Rodziny i znajomi polityków PO zarabiają miliony na państwowych stołkach!

Miało żyć się lepiej i można żyć lepiej. Tyle, że trzeba być albo członkiem Platformy Obywatelskiej albo mieć odPOowiednie znajomości!

Takie wypłaty chciałby dostawać każdy. Kilkanaście tysięcy złotych pewne na pierwszego każdego miesiąca, a do tego “trzynastki” i niemal stuprocentowe premie i nagrody. Tak właśnie jest we władzach państwowych spółek, agencji, ośrodków, funduszy itp., w których, jak donosi “Puls Biznesu”, dominują działacze Platformy Obywatelskiej, członkowie ich rodzin i znajomi. Gazeta  stworzyła “listę wstydu Platformy Obywatelskiej” – 428 osób, które w ciągu zaledwie 5 lat zarobiły 200 mln zł!

Dominują na niej prezesi, wiceprezesi, dyrektorzy, zastępcy dyrektorów, członkowie rad nadzorczych i doradcy. Są nimi głównie działacze PO, dobrzy znajomi posłów i ministrów tej partii, a nawet żony polityków. Lukratywne posady otrzymali w państwowych samorządowych spółkach, agencjach rolniczych, urzędach pracy, ośrodkach ruchu drogowego, funduszach ochrony środowiska, inspektoratach transportu drogowego, a nawet szpitalach, muzeach czy kuratoriach oświaty. W takich miejscach przeciętna pensja jest często kilkakrotnie wyższa od średniej krajowej. Przykładowo dyrektorzy Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego zarabiają około 12 tys. zł miesięcznie, a wynagrodzenie w radach nadzorczych może być jeszcze wyższe. Do tego dochodzą różnego rodzaju dodatki funkcyjne czy premie, które wcale nie muszą być uzależnione od dobrych wyników w pracy. Za takie pieniądze na pewno można godnie żyć.

Rodzina i znajomi na swoim
Rekordzistą jest prawdopodobnie były szef resortu skarbu Aleksander Grad, który znalazł pracę w spółkach należących do Polskiej Grupy Energetycznej. Pochodzący z Tarnowa polityk PO wcześniej nadzorował ją jako minister, a teraz zarabia w niej… 55 tys. zł miesięcznie. Na “liście wstydu PO” są również jego synowa Dorota Gajewska-Grad (dyrektor biura komunikacji i rzecznik prasowy  PGE Dystrybucja), kuzynka Monika Ziółkowska (specjalistka, starsza specjalistka i kierownik w Krajowej Spółce Cukrowej), 4 współpracowników politycznych, 5 znajomych i aż 9 członków jego gabinetu politycznego w ministerstwie skarbu! Razem 20 osób!

Obiecanki cacanki
“PB” przypomina również obietnice premiera Tuska z pierwszego expose z 2007 roku, w którym obiecywał przyjęcie “jawnego i otwartego naboru do rad nadzorczych i wybór członków zarządu w drodze konkursu”, żeby “zakończyć kilkunastoletni polityczny proceder zawłaszczania tych firm przez aparat biurokratyczny i partyjny”. Publikowana na stronie internetowej www.Pb.pl lista będących na państwowym garnuszku 428 działaczy PO, członków ich rodzin i znajomych, to najlepsza ilustracja tego, co zostało z tej obietnicy. Symbolem upartyjnienia państwowego majątku może być według “PB” firma energetyczna PGE, która tylko w zarządach i radach nadzorczych swoich spółek znalazła posady dla 50 działaczy PO.

