Resoviacy bliżej złota!

Siatkarze Asseco Resovii przywieźli z Bełchatowa dwa zwycięstwa. Brawo! Fot. Wiesław Kozieł

SIATKÓWKA FINAŁ PLUSLIGI Rzeszowianie stają przed niepowtarzalną szansą na strącenie z tronu hegemona z Bełchatowa. W sobotę w hali Podpromie mecz numer 3.

Siatkarze Asseco Resovii dokonali rzeczy niebywałej i po dwóch meczach finałowych (gra się do 3 zwycięstw) w Bełchatowie prowadzą 2-0. Środowy pojedynek w wykonaniu ekipy trenera Andrzeja Kowala był jeszcze lepszy niż dzień wcześniej. Teraz do złotego medalu na który Rzeszów czeka 37 lat nasz zespół potrzebuje tylko jednego zwycięstwa.
Mecz od samego początku to ostra wymiana ognia i pojedynek Mariusz Wlazły kontra Georg Grozer. Kapitan PGE Skry w inauguracyjnej partii skończył 6 na 9 ataków (67 proc. skuteczności) ale nie miał wsparcia w pozostałych kolegach z zespołu (35 proc skuteczności). Grozer w I secie atakował aż 16 razy przy 50 procentowej skuteczności. Niemieckiego zawodnika dzielnie na skrzydłach uzupełniali Olieg Achrem i Paul Lotman oraz na środku siatki Piotr Nowakowski. Rzeszowianie sukcesywnie powiększali przewagę nakręcając się z akcji na akację. Bełchatowianie głównie za sprawą Wlazłego próbowali dotrzymywać kroku ale bezskutecznie.

W II secie na boisku iskrzyło jeszcze bardziej. – Takie są już nasze potyczki ze Skrą – opisuje Georg Grozer, atakujący Asseco Resovii. – Nie brakuje w nich dramaturgii, wymiany zdać pod siatką i spornych decyzji sędziowskich. Żadna z drużyn nie chce odpuścić nawet jednej piłki i stąd tak wiele razy mamy przerwy w grze na challenge. Cieszę, że wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich meczów z takich sytuacji. Staramy się nie dawać się sprowokować naszym rywalom. Ważne jest, że zachowujemy więcej spokoju, nawet jeśli przeciwnicy korzystają z challenge’u jako zagrania taktycznego. Ważne jest, że potrafimy zachować chłodną głową w takich sytuacjach i skupienie na grze, bo wcześniej bywało, że praktycznie każda dyskusja pod siatką i przerwa w grze wybijała nas z rytmu – mówi Grozer. Resoviacy II partię rozpoczęli od prowadzenie 2:0 ale szybko oddawali inicjatywę rywalom, którzy z akcji na akcję łapali wiatr w żagle. Gospodarze prowadzili 8:4 i wydawało się, że maja tę cześć meczu pod kontrolą. W kolejnej akcji zagrywkę zepsuł Michał Winiarski i po drugiej stronie w polu serwisowym stanął Lukas Tichacek i …zagrywał jak natchniony. Pomylił się dopiero przy stanie 8:14 (resoviacy zdobyli 10 pkt z rzędu!). Rzeszowianie świetnie spisywali się w obronie i wyprowadzali raz za razem skuteczne kontry, a rywale byli zupełnie bezradni. Ze Skra trzeba grać na maksa albo wcale. Stwierdziliśmy, że to jest ta chwila i nie mamy co myśleć, że wystarczy grać „średnio” – mówi środkowy Asseco Resovii, Grzegorz Kosok.

Mocno zdenerwowani bełchatowianie w pospiechu opuścili hale na przerwę po zakończeniu III seta i udali się do szatni. Po chwili pojawili się znów i ich gra uległa zmianie. Miejscowi utrzymywali niemal od samego początku nieznaczną przewagę (8:5, 16:13), ale nie potrafili odskoczyć ekipie trenera Kowala. Skra prowadziła 22:20 i straciła z rzędu trzy punkty. W nerwowej końcówce więcej opanowania było po stronie bełchatowian, którzy za drugim setbolem pozostali w grze.

W IV secie emocji nie tylko czysto sportowych było jeszcze więcej. Od samego początku nieznacznie przeważali resoviacy, a kluczowym moment wydarzył się przy stanie 13:15. Lotman posłał piłkę w aut, ale rzeszowianie zasygnalizowali, że dotknęła ona bloku rywali i wzięli wideo powtórkę, która wykazała, że mieli rację. Sędziowie zmienili decyzję co wywołała wściekłość u gospodarzy, Miguela Falasca podbiegł do sędziego na słupku i zaczął szarpać go za rękę za co otrzymał żółta kartkę. W tym momencie nasz zespól prowadził 16:13 a po chwili już 22:13 (zagrywka Lotmana) i losy meczu były rozstrzygnięte.

PGE SKRA Bełchatów    1
ASSECO RESOVIA    3
(21:25, 19:25, 26:24, 15:25)

PGE SKRA: Falasca, Winiarski, Możdżonek, Wlazły, Kurek, Pliński oraz Zatorski (libero), Bąkiewicz, Cupkovic,.
ASSECO RESOVIA: Tichacek , Lotman, Kosok, Grozer, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Gontariu.

Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Piotr Król (Katowice). Widzów: 2700. MVP meczu: Lucas Tichacek (Asseco Resovia).

Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 0-2. Kolejny mecz w Rzeszowie 21.04. godz. 18, ewentualnie 22.04 godz. 14.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.