Rocznie zjadamy 2 kg chemii

Robiąc zakupy należy sprawdzać nie tylko wagę, termin przydatności i cenę produktów, ale przede wszystkim ich skład. Fot. Bogdan Myśliwiec

“Jesteś tym, co jesz”. Otwórz lodówkę i sprawdź skład produktów, którymi karmisz siebie i swoich najbliższych.

Konserwanty, barwniki, przeciwutleniacze i emulgatory. Na etykietach produktów spożywczych wydłuża się lista nienaturalnych składników spożywczych, które dodawane są do żywności po to, by atrakcyjniej wyglądała, dłużej zachowywała świeżość lub lepiej smakowała. Według szacunków, rocznie zjadamy ich nawet ponad 2 kilogramy!

Jedzenie ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy, jak pracujemy i, oczywiście na to, jak wyglądamy. To, czym karmimy dzieci ma natomiast bezpośredni związek z tym, jak się rozwijają, zachowują i jaką mają naturalną zdolność radzenia sobie z chorobami.

Dieta zarówno dorosłych, jak i dzieci powinna być naturalna, zrównoważona i pozbawiona składników przetworzonych i chemicznych. A te, jak spojrzymy na etykiety większości produktów spożywczych, dodawane są już niemal do wszystkiego. I jeżeli każdego dnia dostarczamy do organizmu substancje chemiczne, nie dziwmy się, że słabnie nasza odporność, coraz bardziej tyjemy i zapadamy na alergie.

Trutki w żywność
Jak Polacy robią zakupy? Patrzą na wagę i cenę produktów, czasami rzucą okiem na datę ważności. Jeśli się akurat odchudzają, wybiorą żywność “fit”. Na skład żywności nie zwracają uwagi, sądząc błędnie, że jeśli kupują podstawowe produkty spożywcze, to zapewne są w nich same podstawowe składniki spożywcze. A niestety, na sklepowych półkach coraz trudniej znaleźć żywność bez mniej lub bardziej szkodliwych składników chemicznych.

- Wiele z tych substancji dodanych do żywności może powodować lub nasilać problemy zdrowotne, np. reakcje alergiczne, bóle żołądkowe, astmę, zapalenia skóry, migrenę, katar sienny i nadwrażliwość. Związki chemiczne w żywności mogą prowadzić także do wzrostu ilości substancji toksycznych w ludzkim organizmie – podaje serwis dla rodziców “Dzieci są ważne”.

Długoterminowe skutki uboczne
- Większość z nich nie została zbadana pod kątem długoterminowego oddziaływania na nasze zdrowie. Nie możemy także stwierdzić, jakie mają właściwości w połączeniu z innymi związkami – nie każda substancja jest szkodliwa od samego początku, ale może się nią stać w reakcji z inną, tworząc zagrożenie dla zdrowia. Możemy podejrzewać tylko, że wzrastająca liczba tzw. chorób cywilizacyjnych jest wynikiem spożywania produktów wysoko przetworzonych, zawierających substancje chemiczne.

Tu zabronione, tu dozwolone
Co jeszcze warto wiedzieć o substancjach chemicznych dodawanych do żywności? A choćby to, że nie są one objęte jednolitym prawem. Niektóre, dopuszczone do użycia w Polsce, są zabronione w krajach Unii, inne odwrotnie. Wynika to m.in. z tego, że substancje te podlegają ciągłym badaniom mającym stwierdzić ich właściwości i konsekwencje stosowania. Uczciwie mówiąc, są po prostu na nas wszystkich testowane.

Producenci żywności, sprawdzają jak dalece mogą się posunąć w wytwarzaniu produktów, których nie zrodziła natura, ale które można stworzyć w laboratoriach chemicznych. Cena takich produktów nie zależałaby od pogody, urodzaju, czy nacisków rolników i hodowców. Byłaby stała i niska, bo koszt produkcji żywności przetworzonej i poddanej chemicznej obróbce jest mniejszy niż uprawy ekologiczne.

Czytajmy etykiety
Czym są składniki E? Większości E lepiej unikać, chociaż część z nich uważana jest za substancje nie mające wpływu na zdrowie człowieka. E stają się szczególnie szkodliwe, kiedy spożywamy je długotrwale i w dużych ilościach. A z żywnością tak już jest, że jesteśmy konserwatystami i stale kupujemy te same produktu, które przypadły nam do gustu. Przy najbliższych zakupach, sprawdźmy jednak co wkładamy do koszyka. Czytajmy etykiety, poświęćmy więcej czasu na to, by sprawdzić, z czego wyprodukowane zostało nasze ulubione masło, ser, parówki, czy makaron.

Kod E
Słynne “E” to kod chemicznego dodatku do żywności. Teoretycznie dodatek chemiczny zyskuje oznaczenie E, gdy wyspecjalizowane instytucje Unii Europejskiej uznają go za bezpieczny i dozwolony do użycia. Wiele E jest jednak dopuszczonych do użytku, choć badania naukowe wykazały, że mają one niekorzystny wpływ na zdrowie. Uważać na nie powinny zwłaszcza osoby chore lub predysponowane do konkretnych schorzeń, gdyż bombardowanie organizmu niektórymi ze sztucznych dodatków może przyczynić się do pogorszenia stanu lub wywołania zaburzeń.

Wiesz, co jesz?
Składniki E podzielone zostały ze względy na swoje właściwości na grupy, każda z grup ma przydzieloną numerację. I tak E od 101 do E 199 to barwniki – dodawane są by zwiększyć atrakcyjność wizualną produktu. E 200 – E 252 – substancje konserwujące dodawane są do niemal wszystkich produktów o przedłużonym terminie ważności. E 306 – E 321 – przeciwutleniacze, zapewniają dłuższą świeżość tłuszczu. E 335 – E 341 – regulatory kwasowości, substancje spulchniające. Są to regulatory, np. witamina C, służą do poprawy smaku. Spulchniacze dodawane są, p. do pieczywa, aby zachować jego świeżość. E 400 – E 415 – zagęstniki, substancje żelujące, dodawane są do jogurtów, galaretek, soków i dżemów. E 620 – E 635 — wzmacniają smak i zapach. Stosowane są do zupek w proszku, konserw, wędlin.

Ograniczone zaufanie
“Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, tylko dawka decyduje, że jakaś substancja nie jest trucizną” – napisał w XVI wieku Pracelsus, ojciec współczesnej medycy i wydaje się, że pisząc o wymyślonych w XX wieku E składnikach, miał świętą rację. Działanie E składników warto znać, a wszelkie podejrzane substancje traktować wedle zasady ograniczonego zaufania.

Małgorzata Rokoszewska

do “Rocznie zjadamy 2 kg chemii”

  1. kuba

    wole sie przenieść na wieś haha

  2. ROMAN

    czyli od jutra przechodzimy na gospodarkę – łowiecko/ zbieracką ? jak w prehistorii.

  3. tinnyjustiny

    Tylko, że niestety osoby, które odżywiają się świadomie, czytają etykiet etc. są uznawane za lekko zdziwaczałe.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.