Równie groteskowo brzmią dzisiaj słowa Donalda Tuska wypowiedziane we wrześniu 2010 roku na konwencji krajowej PO: “Skrót PO oznacza także „pełną odpowiedzialność”. Jeżeli ktokolwiek na tej sali, w sukcesie PO i zaufaniu ludzi, szuka sposobu na realizację własnej ambicji, albo interesu, pomylił salę”. Czy aby na pewno? – pytamy wraz z “PB”.
Afera sobie, ustawa sobie
Kilka miesięcy temu, po ujawnieniu przez “PB” tzw. taśm PSL (chodziło o nepotyzm w spółce Elewarr), premier zapowiadał nowy projekt ustawy o nadzorze właścicielskim. Celem miało być znaczne ograniczenie skali upartyjnienia władz firm i agencji, utrzymywanych z publicznych pieniędzy. Tymczasem od złożenia deklaracji minęło ponad trzy miesiące i nie ma ani debaty, ani projektu ustawy. Co więcej, to właśnie w trakcie rządów PO-PSL weszła w życie ustawa o pracownikach samorządowych, która stworzyła nową kategorię doradców i asystentów, zatrudnianych w gabinetach politycznych na czas kadencji marszałka, burmistrza czy wójta.  – Do dzisiaj umożliwia rozdawnictwo prawie 10 tys. dodatkowych stanowisk dla nierobów – ocenia ustawę red. Jacek Zalewski z “PB”.

Równie pomocny jest mechanizm kontrolowania agencji przez samorządy województw. – Firm zależnych od sejmików z roku na rok przybywa. Najczęściej znajdują w nich pracę radni miejscy PO, którym prawo zabrania zasiadania w firmach miejskich. Dla równowagi – radni PO z sejmików dostają fuchy w… spółkach zależnych od ratuszów – pisze “PB”. Przykłady z Podkarpacia znajdziecie Państwo poniżej.

***
Kilka tygodni temu “PB” opublikował podobną listę w odniesieniu do działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego. W połączeniu z “listą wstydu PO” tworzy ona “listę wstydu koalicji PO-PSL”, dla której najważniejsze są państwowe stołki. Strach pomyśleć o ile byłaby ona obszerniejsza, gdyby uwzględniała również spółki i jednostki podległe samorządom miejskim i powiatowym. Ale nawet bez tego utwierdza tylko w przekonaniu, że głównym celem przynależności do tych partii politycznych jest zadbanie o swój własny interes, zaś hasła wyborcze w stylu “By żyło się lepiej wszystkim” czy “Człowiek jest najważniejszy” to zwykła propaganda wyborcza. Po wygranych wyborach połączono je w jedną dewizę tego rządu: “Żyje się NAM lepiej, bo NASZ człowiek jest najważniejszy”.

Arkadiusz Rogowski

do “Rodziny i znajomi polityków PO zarabiają miliony na państwowych stołkach!”

  1. Darek

    Ciemnogród my, że za PiSiu byłoby lepiej – to byłaby dopiero KATASTROFA.

  2. roman

    niech zyje Ruch Palikota ! tylko oni nie sa umaczani w tym gów.nie

  3. neron

    Za rządów PISu tak nie było. Ludziom żyło się lepiej, ale głupota ludzka nie zna granic – woleli tego de…la Tuska.

  4. frog

    Jaka władza by nie rządziła to od razu na stołkach zasiadają wszyscy z rodziny

  5. obserwator

    Nepotyzm i kolesiostwo dotyczy wszystkich aktualnie rządzących bez względu na opcje polityczną. Nadal obowiązuje zasada TKM. A o wyborcach przypominają sobie nasi przywódcy na krótko przed wyborami.

  6. stanislaw d

    to jest mały pajączek przy sieci psl

  7. ekolog

    jaką bandę naiwni ludzie wybrali taką mają – demokracja

  8. oleg

    no co już się chłop napić nie może, skoro kasa sama do niego leci to na coś wydać ją musi.

  9. jan

    WYSTRZELAC a ten KŁAK to nie ten co w knajpie rozrabiał

  10. Jan

    pan wieczny prezes poręba – mimo braku kompetencji wiecznie na stanowisku! wyru**l ludzi wprowadzając na wioski wiecznie spóźniający się MKS po czym zwiał do Stali Rzeszów i Wordu..

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.