Rośnie armia urzędników

Premier Donald Tusk nie dotrzymał obietnicy redukcji zatrudnienia i z roku na rok mamy coraz więcej urzędników. Fot. Archiwum

KRAJ, PODKARPACIE. Wbrew zapowiedziom rządu Donalda Tuska, zatrudnienie w urzędach wciąż rośnie, a biurokracja kwitnie.

Premier Donald Tusk nie spełnił obietnicy z expose z 2007 roku kiedy to zapowiadał redukcję zatrudnienia w urzędach. Obecnie w Polsce zatrudnionych jest 650 tys. urzędników i tylko w ciągu ostatnich dwóch lat przybyło 10 tys. osób. Wzrost zatrudnienia odnotowano również na Podkarpaciu.

Urzędników mamy w Polsce i na Podkarpaciu coraz więcej, i to na wszystkich szczeblach,  a także w samorządach. W Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim w ciągu ostatnich pięciu lat  przybyło 388 pracowników, czyli o 45 procent więcej.

Z danych unijnego urzędu statystycznego wynika, że do 15,5 mln osób, a więc do 1,1 proc. od 2001 do 2011 r., zmniejszyła się liczba pracujących w administracji publicznej w całej UE. W Polsce w tym czasie zatrudniono dodatkowo 10 tys. osób, czyli prawie o 1 procent więcej.

Nie udało się więc wyhamować wzrostu liczby urzędników w organach samorządowych i w administracji publicznej. To porażka nie tylko rządu, ale również nas wszystkich. Chore państwo mnoży ustawy i urzędników.

Dlaczego rozrasta się administracja? Powody są różne. Nowe etaty pojawiały się m.in. w wydziałach realizujących projekty unijne. Okazuje się jednak, że nie wszędzie wzrosła liczba etatów. Np. w rzeszowskim oddziale ZUS w 2007 roku zatrudnionych było 1602 osoby (łącznie z 8 terenowymi jednostkami), a w 2012 roku (stan na 16 kwietnia) pracuje 1584 osoby, czyli o 18 osób mniej. To znaczy, że możliwe jest uszczuplenie liczby urzędników.

- Mimo że w tych latach znacząco wzrosła liczba zadań, to w ZUS-ie sukcesywnie maleje zatrudnienie – poinformowała Małgorzata Bukała, rzecznik prasowy ZUS Oddział Rzeszów.

W Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim w 2007 roku było zatrudnionych 467 osób,  w tym 413 na stanowiskach urzędniczych, a 54 osoby na stanowiskach obsługi (sprzątaczki, sekretarki, kierowcy. W 2012 roku (stan na 31 stycznia)  pracuje tam 855 osób,  w tym 114 na  stanowiskach obsługi.

***

Biurokracja kwitnie. Polska pod tym względem przoduje w Unii Europejskiej. Tylko u nas notuje się wzrost zatrudnienia urzędników. To znaczne obciążenie dla budżetu państwa, bo przecież trzeba wydać miliony złotych na ich wynagrodzenia. Jak zwykle, rząd obiecał zmniejszenie liczby pracowników, a niestety jeszcze ich przybyło.   

Mariusz Andres

do “Rośnie armia urzędników”

  1. Dziekuje Wodzu

    Kim dzonk tusk!!! kochamy Cie wodzu nasz , portert twoj juz w moim domu wisi na scianie, codzien rano padam przed nim twarza na podłoge by hołd należny oddac i podziekowac za lata dobrodziejstw ktorymi nas obdarzyłes wodzu wielki i wpaniały. Króluj nam zawsze bo my frajery i swojego zdania nie mamy, wydój z nas ostatni grosz a my japy cicho trzymac bedziemy i chwalic twoje tuskowe plemie po wsze czasy az zdechniemy z tej wegetacji. Ale to dla Ciebie wodzu nas. Mozesz nawet kopnac nas w dupe a my i tak bedziemy cie wielbic bo jednosci w kraju nie ma i na ciebie skazani jestesmy bez zdania swojego jak niedorobiency ktorych wykorzystac mozesz kiedy i jak chcesz a my i tak cicho siedziec bedziemy!!!dziekujemy wodzu nasz!

  2. w1

    Ja proponuje wzrost wieku emerytalnego dla urzędników. Pracy ciężkiej nie mają, nadgodzinami się nie przejmują, a osoby z doświadczeniem są mile widziane, w końcu przepisy tak często się nie zmieniają.

  3. kiniol

    Hurra niech zyje PO!!!!!:) narod sie cieszy i juz pijany ze szczescia jest ze i tak chociaz jest zle to najgorzej wciaz nie jest!!!!

  4. lsos

    czy powinno pukać sie do drzwi gdy przychodze do urzedu cos zalatwic?wydaje mi sie ze nie chociaz ostatnio pani w urzedzie zwrocila mi na to uwage,ze kultury u mnie brak

    • VV

      absolutnie nie. urzednik jest dla Ciebie a nie odwrotnie. urzad jest miejscem publicznym, gdzie petent przychodzi zalatwic swoja sprawe a urzednik ma obowiazek mu w tym pomoc. jeszcze.. urzednik nie jest na prywatnej posadzie tylko w pracy. i ostatnie. to urzednik (jesli posiada zasoby kultury osobistej) powinien uprzejmym tonem ZAPRPOSIC petenta do gabinetu. tak jest w kazdym cywilizowanym kraju. niestety u nas nic sie nie zmienilo. paniusie zlopia kawke i plotkuja a panowie za biurkiem musza dokonczyc bardzo wazna dyskusje o swoich samochodach. savoir-vivre uczy, ze pukac nalezy tylko, gdy chcemy wejsc do prywatnego mieszkania. pracowicy polskich urzedow (oczywiscie nie wszyscy) zdaja sie traktowac swoje biurko jak prywatny folwark i petenta jak intruza. zadnego pukania prosze Panstwa. ani w urzedach ani w innych placowkach panstwowych.

    • andny

      No tak a jak bys wszedł jak Pani trzyma filizenke w ręce albo szminke czy moze puder ? To o to chodzilo moze ?;)

    • zorientowana

      Nie musisz pukac, chyba że do jakiegoś gabinetu dyrektorskiego wchodzisz, moze miec akurat wazne spotkanie… a kultury to brak tej Pani raczej…

    • selwa

      ta pani to ma wpisane w dowodzie że urzedniczka , petenta musi sie też nisko klaniać, i pierwsze co , to łapówkę pokazywać w drzwiach

  5. rysiek

    3/4 urzędników zwolnić a rescie obniżyc angaże o 50 %

    marszałkowi równiez ! :evil:

    • szpila

      rysiek, masz dużo racji, tylko, że w urzędach są” wielcy” urzędnicy (np. marszałek i zarząd województwa, wojewoda, szefowie gabinetów, sekretarze, prezydenci, dyrektorzy wydziałów, ich zastępcy, itd.) i „mali” urzędnicy (referenci,podinspektorzy, inspektorzy, specjaliści). Ci wielcy ( na ogół z nadania politycznego) mają duże pobory i dużą władzę, ale często małe kompetencje. Dlatego wydają niekompetentne decyzje i każą je realizować tym małym, a potem często nikomu to nie służy. Podobnie jest z zatrudnianiem i przerostem administracji.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.