Robotnik na placu budowy, to nie lada wydarzenie

Dźwig jest niemym świadkiem bezrobocia na terenie budowy. Czeka, aż robotników przygonią terminy, albo inwestor zacznie szukać innego wykonawcy.

STALOWA WOLA. Budowlańcy zasłonili się płotem, a opóźnienia zwalają na deszcz.

Budowa stadionu piłkarskiego jeszcze nie ruszyła, a już się posypały skargi. Inwestor skarży się na opieszałość wykonawcy, a ten wskazując palcem na niebo, winę za nicnierobienie zwala na pogodę. Odwiedzaliśmy plac budowy przez kilka dni i ani razu nie udało się nam spotkać choćby jednego robotnika.

Miasto, które jednocześnie wzięło się za budowę dwóch stadionów najwyraźniej ma pecha – budowa areny piłkarskiej ruszyła pod koniec wiosny, a już są na niej dwumiesięczne opóźnienia, a wykonawca stadionu lekkoatletycznego splajtował na krótko przed planowanym oddaniem stadionu, zostawiając rozgrzebane dzieło i inwestora w rozpaczy.

Prezydent ma przeczucia, dyrektor jest spokojny

- Nie chcę krakać, ale mam dziwne przeczucie, że i na stadionie piłkarskim będą kłopoty z wykonawcą – powiedział prezydent Andrzej Szlęzak. – W tym jednak przypadku jesteśmy samotnym inwestorem i nie ryzykujemy utraty unijnej dotacji, jak to jest w przypadku stadionu lekkoatletycznego.

Dla kibiców to żadne pocieszenie. Przychodząc na mecze widzą, że robota stoi w miejscu, a to co zostało zrobione do tej pory, kilku mężczyzn łopatami mogłoby zrobić w tydzień. Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który jest głównym inwestorem, najpierw słał pisma ponaglające do wykonawcy, a potem się uspokoił. – Opóźnienia, które powstały, nie zagrażają zawaleniem planów – mówi dyr. Andrzej Chmielewski. – Wszystko jest do odrobienia.
W to zaczynają wątpić fachowcy od budownictwa. Wskazują na lany beton, który będzie podstawą robionej trybuny. Beton potrzebuje czasu na wyschnięcie, a w przypadku kolejnych słotnych tygodni, trudno będzie firmie z Janowa Lubelskiego zmieścić się nawet w komfortowym czasie zakończenia inwestycji w październiku przyszłego roku.

Czy zmieszczą się w dekadzie?

W pół roku po zakończeniu Mistrzostwach Europy, na stadionie przy ul. Hutniczej będzie tylko jedna trybuna, która w takich bólach teraz się rodzi. Każdy wie, że trybun na stadionie jest cztery. Licząc po dwa lata na jedną, wyjdzie lat osiem, a że główna trybuna będzie równocześnie niemałym budynkiem, jej budowa zajmie na pewno więcej czasu. Jeżeli radni miejscy okażą się prawdziwymi kibicami piłkarskimi i nie odetną pieniędzy na inwestycję, stadion powstanie w ciągu okrągłych dziesięciu lat. Inwestorowi przynajmniej odpadnie kłopot z nazwaniem obiektu.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.