Rozpędzony Sokół

Koszykarze Sokoła mają się z czego cieszyć – w meczu na szczycie pokonali Start Gdynia i wciąż zajmują fotel lidera.

Koszykarzom z Gdyni wyjazdy na Podkarpacie nie służą.

Koszykarze NETO Sokoła podtrzymali zwycięską passę, pokonując w meczu na szczycie wicelidera Start Gdynia. Dla zespołu trenera Dariusza Kaszowskiego było to piąte z rzędu zwycięstwo na zapleczu ekstraklasy, a szóste odniesione na swoim boisku.

Zespół z Gdyni niebyt mile będzie wspominał kolejny pobyt w tym sezonie na Podkarpaciu. Do środy jedyny mecz jaki przegrał z ośmiu rozegranych miał miejsce w Krośnie. Teraz po raz drugi ekipa trenera Pawła Turkiewicza musiała zejść pokonana z boiska.

Wysoki poziom

Spotkanie dwóch czołowych drużyn dostarczyło sporo emocji i przez długi czas stało na wysokim poziomie. Przez pierwsze dwie kwarty żadnej z drużyn nie udało się uzyskać znaczącej przewagi, choć to gospodarze kilka razy odskakiwali rywalom. Mimo nawet siedmiopunktowej przewagi(31:24) Sokół nie potrafił przed przerwą zachować bezpieczny dystans. W ekipie gości bardzo dobrze spisywał się były przed laty koszykarz Sokoła Tomasz Wojdyła, którzy w pierwszych dwudziestu minutach zdobył 12 pkt. Wojdyła toczył twarde pojedynki pod koszem z Maciejem Klimą, który przed przerwą zdobył co prawda 7 punktów, ale później rozkręcił się na dobre. Sokół po dwóch kwartach miał trzy punktową zaliczkę (rzut za trzy na 8 sekund przed przerwą Piotra Hałasa).

Kluczowa III kwarta

W kluczowej III kwarcie, zaraz na początku, piąty faul popełnił motor napędowy Startu, Grzegorz Mordzak, co wyraźnie podcięło skrzydła gdynianom. Gdy Sokół podkręcił tempo, przewaga gospodarzy zaczęła sukcesywnie rosnąć. Dobra obrona poparta szybkim kontratakiem sprawiła, że w 29 min zespół trenera Kaszowskiego prowadził różnicą 11 “oczek” (64:63). Za chwilę piąty faul popełnił Klima i mały niepokój wkradł się w serca fanów Sokoła.

Konsekwencja Sokoła

Na początku IV kwarty gra z obu stron była nerwowa. Zawodnicy przez ponad trzy minuty nie potrafili zdobyć punktów. W decydującym momencie jednak sprawy w swoje ręce wziął Marcel Wilczek do spółki z Hałasem. Po ich trójkowych akcjach gospodarze na niespełna pięć minut przed końcem meczu prowadzili 72:60. Rywale rzucili się jeszcze do odrabiania strat, ale już  ze skutecznością po ich stronie w końcówce meczu nie było najlepiej. Sokół trzymając rywala na dystans nie dał sobie już wyrwać ósmego zwycięstwa w tym sezonie.

NETO SOKÓŁ Łańcut    78
START Gdynia    69
(25:24, 12:10, 27:21, 14:14)
NETO SOKÓŁ Łańcut: Fortuna 14 (2×3), Pisarczyk 14, Dubiel 7 (1×3), Hałas 15 (3×3), Klima 15 (1×3) oraz Szurlej 2, Wilczek 10, Bogdanowicz 0,
START Gdynia: Krauze 18 (4×3), Mordzak 3 (1×3), Lisewski 16, Wojdyła18 (2×3), Kostrzewski 1 oraz Nowakowski 0, Bach 0, Malczyk 6 (2×3), Szpyrka 5 (1×3), Krajniewski 0, Andrzejewski 2
Sędziowali: Damian Kuziora, Bartosz Kosmala i Piotr Stepaniuk. Widzów 600.

rm

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.