Resovia postawi na Bułgarów?

Obcokrajowcy w Resovii nieczęsto się sprawdzali, choć Ukrainiec Andrij Nikanowycz wyrósł wiosną na jednego z liderów drużyny.

II LIGA. Drużyna Artura Łuczyka już dziś rozpocznie przygotowania do sezonu.

Georgi Biżew i Tihomir Czeneskow – tak nazywają się bułgarscy napastnicy, którym od dziś przyglądać się będzie trener Artur Łuczyk. Na pierwszych zajęciach “pasiaków” spodziewanych jest nawet 24 zawodników.

W Resovii grali już Słowacy, Czesi, Ukraińcy, Ormianin i obywatel Zimbabwe. Bułgarzy jeszcze nie. Na ich trop wpadł dyrektor sportowy Jerzy Podbrożny, który w sobotę musiał się udać po zawodników aż do Preszova na Słowację. – Zepsuł się autokar, którym podróżowali do Polski – tłumaczy “Guma”.

Nie trzeba płacić
Biżew i Czeneskow tworzyli w ubiegłym sezonie duet napastników FC Dorospol 2003 – średniej klasy klubu z zaplecza ekstraklasy. Biżew ma 30 lat, Czeneskow – 21. I kapitalne warunki fizyczne. Mierzy 193 cm, waży 83 kg. W dwóch ostatnich latach zdobył 18 goli. – Widziałem na filmie jak strzela. Wyglądało to dosyć obiecująco – opowiada Podbrożny, który sam był przecież wybitnym egzekutorem. – Szukamy do ataku chłopa na schwał. Może Bułgar się sprawdzi? – zastanawia się trener Łuczyk.
Przybysze z Bałkanów zameldują się dziś na pierwszych zajęciach i zostaną w Rzeszowie co najmniej do 2 lipca, gdy pokażą się w sparingu z Bruk-Bet Nieciecza.
Resovia szuka piłkarzy, za których nie trzeba płacić, a Bułgarzy są właścicielami swoich kart. – Niczym nie ryzykujemy – podkreśla Podbrożny – Nie wiem, na jakim poziomie jest II liga bułgarska, ale podejrzewam, że to wyższa półka od tej, gdzie gra Resovia.

Król strzelców, kiedyś w młodzieżówce
- O Biżewie opowiadał mi znajomy, Czeneskowa polecił sam Biżew – opowiada dyrektor sportowy rzeszowian. Biżew zwiedził już 13 klubów, głównie bułgarskich, choć zaliczył epizody w białoruskim FK Homel i greckiej trzeciej lidze. Jesienią 2007 roku trafił do II-ligowego Łomżyńskiego KS, gdzie w 14 spotkaniach zdobył jednego gola. – Furory nie zrobił, ale to jeszcze o niczym nie świadczy – zauważa Artur Łuczyk. Bo też Biżew sroce spod ogona nie wypadł. Osiem lat temu został królem strzelców bułgarskiej II ligi, swego czasu w młodzieżowej reprezentacji w co drugim meczu trafiał do siatki rywali.

- Bułgarzy mają jeszcze jeden atut: nie żądają kokosów. W Resovii na pewno nie zarabialiby najwięcej – informuje Podbrożny, który ma na oku jeszcze dwóch ciekawych zawodników. – Ale nazwisk nie podam – ucina.

Na dzisiejszych zajęciach ma się pojawić również Mateusz Stąporski, młodszy brat występującego w Zaczerniu Przemysława. Napastnik Floty Świnoujście będący zawodnikiem GKS Bełchatów. Jego transfer także mógłby się odbyć bezgotówkowo.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.