Resovia może osiągnąć jeszcze więcej

Ljubo Travica z synem Draganem (rozgrywający reprezentacji Włoch) Fot. Wiesław Kozieł.

Były szkoleniowiec klubu z Rzeszowa uważa, że Brazylia mimo porażki z Rosją w finale LŚ, nadal jest numerem jeden na świecie.

Finałowy turniej Ligi Światowej rozgrywany przez pięć dni w Gdańsku cieszył się dużym zainteresowaniem nie tylko kibiców. Na trybunach Ergo Areny można było spotkać wielu znanych zawodników, czy trenerów. Jedną z takich osób był były szkoleniowiec Asseco Resovii, Ljubo Travica.

- To był świetnie zorganizowany turniej. Hala, atmosfera, kibice, to wszystko robiło duże wrażenie. Dla polskiej siatkówki, ale i nie tylko, był to kolejny krok do przodu i cieszę się, że mogłem to obserwować  – mówi LJUBO TRAVICA. – Co do poziomu sportowego, to było kilka meczów na wysokim poziomie, ale nie brakowało też słabszych pojedynków. Na pewno wszyscy zawodnicy odczuwali trudy wyczerpującego sezonu i może stąd wynikała ich nierówna gra.
- Czy jest pan zaskoczony końcowymi rozstrzygnięciami, zwłaszcza zwycięstwem Rosji?
- Tylko trochę, bo widziałem sporo meczów Rosjan w fazie interkontynentalnej, w której grali niemal cały czas na równym, wysokim poziomie. Brazylia natomiast z formą falowała i na pewno nie pokazała w tegorocznej LŚ tego, na co ją stać. Rosjanie wykorzystali szansę i to może być dobre rozwiązanie dla rozwoju naszej dyscypliny, ponieważ przełamana została dominacja Brazylii. Nadal jednak uważam, że zespół trenera Rezende jest numerem jeden na świecie, choć Rosja jest już naprawdę bardzo blisko nich.

- Nie jest tajemnicą, że kibicował Pan reprezentacji Włoch, w której ważną rolę ogrywa rozgrywający, Dragan Travica.
- Wydawało się, że Włosi po zwycięstwie nad Polską mają otwartą drogę do awansu do półfinału. Wszystko zależało on nich, ale nie wykorzystali swojej szansy i przegrali mecz z Bułgarią. Szkoda, bo to jest zupełnie nowy zespół, z bardzo dobrą atmosferą, ale widzę, że wciąż jeszcze potrzebuje czasu na zgranie. W pojedynku z Bułgarią największym problemem była psychika zawodników. Stawka tego meczu chyba ich usztywniła i sparaliżowała. Uważam jednak, że Italia jest na dobrej drodze jeśli chodzi o przyszłość, a jak do zespołu dojdą jeszcze zawodnicy, których w Gdańsku nie było, to siła tego zespołu jeszcze wzrośnie.

- A jak podobała się panu gra polskiego zespołu, która opierała się w głównej mierze właściwie na jednym zawodniku – Bartoszu Kurku?
- Postawa Kurka, który zagrał w Gdańsku bardzo dobrze, nie jest dla mnie zaskoczeniem. Uważam, że to jest zawodnik z takimi możliwościami fizycznymi, że niejako sam jest skazany na lidera. Mało jest zawodników na świecie z aż tak ogromnym potencjałem. Siatkówka jest grą zespołową, ale mając takiego zawodnika trzeba to wykorzystywać i nie widzę w tym nic złego. Co do samej gry, to polski zespół spisywał się w kratkę, nie tylko w finałowym turnieju. W Gdańsku Polska wykorzystała nadarzającą się sytuację i sięgnęła po medal. Ten sukces jest bardzo ważny dla polskiej siatkówki, ponieważ może jej zapewnić nowych sponsorów. Na pewno ten rezultat może pomóc tej drużynie w kontekście kolejnych ważnych imprez.

- W reprezentacji Polski jest dwóch doskonale panu znanych zawodników – Krzysztof Ignaczak i Grzegorz Kosok. Pewnie był pan dumny z ich postawy?
- Jak najbardziej. “Igła” po raz kolejny potwierdził, że jest najlepszym libero nie tylko w Polsce. Natomiast dobra gra Grześka Kosoka nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo bardzo dobrze znam jego możliwości. Półtora roku temu, jak przychodził do Rzeszowa, to wszyscy dookoła dziwili się po co nam taki zawodnik. On solidnie pracował na treningach i stopniowo piął się do góry. Teraz gra pewnie i z meczu na mecz czuje się coraz lepiej. Oczywiście, gratuluję całej polskiej reprezentacji, ale tej dwójce, którą miałem okazję trenować, szczególnie.

- Czy podczas turnieju w Ergo Arenie pojawił się jakiś zawodnik, na którego zwrócił pan szczególną uwagę?
- Każdemu mogła przypaść do gustu postawa młodego zespołu Argentyny, z takimi graczami jak Facundo Conte, czy Luciano de Cecco. Podobała mi się również gra przebudowanego zespołu Rosji. Od lat mówi się, że Rosjanie mają największy potencjał na świecie, ale w Gdańsku pokazali coś nowego oprócz siły i mocy ataku, świetnej zagrywki, czy wysokiego bloku. To była bardzo dobra defensywa, asekuracja, współpraca bloku z obroną itd. To jest nowa jakość tej drużyny. Indywidualnie z bardzo dobrej strony pokazało się wielu młodych zawodników, takich jak choćby Rosjanin Denis Birjukow.

- Podczas turnieju w Gdańsku spotkał się pan m.in. z Oliegiem Achremem, czy Andrzejem Kowalem. Jak zatem podoba się panu skład Asseco Resovii na sezon 2011/2012?
- Drużyna prezentuje się bardzo fajnie, bo na każdej pozycji są wartościowi gracze i cała czternastka jest gotowa do gry. Jak wszyscy będą zdrowi, to może być trochę problem w tym sensie, że każdy będzie się palił się do gry i niektórzy zawodnicy mogą nie być zadowoleni z roli rezerwowych. Nie wiadomo też, czy Mateusz Mika będzie miał często możliwość pokazania się na boisku. Ogólnie jednak powstała bardzo mocna drużyna i myślę, że teraz, po trzecim roku budowy, ten zespół może zrobić lepszy wynik niż w poprzednich latach.

- Z sezonu na sezon poziom PlusLigi rośnie, ale nadal do gry w Polsce nie palą się gwiazdy z najwyższej światowej półki. W tym roku brakowało jakiegoś spektakularnego transferu. Dlaczego?
- PlusLiga z sezonu na sezon idzie w górę i za rok, może dwa, w końcu pojawi się tutaj wielkie nazwisko. Teraz też nie brakuje wielu interesujących zawodników, którzy zasilili poszczególne drużyny. Trzeba być jednak cierpliwym. Wszystko rozbija się o pieniądze, bo wiadomo, że największe gwiazdy szukają jak najlepszych ofert, a te daje liga włoska, rosyjska, turecka, czy ostatnio także brazylijska i argentyńska. Konkurencja jest zatem spora, ale jestem przekonany, że z czasem i PlusLiga doczeka się głośnych nazwisk.

- Co w najbliższym sezonie będzie robił trener Ljubo Travica?
- Mam 2-3 propozycje, zarówno z klubowych drużyn, jak i reprezentacji, ale nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji. Nie wszystkie z dotychczasowych ofert mnie satysfakcjonują, nie tyle pod względem finansowym, co przede wszystkim sportowym. Zobaczymy, co się wydarzy w najbliższym czasie.

Rozmawiał RAFAŁ MYŚLIWIEC

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.