Refundowane leki bez dopłaty

PODKARPACIE. Niejasne praktyki stosowane wobec pacjentów

- To wyjątkowo okrutne, aby żerować na starszych osobach – żali się pani Jadwiga z Rzeszowa. – Lekarz wypisuje mi receptę na refundowany lek, a później dowiaduję się w aptece, że refundacji jednak na niego nie ma. Takie wydatki to dodatkowe obciążenie mojej skromnej emerytury – dodaje. To kolejny przykład każący sądzić, że w sprawach związanych ze zdrowiem poszkodowani są zawsze ci, którzy najbardziej potrzebują pomocy.

Tym refundowanym lekiem miał być Lisiprol HCT, który zapisuje się na obniżenie ciśnienia. Lekarz zapisał pani Jadwidze opakowanie, w którym znajduje się 28 tabletek. I właśnie na tą ilość przysługuje refundacja z NFZ. Jednak w aptece okazało się, że takie opakowania nie są już produkowane. Dostępne są za to pudełka, które zawierają 30 sztuk, ale nie są już objęte dopłatą z NFZ. – Nie wiem czyja to wina, ale poszkodowana jestem tylko ja – skarży się emerytka z Rzeszowa.

Winny system?

- Pani Jadwiga została wprowadzona w błąd, a złożyło się na to kilka czynników – tłumaczy Anna Gut, naczelnik wydziału gospodarki lekami rzeszowskiego oddziału NFZ. – Lek pomimo tego, że widnieje na liście, posiada status wyrejestrowanego. Medykament jest złożony i istnieje możliwość zakupu osobno substancji w nim się znajdujących. Obydwa składniki, czyli w tym przypadku lisinoprilum oraz hydrochlorothiazidum, występują w innych lekarstwach i są refundowane. Farmaceuta powinien poinformować, że lekarz może wypisać nową, poprawną receptę – dodaje.

Okazuje się, że zaistniała sytuacja ma również związek z postępowaniem Ministerstwa Zdrowia. – Nasz produkt został wpisany do wykazów refundacyjnych dopiero po dwóch latach od złożenia wniosków – wyjaśnia Aneta Grzegorzewska, rzecznik prasowy GedeonRichter, producenta leku. – W międzyczasie, w związku z rejestracją nowej wielkości opakowania LISIPROL HCT po 30 tabletek, w styczniu 2010 r. złożyliśmy w Ministerstwie Zdrowia nowy wniosek refundacyjny. 5 miesięcy później poinformowaliśmy ministerstwo o zakończeniu produkcji tego leku w opakowaniach po 28 tabletek. Aby zapewnić dostępność produktu z refundacją dla pacjenta, zwróciliśmy się ponownie o wpisanie nowej wielkości opakowania tj. 30 tabletek w następnych wykazach refundacyjnych. W związku z brakiem odpowiedzi, w lutym 2011 złożyliśmy kolejne pismo w Ministerstwie Zdrowia. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi czy produkt znajdzie się w następnych wykazach refundacyjnych – kończy Aneta Grzegorzewska.

To nie wyjątek

- Takie sytuacje zdarzają się częściej – potwierdza pani Beata, rzeszowska farmaceutka. – Nie jest to jedyne lekarstwo, przy którym pojawiają się takie nieścisłości. Zdarza się, że w niedługim czasie po ogłoszeniu listy refundowanych leków trafiają do nas opakowania ze zmienioną  liczbą tabletek – dodaje.

Okazuje się, że galimatias informacyjny na styku służb państwowych, lekarzy i koncernów farmaceutycznych wciąż dotyka niczemu winnych pacjentów. Znane porzekadło brzmi „nie oszczędzaj na zdrowiu”. To już nie pierwszy raz, gdy pacjent jest skutecznie do tego zmuszany.

Paweł Malinowski

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.