Resoviacy zdjęli klątwę. ZDJĘCIA

Już dawno schodzących do szatni resoviaków nie żegnały tak rzęsiste brawa. Fot. Wit Hadło

RESOVIA – ZNICZ PRUSZKÓW. „Pasiaki” zapomniały o kompleksie Znicza i po raz pierwszy pokonały przeciwnika spod Warszawy. Emocji nie brakowało.

- Chcemy zgasić Znicz – zapowiadali przed środowym starciem czołowych drużyn piłkarze Resovii. Udało się. Rzeszowianie zdobyli punkty, które pozwalają im marzyć o powrocie do walki o I ligę.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Już dawno schodzących do szatni resoviaków nie żegnały tak rzęsiste brawa. Podopieczni Tomasza Tułacza zagrali jeden z lepszych meczów w sezonie, a już na pewno w rundzie wiosennej. Co ciekawe, metamorfoza nadeszła w najmniej spodziewanym momencie. W konfrontacji ze Zniczem, którego „pasiaki” nie mogły pokonać w sześciu ostatnich spotkaniach.

Świetna pierwsza połowa
Gospodarze zanotowali piorunujące otwarcie. 1-0 mogło być już po 180 sekundach, ale Tomasz Ciećko nie doszedł do podania Dawida Kwieka. Za moment o pół metra pomylił się Mateusz Świechowski. Resoviacy grali agresywnie, odbierali piłkę nawet przed polem karnym Znicza. Tak jak Ciećko, który jednak huknął nad bramką zamiast wyłożyć futbolówkę świetnie ustawionemu Kwiekowi. Bramką dla „pasiaków” śmierdziało i kolejna akcja zakończyła się sukcesem. Robert Tunkiewicz „poklepał” z Ciećką i uderzył płasko, z 18 metrów, tuż przy słupku. W 13. minucie było już 2-0. Gola z karnego, po faulu na Kwieku, zdobył Ciećko. Napastnik „pasiaków” mógł trafić jeszcze raz, ale jego „główka” poszybowała tuż obok celu.

Piękna główka i przestrzelony karny
Kapitalne zawody rozgrywał Kwiek. Lewoskrzydłowy Resovii imponował dynamiką i brał udział w niemal każdej groźnej akcji swojego zespołu. To on fantastycznie dośrodkował w 62. minucie na głowę Michała Ogrodnika, który uderzył jak w Lidze Mistrzów. Z odpowiednią mocą i precyzją. To był ważny gol. Pozwalał złapać drugi oddech i wrócić do tego, co przed przerwą. A nade wszystko gol, który powstrzymał coraz śmielej poczynających sobie pruszkowian. Kilka minut wcześniej Znicz (już 16 punktów w tej rundzie) zdobył bowiem kontaktową bramkę. Po błędzie obrońców Resovii i niezdecydowanej interwencji Marcina Pietryki.

Emocji nie brakowało, końcowe fragmenty były wręcz dramatyczne. Z boiska wyleciał z drugą żółtą kartką Mirosław Baran. Co gorsza, stoper gospodarzy faulował w polu karnym i Znicz stanął przed wyborną okazją na zdobycie drugiego gola. Do piłki podszedł niezawodny wiosną Adrian Paluchowski i… nie trafił w bramkę!

RESOVIA 3
ZNICZ Pruszków 1
(2-0)
1-0 Tunkiewicz (9.)
2-0 Ciećko (13. – karny)
2-1 Kubicki (53.)
3-1 Ogrodnik (62.)

RESOVIA: Pietryka – Nikanowycz, Baran, Makowski, Słaby – Ogrodnik (79. Kozubek), Świechowski (89. Rop), Frankiewicz, Tunkiewicz (60. Domoń), Kwiek – Ciećko (71. Hajduk)

ZNICZ: Czarnecki – Bochenek, Jędrzejczyk, Januszewski (46. Tomas), Jędrych – Kubicki (73. Banaszewski), Kucharski, Zawodziński (63. Zapaśnik), Machalski (46. Chrabąszcz), Rackiewicz – Paluchowski

Sędziował Mariusz Jasina (Wrocław). Żółte kartki: Baran, Frankiewicz, Kwiek, Rop – Machalski, Chrabąszcz, Jędrzejczyk. Czerwone kartki: Baran (76., druga żółta), Kwiek (90., druga żółta). Widzów 600.

Tomasz Szeliga

do “Resoviacy zdjęli klątwę. ZDJĘCIA”

  1. stasiek

    jak można sie podniecać meczem resovi…

  2. Stan

    Super mecz brawo Resovia tak trzymać szkoda czerwonych kartek podstawowych zawodników. Jest nareszcie zgranie i mało straconych piłek .
    Mało ludzi, dawać na Resovię!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.