Rodzinna makabra w Mielcu.Mąż zamordował żonę

Do tragicznej w skutkach kłótni małżonków doszło w tym bloku. Fot. Autor

MIELEC. Krwawy finał małżeńskiej kłótni. Mąż zadał żonie kilkanaście ciosów nożem.

Kiedy w piątkowe (19 bm.) popołudnie policjanci weszli do mieszkania w bloku przy ul. Kędziora, ich oczom ukazał się makabryczny obraz. Na podłodze w wielkiej kałuży krwi leżały zwłoki 33-letniej kobiety. Kilkadziesiąt minut wcześniej doszło tam do małżeńskiej kłótni zakończonej krwawą jatką. W pewnym momencie kłótni 36-letni mężczyzna chwycił za kuchenny nóż i zabił żonę, zadając jej kilkanaście ciosów.

O morderstwie mężczyzna osobiście powiadomił mielecką policję. Na komendzie, do której od bloku przy ul. Kędziora jest “rzut beretem”, zjawił się w piątek ok. godz. 14.
- Powiedział dyżurnemu, że zabił swoją żonę – relacjonuje podkom. Wiesław Kluk z Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. – Wskazał też adres, pod którym miało dojść do tragedii. Natychmiast wysłano tam patrol policji. Niestety okazało się, że relacja mężczyzny jest prawdziwa. W mieszkaniu leżało martwe ciało 33-letniej kobiety z widocznymi ranami.

Małżonkowie nie mieszkali razem
- Policjanci zabezpieczyli zwłoki i narzędzie zbrodni. Kobieta miała kilkanaście ran kłutych. Mężczyzna został zatrzymany i trwają ustalenia, co było przyczyną tego zabójstwa – dodaje Kluk. Choć policja wzbrania się przed podaniem adresu mieszkania, w którym doszło do krwawej jatki, bez trudu dowiadujemy się, że chodzi o jeden z bloków przy ul. Kędziora. Można go poznać m.in. po tym, że pod klatką schodową stoją palące się znicze.

Drzwi, za którymi rozegrał się dramat, zaklejone są taśmą. Od sąsiadów dowiadujemy się m.in., że małżonkowie nie mieszkali razem. Czy byli w separacji? – pytamy. – Na tym etapie postępowania trudno mi to precyzować – mówi Kluk. – Na pewno w bloku przy ul. Kędziora mieszkała 33-latka wraz z córkami. W ub. piątek odwiedził ją mąż – zaznacza.

Dzieci są pod opieką psychologów
Co było przyczyną tragedii? Kłótnia, zdrada małżeńska, a może coś innego? – pytamy. – Nie chcę tu gdybać. Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby cokolwiek na ten temat mówić – zastrzega Kluk. Czy córki małżonków były świadkami morderstwa? Prawdopodobnie tak. Obecnie są pod opieką psychologa, bo to, co się stało, jest dla nich traumatycznym przeżyciem.

W dniu popełnienia morderstwa mężczyzna był trzeźwy. Przebywa w policyjnym areszcie. Grozi mu dożywocie. Obecnie trwają czynności prokuratorskie w celu wyjaśnienia przyczyn dramatu. W tej sprawie skontaktowaliśmy się Małgorzatą Dobosz-Słąbą, szefową Prokuratury Rejonowej w Mielcu. – Nie znam tematu. Właśnie wracam z urlopu. Bardzo chętnie udzielę informacji, kiedy zapoznam się z tą sprawą – usłyszeliśmy w słuchawce.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.