Remont oddziału ortopedycznego

– Powstał projekt, który zakłada wewnątrz oddziałów spokojne, w miarę uniwersalne połączenie kolorów, materiałów, faktur, tak by wnętrza były ciepłe, klasyczne, choć nowoczesne – mówi Barbara Lorenty, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Wewnętrznego i Kardiologii. Fot. Archiwum

MIELEC. Kompleksowe prace renowacyjne siedmiopiętrowego budynku szpitala ruszyły 25 marca – zakończą się w połowie roku.

Wykładziny, przyjazne kolory ścian, nowe oznaczenia, czyli w pełni odnowione korytarze, punkty pielęgniarskie, sale i gabinety lekarskie, a także klatki schodowe – przetarg na te prace został już rozstrzygnięty, by za kilka tygodni tzw. siedmiopiętrowiec odzyskał świeżość i elegancki wygląd. Wartość całego przedsięwzięcia ocenia na około 600 tys. zł. Szpital pokryje koszt remontu z własnych funduszy.

- Segment “J” budynku to bardzo intensywnie użytkowana część szpitala, która ostateczny szlif po wybudowaniu zyskała aż 13 lat temu. Od tamtego czasu nie przeprowadzono generalnego remontu. Znajdują się tam oddziały: Ginekologiczno-Położniczy, Noworodkowy, Chorób Wewnętrznych i Kardiologii, Neurologii, Udarowy oraz Urazowo-Ortopedyczny.  Funkcjonuje tam również Oddział Polsko-Amerykańskich Klinik Serca.

- Szpital dziś na pewno ma już swoją markę wypracowaną przez świetny personel, nowoczesny sprzęt i zaplecze, ma swoje osiągnięcia, ale przecież nie tylko z sal zabiegowych i operacyjnych czy też laboratoriów albo pracowni składa się szpital. Pacjenci jednak najwięcej czasu spędzają na salach chorych i korytarzach, tam też przychodzą odwiedzający, największy ruch można zaobserwować na klatkach schodowych. Personel z kolei wiele pracuje w wyznaczonych punktach, np. pielęgniarskich, lekarze w gabinetach. Wszystkie te miejsca zatem są ważne, powinny być świeże, wygodne, estetyczne, czas już więc z pewnością na rewitalizację – mówi Leszek Kołacz, dyrektor szpitala.

Podkreśla, że postara się, aby w efekcie tych prac udało się wygospodarować miejsce na stoliki z krzesełkami w hallu, które ułatwią spotkania chorych z bliskimi. – Latem problem na pewno będzie mniejszy, bo powstał park przyszpitalny, by w ciepłe dni pacjent nie był skazany na przebywanie w sali chorych, w której oprócz pacjentów są jeszcze odwiedzający, ale mógł usiąść na ławce na świeżym powietrzu. Ma to korzystny wpływ na psychikę chorego, wspomaga proces rekonwalescencji. Niestety, problem jest w chłodne dni. Wtedy wszyscy są skazani na przebywanie wewnątrz budynku, a to wiąże się z tym, że w jednej sali chorych znajduje się jednocześnie minimum kilka osób. Chcemy troszkę inaczej rozwiązać tę sytuację, dając pacjentom i ich rodzinom nowe miejsca do wykorzystania na spotkania – tłumaczy dyrektor Kołacz.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.