Ronald Reagan miałby już 100 lat

is-enterprises.com

„Dick, mój plan wobec Związku Sowieckiego jest prosty, a wielu uzna go za prostacki: my wygrywamy, oni przegrywają”. Po pauzie, w swoim stylu, zapytał oniemiałego Allena jakby chodziło o wybór koloru tapety na ścianę: „Co o tym sądzisz, Dick?”.

Allen zrozumiał, że Reagan nie żartuje i że jest zdeterminowany, by wygrać zimną wojnę i doprowadzić do upadku komunizmu. Rozmowa jaka miała miejsce w styczniu 1977 między przyszłym prezydentem Ronaldem Reaganem i  kandydatem na gubernatora New Jersey Richardem Allenem była zapowiedzią tego, co dokona urodzony 100 lat temu, późniejszy przywódca USA. Jak powiedział, tak zrobił. On miał satysfakcję – my wolność.

Walka z komunizmem nie była prosta sprawą, o czym najlepiej wiedziano właśnie w naszym kraju. Przekonanie o nieśmiertelnej potędze Związku Sowieckiego było powszechne, a zachowująca dwubiegunowy układ świata polityka “odprężenia” święciła triumfy. Dlatego też z wdzięcznością przyjęliśmy pomoc jaką zaoferował nam Ronald Reagan, zaczynający prezydenturę w 1981 roku, kiedy to Wolny świat pogodził się z rzeczywistością i nie dopuszczał do siebie myśli, że zimna wojna jest do wygrania.

Amerykański orędownik wolności

Dokonać niemożliwego mógł tylko ktoś wyjątkowy. I właśnie taki był Ronald Reagan, który w trudnych czasach zarażał optymizmem i rozpalał serca. Zdawał sobie sprawę, że odbudowa morale Ameryki jest fundamentem powodzenia jego dalszych planów. Każde wystąpienie publiczne prezydenta do tego właśnie się przyczyniało. Reagan potrafił rozpalać serca i trafiać do uczuć słuchaczy, zamiast nudnych przemówień snuł opowieść pełną wielkich wartości, nad którymi unosił się duch patriotyzmu, wolności, misji… Przy tym nie była to żadna gra. Był szczery i ludzie, których porywał, to czuli. Gdy nawet dziś słucha się przemówień Reagana, to w wielu momentach przechodzą ciarki po plecach… Nie tylko nie bał się on radykalnych zmian, ale wręcz uważał je za konieczne i wraz ze swoją administracją już w pierwszym roku swojej prezydentury dokonał ich wiele. Wkrótce miało to zaowocować nie tylko przełamaniem kryzysu, ale i wieloletnimi, pozytywnymi konsekwencjami dla gospodarki. Bo Reagan był przekonany, że bez silnej gospodarki wygranie zimnej wojny nie będzie możliwe.

Co dziś słychać w Polsce?

Amerykański prezydent nie mógł pogodzić się, że miliony ludzi pozostających pod czerwoną dyktaturą są pozbawione podstawowego prawa – prawa do wolności. Nie można zapomnieć, że był on także bardzo religijny, a za swojego największego przyjaciela uznawał… Jana Pawła II. Wielokrotne spotkania z Papieżem były dla niego inspiracją. Nie było na świecie osoby, którą cenił i szanował bardziej.

Ojciec Święty i prezydent pierwszy raz spotkali się 7 czerwca 1982 roku. Rok wcześniej obaj o mały włos nie zginęli w zamachach. W obydwu przypadkach wystarczyło, by kula zmieniła kierunek o kilka czy kilkanaście milimetrów i dwóch wybitnych mężów stanu i przywódców, którzy mieli największy wpływ na upadek komunizmu, nie miałoby szans na przeżycie. Zamachy miały miejsce w odstępstwie zaledwie kilku tygodni i nawet trudno wyobrażać sobie, jak wyglądałby świat, gdyby się powiodły. Obaj byli przekonani, że swe ocalenie zawdzięczają Bogu i że czas został im darowany po coś.

