Rodzice nie chcą posyłać 6-latków do szkół

Rodzice przedszkolaków nie dali się nabrać na wcześniejsze posyłanie swoich dzieci do szkół i gdy obowiązek zniknął pozostawili dzieci w przyjaznych przedszkolach. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Spektakularna porażka rządu.

Od września bieżącego roku naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych rozpocznie znacznie mniej sześciolatków niż w roku ubiegłym. W Rzeszowie rok temu w pierwszych klasach było zaledwie 14 proc. dzieci, a teraz będzie ich jedynie 9 proc.

Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez Dziennik Gazetę Prawną, w niektórych miastach we wrześniu do szkół pójdzie nawet o połowę mniej sześciolatków niż rok temu.
W Rzeszowie rok temu w pierwszych klasach było zaledwie 14 proc. dzieci, a teraz będzie ich jedynie 9 proc.

- W Warszawie do szkoły pójdzie o 12 proc. mniej sześciolatków niż w ubiegłym roku. W Krakowie będzie ich zaledwie około tysiąca, podczas gdy we wrześniu 2011 roku było ponad 2 tys. Nawet w Gdańsku w tym roku przewidywany jest spadek o 15 proc. W Rzeszowie rok temu w pierwszych klasach było zaledwie 14 proc. dzieci sześcioletnich, a teraz będzie ich jedynie 9 proc. W Kielcach rok temu do pierwszych klas poszły zaledwie 343 sześciolatki, teraz zapisanych jest 205 pisze DGP. – Rekordowo małe zainteresowanie posłaniem dzieci do szkół odnotowano natomiast w gminie Zator – tam do szkół zapisanych zostało o 70 proc. mniej sześciolatków niż rok wcześniej.

Licząc w skali kraju, w zeszłym roku do pierwszej klasy trafił co piąty sześciolatek. Rodzice często woleli wcześniej wysłać dziecko do szkoły. Bali się, że w jednym roczniku spotkają się dzieci 7 i 6-letnie i woleli uniknąć kłopotów z dostaniem się dzieci do wyższych szkół i w przyszłości na rynek pracy. Pierwotnie bowiem to we wrześniu br. szkołę podstawową miały rozpocząć obowiązkowo wszystkie dzieci urodzone w 2006 r.

W styczniu tego roku przesunęło reformę o dwa lata.

Dziennik Gazeta Prawna przypomina, że MEN na reformę edukacji przewidziało 244 mln zł, z czego 96 mln zł miało być przeznaczone na zakup dodatkowych materiałów dydaktycznych dla sześciolatków, a prawie 148 mln zł – na budowę i modernizację szkolnych placów zabaw. Problem w tym, że aby modernizacja się udała, samorządy z własnej kieszeni miały wyłożyć drugie tyle, a nie było ich na to stać i szkoły przyjęły dzieci zupełnie nie przygotowane.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.