Resoviacy odpadli, ale znów zaczęli trafiać. FILM

Piłkarze Resovii nie znajdą się w 1/16 finału Pucharu Polski, ale występu przeciwko Podbeskidziu nie muszą się wstydzić.

1/32 FINAŁU PUCHARU POLSKI. RESOVIA – PODBESKIDZIE.  Mecz oglądał Henryk Kasperczak.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Pucharowa przygoda “pasiaków” dobiegła końca, choć przez niemal godzinę pachniało niespodzianką. Najważniejsza wiadomość jest taka, że resoviacy nie zapomnieli jak się strzela gole.

Beniaminek ekstraklasy chyba nie skojarzył, że biało-czerwoni w meczu z Wisłą Płock w poprzedniej rundzie PP już w pierwszej akcji trafili do siatki. Obrońca Podbeskidzia źle wybił piłkę po dośrodkowaniu Dawida Kwieka i Dariusz Kantor ładnym, technicznym strzałem z kilkunastu metrów – zaledwie 120 sekund od rozpoczęcia spotkania – dał gospodarzom prowadzenie.

Kadrowe eksperymenty
W składzie bielszczan próżno było szukać głośnych nazwisk, choć aż ośmiu zawodników miało już okazję posmakować ekstraklasy. Trener Resovii także poeksperymentował – do zespołu wskoczyli Kacper Horodeński, Wiesław Kozubek, Tomasz Kot, Andrij Nikanowycz, Dawid Kwiek, Peter Zahradnik i Bartosz Hajczuk. Poza kadrą znaleźli się natomiast mocno krytykowani ostatnio Paweł Cygnar i Piotr Piechniak.

Resoviacy niedługo cieszyli się z prowadzenia – Kozubek nie przypilnował Piotra Komana, który głową wpakował futbolówkę do siatki. Krótko potem Resovię uratowała poprzeczka. Miejscowi w tej części nie ustępowali jednak “Góralom”. Podobały się uderzenia Kwieka i Nikanowycza, początek II połowy również należał do “pasiaków” (trzy rogi z rzędu), ale potem do głosu doszli lepiej przygotowani fizycznie i wyszkoleni piłkarze ekstraklasy.

“Henry” na trybunach
Kibice Resovii truchleli zwłaszcza po “bombach” Dariusza Kołodzieja. W 58 minucie doświadczony pomocnik trafił w słupek, do odbitej piłki dopadł Sylwester Patejuk i Marcin Pietryka nie miał szans. – Nie było łatwo – podkreślał Patejuk już po zakończeniu meczu.

Goście zdobyli jeszcze jedną bramkę, ale gdyby wcześniej Tomasz Płonka lepiej przymierzył w sytuacji sam na sam z Richardem Zajacem, na kwadrans przed końcem mielibyśmy remis i szansę na dogrywkę. Już przy stanie 1-3 równie klarownej okazji nie wykorzystał Kantor.
Mecz oglądał Henryk Kasperczak. Znanego trenera zaprosił Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiego ZPN.

RESOVIA – PODBESKIDZIE
1-3 (1-1)
1-0 D. Kantor (2.), 1-1 Koman (21.), 1-2 Patejuk (58.), 1-3 Ziajka (76.)

RESOVIA: Pietryka – Chrabąszcz, Baran (60. Bogacz), Kozubek, Horodeński, Kot (66. Hajczuk), Nikanowycz, Zahradnik, Kwiek, D. Kantor, Twardowski (46. Płonka).

STAL: Zajac – Górkiewicz, Dancik, Koman, Osiński, Chmiel, Kołodziej, Malinowski (59. Ziajka), Sacha (46. Rogalski), Patejuk, Cieśliński.

Sędziował Michał Mularczyk (Skierniewice). Żółte kartki: Chrabąszcz oraz Sacha, Chmiel, Cieśliński, Koman. Widzów 900.

Tomasz Szeliga


Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.