Reagan był przekonany, że polski papież będzie kluczową postacią, która pomoże przezwyciężyć komunizm. Niezwykle rozemocjonowany oglądał relacje z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Widząc ogromne tłumy i entuzjazm ludzi na spotkaniach z papieżem, miał łzy w oczach i podniecony powtarzał za Gierkiem: “To koniec!”. Odtąd miał pewność, że Jan Paweł II to jego najlepszy sojusznik w krucjacie wolności, a Polska to klin, który pozwoli pokonać komunizm od wewnątrz.
Reagan miał ogromny szacunek i sympatię do Polaków. Na długo przed swoją prezydenturą poświęcał swoje felietony radiowe sprawie Katynia i niesprawiedliwości jałtańskiej, co wcale nie należało do tematów popularnych na Zachodzie.

Jego radość i podziw dla naszego narodu budziło powstanie “Solidarności”. “Solidarność” była dla niego namacalnym początkiem końca komunizmu. “Solidarność ma dostać wszystko, co pomoże jej przetrwać” – takie kategoryczne polecenie wydał Reagan swoim współpracownikom tuż po wprowadzeniu stanu wojennego.  Prezydent zażądał też od swoich doradców, by do codziennego raportu dołączać raport specjalny poświęcony tylko Polsce. Przez długi czas swój dzień zaczynał od pytania: co dziś słychać w Polsce? Widział w nas najsłabsze ogniwo komunizmu.

Zakończmy, zanim nic nie zostanie ze ZSRR

Jaka była strategia amerykańskiego prezydenta? Prosta. Niewydajny, nienaturalny, sprzeczny ze wszystkimi sensownymi regułami moralnymi, społecznymi i gospodarczymi komunizm był słaby, ale wspierany choćby przez Zachód, żył. Trzeba było zatem odciąć go od pomocy, by sam – czego Reagan był pewien – zdechł. Słowem, należy doprowadzić Sowietów do bankructwa!

Realizacja planu osłabienia potencjału gospodarczego Związku Sowieckiego przebiegała na kilku poziomach. Udało się między innymi najpierw zablokować, potem ograniczyć budowę gazociągu do Europy Zachodniej, wprowadzić drastyczne sankcje gospodarcze na ZSRR po 13 grudnia 1981 roku, uszczelnić system przepływu nowoczesnych technologii do krajów komunistycznych, doprowadzić do zdecydowanego zwiększenia wydobycia ropy naftowej przez Arabię Saudyjską, co spowodowało drastyczną obniżkę cen surowców i kolosalne straty dla Sowietów w kluczowym momencie zimnej wojny. Oczywiście największy wysiłek ekonomiczny dotknął ZSRR w wyniku wyścigu zbrojeń. Reagan uznał, że jednym z elementów odnowy morale Ameryki musi być przywrócenie szacunku i siły militarnej armii. Uważał też, że czynnikiem decydującym o bankructwie Sowietów będzie zwiększenie nakładów finansowych na wojsko i zbrojenia. Słusznie przewidział, że Rosjanie nie będą w stanie dotrzymać im kroku w wydatkach. Kolejne programy zbrojeniowe ze sławetną SDI, czyli planem obrony przeciwrakietowej, zmusiły Kreml do kapitulacji, czego wyrazem było szczere wyznanie-apel Gorbaczowa skierowane bezpośrednio do Reagana w 1985 roku: “Zakończmy wyścig zbrojeń zanim nic nie zostanie ze Związku Radzieckiego”.
“Miernotom łatwo jest nie doceniać Ronalda Reagana” – mówiła Margaret Thatcher. Wielu przeciwników czterdziestego prezydenta jednak zmieniło zdanie i uczciwie oddaje dziś hołd Reaganowi. Niestety, niesprawiedliwe opinie czasem pokutują do dziś, podsycane przez tych, którzy wtedy go krytykowali, i nie zauważając jego dokonań, idą w zaparte. Dla Polaków to jednak bezsprzecznie najlepszy prezydent w historii USA.

Aneta Jamroży

Artykuł powstał na podstawie cytatów z książek Paula Kengora – Ronald Reagan i obalenie komunizmu, oraz Ronald Reagan. Duchowa biografia.

do “Ronald Reagan miałby już 100 lat”

  1. CIBIK

    Aneta Jamroży pisze o Reaganie, jak kiedyś dziennikarze Nowin o …. Leninie. Pani Aneto,Reagan już
    od kilku dobrych lat gryzie ziemię, ku zadowoleniu wielu mieszkańców Ameryki i innych części świata,
    więc nie ma stu – jak pani uważa – lat. Idee Reagana/Lenina , niepotrzebne skreślić, zawsze żywe!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.