. Pacjent

    Kolejki coraz dłuższe do specjalistów, ograniczenia w badaniach kosztem pacjentów. A na Izbie przyjęć czeka się za długo.

  9. Oldres

    pan dyrektor zacząl kontrolować zlecaną diagnostykę czytaj ; ograniczać badania, w to miejsce niech zatrudni wróżkę na minimalnej pensji, oszczędności będą gigantyczne.

    • taka prawda

      Zaczął kontrolować diagnostykę bo wiele badań była robiona na „lewo” dla prywatnych gabinetów lekarzy zatrudnionych w różnej formie w szpitalu.

  10. stefan

    On ratuje Szpital a Solorz siedzi i pierdzi w stołek jako dyrektor ośrodka medycyny pracy na ul. Hetmańskiej a Ja myślałem ze go będą są dzić

  11. Jan Pakosławic Rzeszowski

    Komuna nabudowała szpitali a styropian nie potrafi nawet ich utrzymać.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.