RzTŻ Rzeszów pojedzie w lidze!

Po rocznej przerwie w sezonie 2020 ligowy żużel wróci na stadion przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie. Fot. Marcin Jeżowski

To już pewne – w sezonie 2020 liga wróci na stadion przy ul. Hetmańskiej. – Potwierdzam, że zgłaszamy się do przyszłorocznej 2. Ligi Żużlowej. Taką decyzję podjęliśmy na poniedziałkowym zarządzie – informuje Leszek Gubernat, prezes Rzeszowskiego Towarzystwa Żużlowego.

– Otrzymaliśmy zapewnienie jednej z firm wspierających, że wniesie większy wkład finansowy. To był decydujący krok do startu drużyny. W dalszym ciągu potrzebujemy sponsorów oraz wsparcia nawet drobnymi kwotami, bo przed nami jeszcze mnóstwo wydatków. Na ten moment skład firm wspierających, to głównie małe firmy, lecz trwają nadal rozmowy z większym i nie wykluczamy, że znajdziemy sponsora tytularnego – dodaje z kolei Jan Madej, wiceprezes RzTŻ do którego ustawiła się już wcale nie mała kolejka żużlowców. – Na tę chwilę mamy 17 ofert od zawodników i po kolei rozmawiamy z nimi. Wybierzemy tych, na których będzie nas stać. Szału na pewno nie będzie, bowiem sezon 2020 trzeba będzie jakoś skromnie przejechać, a potem być może to wszystko nabierze rozpędu. Generalnie dla nas priorytetem jest w ogóle wystartowanie w lidze, aby ta przerwa nie trwała dłużej, niż rok, bo później byłoby jeszcze trudniej wrócić – przekonuje Józef Lis, członek zarządu RzTŻ.

Rzeszowskim kibicom z pewnością marzy się skład oparty o wychowanków Stali. Z tym jednak może być problem, bowiem niewielkie są szanse na jazdę w barwach RzTŻ braci Michała i Bartosza Curzytków. – Dostaliśmy od nich pismo, że chcą się wykupić z ZKS Stali Rzeszów. Rozmawiałem z ich mamą, żeby zostali w Rzeszowie. Obiecała mi jeszcze przed Wszystkimi Świętymi, że przemyślą sprawę. Jednak w niedzielę zadzwonił ojciec i potwierdził, że obaj zawodnicy chcą się wykupić z Rzeszowa. My też za co bądź ich nie oddamy, więc nie wiem, jak to się wszystko skończy – wyjaśnia Lis, który zapytany o możliwość startu w RzTŻ innych zawodników, związanych z Rzeszowem, odpowiada. – Sprawy z Karolem Baranem trochę się skomplikowały. Na razie jego warunki są dla nas nie do zaakceptowania. Wszystko jest obecnie w fazie rozmów. Co do Nicklasa Porsinga to raczej u nas go nie będzie, chociaż niczego nie można wykluczyć (we wtorek podpisał kontrakt z PSŻ Poznań – przyp. red.). Jeśli zaś chodzi o Dawida Lamparta, to zdecydowanie za wysoka półka, jak na nasze możliwości finansowe – zdradza Lis. Na tę chwilę nie wiadomo również, kto będzie trenerem rzeszowskiej drużyny. – Sprawy trenera trochę nam się skomplikowały. Planowaliśmy w tej roli Stanisława Burzę, z którym nawet już rozmawialiśmy. Ten jednak wybrał ofertę z Lublina, gdzie ma być trenerem młodzieży – kończy członek zarządu RzTŻ. W gronie kandydatów do objęcia funkcji trenera wymienia się m.in. byłego zawodnika Stali Rzeszów, Andrzeja Surowca.

mj