Rosjanie poniżyli rodziny ofiar

Stanisław Lepszy stracił w Twerze stryja, przedwojennego policjanta. Strasburskim wyrokiem jest oburzony. Fot. Wit Hadło

STRASBURG. Trybunał zarzucił Rosji brak współpracy, lecz nie ocenił przebiegu samego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. Będzie odwołanie ze strony polskiej.

Wczorajszy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie skargi Rodzin Katyńskich na przebieg postępowania w sprawie zbrodni nie zadowala w pełni Polski. Siedmiu sędziów uznało jednak, że strona rosyjska nie współpracowała należycie w sprawie katyńskiej, w dodatku postępowanie prowadzono w sposób poniżający dla rodzin ofiar.  Jednocześnie Trybunał przyznał, że mord można zaliczyć do zbrodni wojennych, które nie ulegają przedawnieniu.

Trybunał w Strasburgu orzekł, że nie jest władny oceniać samego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej prowadzonego przez rosyjskie organa. Członkowie Rodzin Katyńskich nie ukrywali tuż po wyroku rozczarowania. Mówili między sobą, że wskazuje to na ogromne wpływy Rosji, nie zainteresowanej całkowitym wyjaśnieniem sprawy, która kładzie się od dziesięcioleci cieniem na stosunkach polsko-rosyjskich.

Rosjanie nie chcieli współpracować

Według sędziów Rosja nie współpracowała z Trybunałem w sprawie Katynia, bo odmówiła przekazania kopii postanowienia o umorzeniu śledztwa przez rosyjską prokuraturę. Rosjanie upierali się, że zbrodnię katyńską traktować należy jako pospolity mord, który już się przedawnił. Śledztwo prowadzone było w latach 1990-2004  zakończyło się umorzeniem z powodu śmierci winnych. Utajniono większość akt, w tym postanowienie o umorzeniu wraz z uzasadnieniem. Z taką argumentacją nie zgodziło się 15 krewnych ofiar, którzy zdecydowali się na wystąpienie do Strasburga. Podtrzymują oni swoje wcześniejsze stanowisko i domagają się pełnej rehabilitacji zamordowanych. W swych działaniach mieli wsparcie rządu polskiego.

Jednocześnie Trybunał uznał, że w stosunku do dziesięciorga krewnych zamordowanych Rosjanie dopuścili się czynów poniżających ich. Chodziło m.in. o utrudnianie dostępu do materiałów śledztwa i negowanie prawdy historycznej o wydarzeniach sprzed 72 lat.

- Był taki moment, gdy mówiono, że ludzie którzy wystąpili do Trybunały byli za młodzi, by mieć wiedzę na temat tamtych wydarzeń. Rodziny były przez lata poniżane w różny sposób. Są takimi samymi ofiarami jak ci, którym strzelano w tył głowy – mówiła tuż po ogłoszeniu wyroku Izabela Sariusz-Skąpska, szefowa Federacji Rodzin Katyńskich.

Musimy się odwołać

- Spodziewaliśmy się, że Trybunał podejmie bardziej zdecydowane kroki i odniesie się do samej zbrodni, nie tylko samego śledztwa. Tak się nie stało. Odwołanie musi być. -  mówi Stanisław Lepszy z Przemyśla, którego stryj (również Stanisław), przedwojenny policjant, został zamordowany w 1940 roku w Twerze i pochowany w Miednoje.

Wczoraj prawnicy krewnych ofiar zapoznawali się z liczącym kilkadziesiąt stron maszynopisu uzasadnieniem wyroku i zastanawiali nad ewentualnym odwołaniem od orzeczenia. Po południu zapadła decyzja o apelacji. Z kolei z pierwszych reakcji mediów rosyjskich przebijała pewna satysfakcja z decyzji Trybunału. Według nich Rosji nie można oskarżać o zbrodnię. Jeszcze przed wyrokiem dziennik “Moskowskije Nowosti” w artykule “Za Stalina nie odpowiadamy” sugerował, że Polska przegra sprawę w Trybunale.

Szymon Jakubowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.