Romantyk często dostaje po głowie

Maciej Huzarski (z lewej) i Marek Kramarz tuż po sobotnim meczu Orła Przeworsk z Crasnovią. To mógłby być kapitalny duet trenerski. – Kto wie, może kiedyś znów razem popracujemy. Bardzo bym tego chciał – przyznaje szkoleniowiec lidera z Krasnego.

Marek Kramarz był świetnym pomocnikiem, teraz jest trenerem niepokonanej Crasnovii.

Pierwsze miejsce w tabeli i prawie trzy strzelone gole na mecz. Kto tak pięknie gra? Crasnovia – jedyna niepokonana drużyna IV ligi. – Mieliśmy się bronić przed spadkiem, a jesteśmy na czele. Tak czasem bywa – uśmiecha się trener zespołu z Krasnego Marek Kramarz.

- Przed sezonem odeszło kilku bardzo ważnych zawodników i nikt w klubie nie myślał o wzniosłych celach. Ale chłopcy wzięli sobie do serca moją filozofię futbolu, która polega na tym, by w każdym meczu walczyć o zwycięstwo, a przede wszystkim cieszyć się grą. W pięciu wygranych i czterech remisach nie ma przypadku – opowiada Kramarz. Trener na dorobku, który udowadnia, że ma „papiery” na pracę w wyższej lidze.

Stawiam na wychowanków

W weekend Crasnovia walczyła z Orłem Przeworsk (2-2) prowadzonym przez Macieja Huzarskiego, przyjaciela Kramarza. Orzeł także znajduje się w czubie tabeli, ale nie tylko z tego powodu trudno wyzbyć się smutnej refleksji, iż obaj szkoleniowcy – działając w piątej klasie rozgrywkowej (!) – swój talent rozmieniają na drobne. – Czy tęsknie za okresem, w którym wspólnie pracowaliśmy w Resovii? Pewnie, że tak! – przyznaje Kramarz – Bardzo wiele się od Maćka nauczyłem i po cichu wciąż wierzę, że jeszcze kiedyś poprowadzimy jakiś zespół – dodaje.

Duet Huzarski – Kramarz przygodę z Resovią rozpoczął w lipcu 2006 roku, zaś wiosną 2007 świętował awans do III ligi. W zwycięskiej drużynie znalazło się aż 9 wychowanków, w co dzisiaj trudno uwierzyć. – Wszędzie, gdzie jestem, stawiam na miejscowych piłkarzy. Nawet jeśli są oni odrobinę słabsi od przyjezdnych, to w meczu braki nadrobią ogromnym poświęceniem – tłumaczy Kramarz. Jego pożegnanie z Resovią było smutne. Zarząd klubu uznał, że 11. miejsce beniaminka na półmetku ligi to żaden sukces, więc Huzarski z Kramarzem unieśli się honorem i podali do dymisji.

Balonu nie pompujmy

Szefów Crasnovii sukcesy piłkarzy nie smucą, ale jeśli zespół nie zwolni tempa, może być problem. Klubu z Krasnego chyba nie stać dziś na trzecią ligę. – Mamy dobrych gospodarzy, ale nie chciałbym sięgać aż tak daleko w przyszłość. Pompowanie balona nie ma sensu. Swoim zawodnikom i tak będę powtarzał, że na boisko wychodzi się po to, by zwyciężyć. Najlepiej po ładnej dla oka grze – mówi Kramarz. Futbolowy romantyk i dżentelmen w każdym calu. Człowiek o nienagannych manierach, który do opisania rzeczywistości albo wprowadzenia porządku w szatni, nie potrzebuje łaciny. – Idealiści często dostają po głowie, ale ja ciosów się nie boję i będę bronił swoich wartości – podkreśla. Panie Marku, tak trzymać!

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.