Remis z niedosytem w tle. ZDJĘCIA

Stal objęła prowadzenie tuż po przerwie, po golu Kamila Stachyry. Rzeszowianie meczu jednak nie wygrali. Fot. Wit Hadło

II LIGA. STAL RZESZÓW – WISŁA PUŁAWY. Biało-niebiescy znów nie potrafili wygrać meczu, w którym pierwsi strzelili gola.

Mecz z Wisłą dla piłkarzy Stali był jedną z ostatnich szans tej jesieni, by nie tracić kontaktu z czołówką, a nawet próbować odrabiać do niej straty. Warunkiem do tego była jednak wygrana, ale jedyne co udało się ugrać stalowcom z byłym liderem to remis. Szkoda, bo była szansa na coś więcej.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Po meczu najszerzej omawiana i komentowana była sytuacja z 55. min gdy w polu karnym gospodarzy upadł Konrad Nowak. To czy napastnik Wisły był faulowany przez Donatasa Nakrosiusa, pozostanie tajemnicą obu piłkarzy. Sędzia w każdym razie dał się nabrać albo… prawidłowo ocenił całą sytuację i podyktował rzut karny, a Litwina wyrzucił z boiska. – To był teatralny upadek rywala, tam nie było absolutnie mowy o faulu, arbiter się bardzo pomylił – deklarował po meczu sam zawodnik.

Nieszczęście jednak stało się faktem, Stal straciła zawodnika, bramkę (Tomasz Wietecha był bliski obrony tego uderzenia) i przy okazji prowadzenie. – Niezależnie od wątpliwości co do karnego, to w kolejnym meczu, tracimy koncentrację, gdy sami strzelamy gola. Zespół gra dziwnie rozluźniony, są spore odległości między zawodnikami. To ostatnia taka nasza specjalność narzekał na pomeczowej konferencji II trener Stali Przemysław Matuła.

Inną bolączką biało-niebieskich, jest ostatnio skuteczność. Nie inaczej było i w sobotę. Coś o tym może powiedzieć Daniel Koczon, który miał bodaj najlepszą okazję, gdy na początku meczu ograł bramkarza Wisły, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i szansa uciekła. Na pewno napastnikowi Stali nie pomogło boisko, ciężkie i nierówne, ale w jego zagraniu zabrakło też szybszej decyzji. Nie wahał się natomiast Kamil Stachyra, który na początku drugiej połowy otworzył wynik meczu. Stało się to po firmowej akcji Stali, gdy po koronkowym rozegraniu, prostopadłe podanie trafiło do niepilnowanego skrzydłowego. Biało – niebiescy często próbowali tego typu rozwiązań, ale mieli pecha do arbitrów. Co bowiem niezbyt dobrze wiedzieli na czym polega przepis o spalonym i nazbyt chętnie podnosili chorągiewki. I tu również ucierpieli miejscowi, bo wychodzący w pewnym momencie na czystą pozycję Andreja Prokić, został złapany w pułapkę ofsajdową, którą widzieli tylko sędziowie.

STAL 1
WISŁA 1
(0-0)
1-0 Stachyra (47.)
1-1 K. Nowak (57.-karny)

STAL: Wietecha – Kapuściński, Duda, Nakrosius, Persona, Stachyra, Krzysztoń (82. Konrad Hus), Baran, Jędryas (75. Lisańczuk), Prokić, Koczon
WISŁA: Penkovets – Gawrysiak, Kursa, Skórnicki, Budzyński, M. Nowak (66. Pożak), Maksymiuk, Orzędowski, Charzewski (73. Kozioł), Martuś, K. Nowak

Sędziował Piotr Gajewski (Kraków). Żółte kartki: Jędryas, Krzysztoń, Baran oraz Charzewski, Kozioł, Maksymiuk. Czerwona kartka: Nakrosius (55. faul taktyczny). Widzów: 800.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.