Resovia walczy o puchar

Fot. Wiesław Kozieł

FINAŁOWY TURNIEJ PUCHARU POLSKI – ENEA CUP 2012. Gra o trofeum, pieniądze, Ligę Mistrzów i spokój w drugiej części sezonu.

- Nie możemy obiecać, że wygramy puchar, ale na pewno damy z siebie wszystko. Serce do walki, szczęście, aktualna dyspozycja dnia i drobne niuanse, to będą właśnie te czynniki, które zadecydują o końcowym sukcesie. Osobiście będę bardzo zmotywowany, bo jeszcze nigdy w karierze nie wygrałem żadnego pucharu. W tym roku jestem pozytywnie nastawiony i czuję, że mamy ogromną szansę na ten sukces – mówi przed finałowym turniejem PP, atakujący Asseco Resovii, Georg Grozer.
Stawką turnieju jest nie tylko prestiżowe trofeum i czek na 350 tysięcy złotych, ale też gwarantowany udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Przygotowane zostały też nagrody indywidualne. MVP turnieju (najlepszy zawodnik) otrzyma 20 tys. złotych, natomiast wyróżnieni na pozostałych pozycjach (m.in. rozegranie, atak, przyjęcie blok) zainkasują po 10 tys. złotych. W imprezie rozgrywanej w hali na Podpromiu zagra czołowa czwórka PlusLigi, co jest gwarancją nie lada emocji i siatkówki na najwyższym poziomie. Finałowe zmagania obserwował będzie szkoleniowiec reprezentacji Polski, Andrea Anastasi.

Rzeszowsko-bełchatowska historia
Resoviacy w półfinale zagrają z obrońca PP z ub. sezonu PGE Skrą. Mobilizacja w obu zespołach jest ogromna. Zresztą zawodnicy z Bełchatowa nie ukrywają, że na pojedynki z Resovią zawsze wywołują emocje. Również w Rzeszowie ciśnienie przed starciami z PGE Skrą jest zawsze spore, choć patrząc na historię pojedynków obu zespołów jest ona mocno niekorzystna dla drużyny z Podkarpacia. Odkąd resoviacy powrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej (sezon 2004/2005) do tej pory rozegrali z bełchatowianami 27 meczów ligowych, z czego wygrali tylko trzy. W Pucharze Polski od trzech lat oba zespoły spotykają się ze sobą regularnie. W sezonie 2008/2009 w półfinale górą była Skra wygrywając 3-0. Rok później w fazie ćwierćfinałowej PP resoviacy wyeliminowali ekipę z Bełchatowa lepszym stosunkiem setów wygrywając u siebie 3-0, a na wyjeździe przegrywając 1-3. Z kolei w ub. sezonie oba zespoły spotkały się w Warszawie w półfinale PP, który zakończył się zwycięstwem PGE Skry 3-1.

Ostatnia porażka w…Rzeszowie
Od dwóch sezonów rzeszowsko-bełchatowskie pojedynki nie są już tak jednostronne, jak to miało miejsce w ubiegłych latach. W tym sezonie w meczu ligowym rzeszowianie wygrali przed własną publicznością po pełnym dramaturgii pojedynku 3-2. – Koncentrujemy się przede wszystkim na swojej formie nie przywiązując większej wagi do sytuacji w tabeli, czy innych wyników – mówi Grozer. Resoviacy wygrali ostatnio sześć meczów z rzędu co może tylko dobrze świadczyć o ich formie. Bełchatowianie natomiast na krajowym podwórku po raz ostatni przegrali (nie licząc porażki w LM w Tours)… 12 października 2011 w Rzeszowie. – Tutaj nie ma reguły i każdy mecz jest inny i ma swoją historię – mówi trener Andrzej Kowal. – Skra to jest zupełnie inny poziom i musimy mieć tego świadomości, żeby z nimi wygrać trzeba wspiąć się na szczyty swoich możliwości. Na pewno zwycięstwa podbudowują, ale ważne jest co wydarzy się w danym dniu. Decydujące w tym pojedynku będą po części taktyka i odporność psychiczna. Dużo też będzie zależało od zagrywki. Jest to element w którym od początku sezonu wygrywamy spotkania. Mamy potencjał w nim zresztą podobnie jak Skra – stwierdza szkoleniowiec Asseco Resovii, który zdaje sobie sprawę z ogromnej wagi turnieju. – Staram się myśleć rozsądnie, choć wiem że jest to szansa i być może będzie to dla mnie jedyna okazja, żeby wygrać Puchar Polski, bo nie wiem jak będzie dalej. Musimy jednak tonować te emocje, bo mieliśmy już przykłady w poprzednich latach kiedy pracowałem z Ljubo Travicą i zawodnicy byli nadmiernie zmotywowani i nie wyglądało to dobrze.– stwierdza trener Kowal.

Każdy może wygrać
W poprzednich sezonach Puchar Polski był dla Resovii takim punktem zwrotnym, po którym zaczęto mówić już o koncepcji zespołu na przyszły sezon i obawach związanych z tym, że zespół nie zdoła wywalczyć mistrzostwa Polski, czy nawet awansować do finału PlusLigi. Czy w tym roku Resovia uniknie takiego scenariusza? – Nie chciałbym żeby wywierano na nas dodatkową presję – mówi Georg Grozer i dodaje. – Dla mnie zresztą to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ i tak koncentruję się wyłącznie na tym, żeby dobrze grać i dać z siebie maksimum możliwości z korzyścią dla zespołu. Nie chcę się w ogóle wdawać w żadne pozasportowe dywagacje. Powiem tylko tyle, że nikt nie może nas zmusić do wygrania PP rzucając na szalę naszą przyszłość w klubie. Turniej jest niesamowicie mocno obsadzony i każdy z zespołów może pokusić się o końcowy triumf. Jeśli chodzi o nasz zespół, to zapewniam, że nikomu nie zabraknie motywacji i chęci do walki. Mam nadzieję, że dopisze nam również szczęście, ale nawet jeśli nie wygramy tego trofeum, to przecież sezon nie będzie jeszcze stracony. Nie można myśleć w ten sposób – kończy Grozer.

Po raz 55
Tegoroczna edycja Pucharu Polski będzie już 55. w historii tych rozgrywek. Do tej pory po PP najwięcej razy (siedmiokrotnie) sięgali siatkarze AZS-u Olsztyn. Każdy z czterech finalistów tegorocznego Pucharu Polski ma na swoim koncie zwycięstwo w tych rozgrywkach. Najwięcej, bo aż pięć pucharów wywalczyła PGE Skra Bełchatów. Klub z Kędzierzyna sięgał po PP pod szyldem Mostostalu trzy razy), podobnie jak Resovia. Z kolei Jastrzębski Węgiel ma na swoim koncie jeden Puchar Polski sprzed dwóch lat, kiedy w finale w Bydgoszczy pokonał Asseco Resovię 3-2.

Program turnieju Enea Cup 2012 Finału Pucharu Polski

21 stycznia
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel (godz. 14.30)
Asseco Resovia – PGE Skra Bełchatów (18)

22 stycznia
Finał: zwycięzcy półfinałowych meczów (14.30)

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.