Rodzina ze stajni będzie miała prawdziwy dom

Na gruzowisku, które jeszcze 2 miesiące temu odstraszało przechodniów od domu Tyburskiej wre praca na budowie. Wkrótce stanie tu parterowy dom o powierzchni 70-metrów

TARNOBRZEG. Na podwórku Beaty Tyburskiej, która po powodzi mieszkała w walącej się stajni rośnie prawdziwy dom!

Pani Beata Tyburska dwa miesiące temu nawet nie marzyła o tym, że zamieszka jeszcze w prawdziwym, bezpiecznym domu. Powodzianka z Tarnobrzega przez lata koczowała w budynku gospodarczym przerobionym na mieszkanie. Po przejściu żywiołu desperatka zmuszona została do remontu ruiny. Dziennikarze Super Nowości upomnieli się jednak o jej krzywdę i należny jej zasiłek.

Pani Beata, pan Roman i dwóch ich synów 9-letni Robert i roczny Karolek przed powodzią mieszkali w części 70-letniej stajni, którą przerobili na mieszkanie. Całe lokum zajmowało nie więcej niż 30 metrów. Warunki, w jakich mieszkała rodzina pani Beaty wstrząsnęłyby każdym, kto przekroczyłby próg jej niby domu. Trzy małe dziuple w budynku grożącym zawaleniem.

Kazali remontować

Pani Beata jak setki innych poszkodowanych w powodzi wystąpiła o zasiłek na odbudowę domu. W odpowiedzi wręczono jej decyzję, że ma remontować stajnię, a na konto przelano 10 tysięcy złotych.

- Za tamte pieniądze nie udałoby się nam zrobić nic, co miałoby służyć dzieciom przez następne lata – przyznaje pan Roman. – Bardzo się cieszę, że dzięki zamieszaniu jakie zrobili dziennikarze znalazły się dla nas pieniądze na budowę nowego domu. Na podwórku trwa już budowa i jeśli będzie szła w takim tempie jak dotychczas, wkrótce pojawi się dach – cieszy się powodzianin.

Pomoc w samą porę

Zanim do pani Tyburskiej i jej rodziny dotarło 90 tysięcy złotych, nie przespali wiele nocy obawiając się o swoją przyszłość. Z pomocą przyszli dziennikarze i prezydent miasta.

- Nie mogliśmy pozwolić, aby pani Tyburska mieszkała w takich warunkach. Pieniądze są dla wszystkich rodzin, kwestią było tylko dopełnienie formalności, aby potem nikt niczego nie kwestionował i nie opóźniał pomocy, jaka trafiła do jej rodziny – mówi Jan Dziubiński, prezydent miasta. – Na moje polecenie cała procedura została przyśpieszona. Bardzo cieszę się, że sprawę udało się szybko zakończyć. Mam nadzieję, że pani Tyburska i jej rodzina będą mogli żyć i mieszkać w dobrych warunkach.

Przyszłość lepsza niż przeszłość

W przeszłości, zarówno pani Beata, jak i pan Roman przeszli już wiele cierpkiego. Matka pani Beaty podpaliła dom, w którym mieszkały. 37-latka przeniosła się wtedy do stajni. Pan Roman pomógł zagospodarować budynek i z czasem stali się rodziną.

Dziś, starszy od pani Beaty o około 30 lat pan Roman robi wszystko, by ich dzieciom żyło się lepiej niż im. Mężczyzna przeżył w ciągu ostatnich miesięcy bardzo wiele, powódź, dwa zawały, ciężką operację.

Bardzo wam dziękuję

- Pocięli mnie jak kurczaka, z nogi wyjęli żyłę i wszyli do serca – jestem bardzo słaby, ale wiele rzeczy sobie przemyślałem podczas pobytu w szpitalu. Chcę żyć, mam dla kogo, będziemy mieli normalny dom i wierzę, że wreszcie nadejdą dla nas lepsze czasy. A to wszystko dzięki wam. Bardzo wam dziękuję.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.