Rozbawianie ludzi to naprawdę wielka sztuka

Agata Załęcka, nowa twarz Kabaretu Moralnego Niepokoju.

- Ludzie śmieją się z tego, co mówię – z radością podkreśla Agata Załęcka, nowa twarz Kabaretu Moralnego Niepokoju. W rozmowie z PAP Life aktorka przyznaje, że nie boi się porównań do swojej poprzedniczki, Katarzyny Pakosińskiej, i powoli wdraża się w kabaret.

PAP Life: – To pani perlisty śmiech będzie znakiem rozpoznawczym Kabaretu Moralnego Niepokoju?
Agata Załęcka: – (śmiech) Miejmy taką nadzieję. Wdrażam się w kabaret. Każdego dnia jest coraz lepiej, ludzie śmieją się z tego, co robię, co mówię. Chcę być w tym najlepsza, cały czas się uczę, podglądam inne kabarety i artystki kabaretowe.
PAP Life: – Nie obawia się pani porównań do Katarzyny Pakosińskiej?
A.Z.: – To pytanie pada często. Wiem, że nie da się tego uniknąć, ale nie obawiam się tych porównań. W końcu jesteśmy dwiema zupełnie innymi osobami. Pani Kasia jest artystką kabaretową, ja jestem aktorką z dyplomem aktora dramatu. Ona pracowała 15 lat z grupą, ja dopiero trzy miesiące. Wszelkie porównania, kto jest lepszy, fajniejszy, są trochę nie na miejscu. Mam duży szacunek do swojej poprzedniczki, uważam, że jest rewelacyjna. Owszem, czuję pewną presję, ale moja obecność w tej grupie nie jest przypadkowa.
PAP Life: – Właśnie… Jak trafiłam pani do KMN?
A.Z.: – Wzięłam udział w castingu, na który przyjechało 86 aktorek z całej Polski. Na przesłuchania zaprosiła mnie czołowa reżyser castingowa Violetta Buhl, co było dla mnie jeszcze większą nobilitacją.
PAP Life: – Jak wyglądały te przesłuchania?
A.Z.: – Na casting przyszłam ostatniego dnia, nie byłam do końca przekonana co do swojej decyzji. Znałam ten kabaret i bałam się. Miałam do odegrania dość długi monolog i scenkę, poproszono również o zaśpiewanie piosenki. Po trzech dniach dostałam telefon, że zostałam zakwalifikowana do pierwszej trójki. Kolejnym etapem były występy. Każda z nas miała pojechać z chłopakami na dwa dni, na cztery występy gdzieś w Polskę.
PAP Life: – I tak aktorka dramatyczna będzie rozśmieszać ludzi do łez.
A.Z.: – (śmiech) Swoją drogą muszę przyznać, że rozbawienie ludzi to naprawdę wielka sztuka.
PAP Life: – Koledzy z zespołu pomagają oswoić się ze sceną kabaretową?
A.Z.: – Chłopcy mają specyficzne poczucie humoru, którym nasiąkam. Jest to trochę męski świat, w którym muszę się odnaleźć, ale mogę liczyć na pomoc kolegów. Toczy się między nami nieustająca burza mózgów. Musimy być non stop na bieżąco z tym, co się dzieje w kraju i na świecie. Kabarety są duszą narodu, z przymrużeniem oka pokazują to, co się dzieje.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.