Rozważę każdą propozycję

Ryszard Kuźma jest wymieniany wśród kandydatów na nowego trenera Resovii. Sam o możliwości pracy w tym klubie dowiedział się mediów.
-Nie wiem, skąd biorą się takie informacje, bo nie przypominam sobie, abym prowadził jakiekolwiek rozmowy z działaczami rzeszowskiego klubu.
- Temat się pojawił, bo jest Pan trenerem do wzięcia.
- No tak, ale informacje dobrze byłoby sprawdzić u źródła.

- A gdyby tak szefowie Resovii zwrócili się do Pana z propozycją, rozważyłby ją Pan?
- Jestem zawodowym trenerem, więc wychodzę z założenia, że zawsze warto porozmawiać.

- Naraziłby się Pan najbardziej zagorzałym kibicom…
- Jak mniemam, tym ze Stali i z Resovii. Wykonuję określony, dość specyficzny zawód, moje losy związane były ze Stalą, ale nie byłbym ani pierwszym, ani ostatnim, który w Rzeszowie zmieniłby barwy klubowe. Na razie głowy sobie tym jednak nie zaprzątam. Choć każdy, kto zna się na rzeczy rozumie, że trener musi pracować, a nie siedzieć w domu.

- Pan siedzi w domu i czeka na oferty?
- W tej chwili nie mam żadnych poważnych propozycji. Gdy pracowałem w Lechu Poznań odrzuciłem oferty dwóch znanych klubów. Ale czy można się dziwić? Nie znam nikogo, kto dobrowolnie odszedłby z drużyny „Kolejorza”.

- Mówi Pan, że trener nie powinien zbyt długo siedzieć w domu. Ale czy ktoś, kto był prawą ręką trenerów Jacka Zielińskiego i Jose Marii Bakero podjąłby pracę w drugiej, de facto, trzeciej lidze?
- Powtórzę: rozważyłbym każdą propozycję. Ale to nie oznacza, że bym ją przyjął. Prowadzenie zespołu w II lidze to żaden wstyd. Tyle, że musiałby to być klub z ambicjami, odpowiednim zapleczem. Poza tym, mam wrażenie, iż w Polsce mylimy pojęcia. Trener nie pracuje tam gdzie chce, tylko tam, gdzie go chcą.

- Resovia to klub z ambicjami i coraz lepszym zapleczem.
- Szczerze? Nie wiem, jak są ułożone i jak funkcjonują Resovia i Stal, bo chwilę mnie w domu nie było. Dwa lata pracowałem w Lechu, wcześniej ponad trzy sezony w Motorze Lublin.

- Zdaje się, że „złapałem” Pana w drodze na mecz Wisła – APOEL Nikozja?
- Tak. I jedno jest pewne: nie poprowadzę ani krakowian, ani mistrzów Cypru (śmiech).

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.