Raz już umarł i teraz mu się nie spieszy

KURZYNA ŚREDNIA, pow. niżański. Sto trzy lata pana Bronisława Ryczki.

Bronisław Ryczko (na zdj.) w ub. tygodniu skończył 103 lata. W czwarty rok swojego drugiego wieku, wszedł w dobrym zdrowiu i doskonałym humorze. A życie go nie rozpieszczało. Po wojnie został wywieziony do NKWD-owskiego łagru, skąd wrócił tylko dlatego, że …uznano go za zmarłego.

Kurzynianin jest najstarszym mieszkańcem pow. niżańskiego. Okolica w której mieszka, słynie z długowieczności. Zazwyczaj jednak, stulatkami zostają kobiety. Pan Bronisław jest wyjątkiem i nie tylko dlatego, że jest mężczyzną.

Wyciągnęli go z grobu

Stutrzylatek z żoną Genowefą, miał czworo dzieci. Z tego potomstwa zostało mu 8. wnuków i 9. prawnuków. Wśród wnuków są dwaj znani stalowowolanie, Wiktor i Piotr Kiszka, mistrzowie Polski w tańcach. Przez całe życie Bronisław Ryczko mieszkał w Kurzynie. Przez lata swego życia nigdy nie opuszczał go optymizm, w czym sam dopatruje się recepty długowieczności. Lubi tradycyjną polską kuchnię, a wszelkie potrawy lubi sobie dobrze okrasić tłuszczem. Nie jest łakomczuchem, ale przepada za pieczonym boczkiem.

Punkt kontaktowy AK

Ryczko jest członkiem – oczywiście najstarszym – stalowowolskiego koła sybiraków. W czasie wojny prowadził w Kurzynie sklep, który był punktem kontaktowym AK. Gdy jego przynależnośc do podziemia wyszła na jaw, został aresztowany i wywieziony do łagru w Baranowiczach. Spędził tam 1,5 roku. Wyszedł dzięki temu, że prawie umarł. – Byłem tak wycieńczony, że uznano mnie za zmarłego – pan Bronisław wspominał zesłańczy fragment swego życia. – Wrzucili mnie do zbiorowego grobu, razem z inymi ciałami zmarłych. Ktoś na szczęście zauważył drobny ruch mojej ręki, gdy miano nas przysypywać ziemią. Wyciągnęli mnie z grobu, a potem zwolnili z łagru, bo na nic już im się nie mogłem przydać.

Lasy, spokój i dobre sąsiedztwo

Radzieccy oprawcy darowali mu życie, ale uprzykrzyć mu je chcieli rodzimi ubecy. Po powrocie z łagru, trafił jeszcze na jakiś czas do więzienia PUBP w Biłgoraju. To wszystko zostało we wspomnieniach nestora, z których bardzo chętnie korzystają dziś historycy. Badacze regionu nie mogą natomiast znaleźć przyczyny długiego życia mieszkańców trójkąta: Ulanów – Harasiuki – Jarocin. Najstarsza mieszkanka tego rejonu dożyła 106 lat. – Lasy, spokój i dobrzy sąsiedzi – Stanisław Garbacz, burmistrz Ulanowa wylicza powody długowieczności swoich ziomków.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.