Rozszarpani przez „Rottweilery” (ZDJĘCIA)

Krośnieńscy koszykarze byli w sobotę jedynie tłem dla rywali z Włocławka. Fot. Wit Hadło

Krośnieńscy koszykarze byli w sobotę jedynie tłem dla rywali z Włocławka. Fot. Wit Hadło

MIASTO SZKŁA KROSNO – ANWIL WŁOCŁAWEK. Pierwsza porażka ekipy Michała Barana.

Miasto Szła Krosno w swoim drugi meczu bieżącego sezonu nie miało zbyt wiele do powiedzenia w pojedynku z Anwilem Włocławek. „Rottweilery” rozszarpały podkarpackiego jedynaka w PLK, wygrywając w hali przy ul. Bursaki różnicą aż 31 punktów.

- Pierwszy raz w mojej krótkiej karierze trenerskiej miałem okazję uczestniczenia w takim meczu. Nie jest sztuką całą odpowiedzialność zrzucić na zawodników. Ja przygotowywałem, ja wybierałem ten zespół i pełną odpowiedzialność biorę na siebie. Spodziewaliśmy się bardzo ciężkiego pojedynku. W ataku byliśmy bezradni w każdej pojedynczej zagrywce, do tego olbrzymia przewaga rywala na pozycji 4. i 5. W I kwarcie jeszcze obraz naszej gry nie wyglądał jeszcze najgorzej. W II gdy w ciągu 7 minut rzuciliśmy tylko 2 punkty, zaowocowały generalnie poddaniem meczu – analizował sobotni mecz Michał Baran, szkoleniowiec Miasta Szkła.

Krośnianie mają za co się kajać, bowiem niemal od samego początku byli tylko tłem dla dobrze dysponowanego rywala. Już po pierwszej kwarcie gospodarze tracili do Anwilu 7 „oczek” (13:20), a w tej części meczu najbardziej się we znaki dał im Jarosław Zyskowski, zdobywca 8 punktów. Druga część meczu układała się podobnie, a ekipa trenera Igora Milicicia jeszcze bardziej odskakiwała. Po rzutach wolnych Jaylina Airingtona i akcji Pawła Leończyka przewaga zdobywców Superpucharu wzrosła do 16 punktów. W zespole gospodarzy aktywny był Anton Gaddefors, ale to ciągle było za mało na rozpędzony Anwil, który na przerwą schodził prowadząc 46:27. Miejscowi wszelkich złudzeń zostali pozbawieni na początki II połowy, którą rozpoczęli od wyniku 0:10 (27:56). W tym momencie było praktycznie po meczy, a trener Igor Milicić mógł rotować składem, nie przejmując się o utratę jakości gry. Po 30 minutach rywalizacji było już 73:36, co zapowiadało prawdziwy pogrom gospodarzy, który ostatecznie miał miejsce. Miejscowym nie pomógł nawet zryw Jayvaughna Pinkstona, bowiem na skuteczne odrabianie strat na tym etapie spotkania nie było już szans. - Przepraszamy kibiców, że musieli oglądać takie spotkanie. Teraz wyjazd do Torunia, na kolejne bardzo trudne spotkanie. Jednocześnie umożliwiające rehabilitację za porażkę z Anwilem, a bardziej za styl, w jakim ulegliśmy rywalom – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Grzegorz Grochowski, zawodnik Miasta Szkła. – Życzę Miastu Szkła gry takiej, jaką prezentowało w poprzednim sezonie. Publiczność na to zasługuje – dodał Igor Milicić, trener Anwilu.

MIASTO SZKŁA – ANWIL WŁOCŁAWEK 57:88 (13:20, 14:26, 9:27, 21:15)

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.